Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * Wątek sprzętowy
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 2 lipca 2012

Główny Szlak Beskidzki - wyposażenie

Główny Szlak Beskidzki kusił mnie od całkiem niedawna. Zacząłem więc planować, przygotowywać siebie i sprzęt, dokupywać brakujące wyposażenie. To ostatnie przedsięwzięcie było o tyle niełatwe, że od dość długiego czasu nie mam pracy... Łapałem więc półdarmowe okazje na Allegro i tym sposobem skompletowałem niezbędne bambetle.
Co prawda, sporo rzeczy należałoby odchudzić, ale na to potrzeba sporej kasy. Także i moje 12-to letnie buty budziły moje prawdziwe obawy, ale zabrałem z sobą super-taśmę klejącą. Tak jakby co... ;-)

Na szczęście dzięki dobrym ludziom, część wyposażenia dostałem w ramach sponsoringu. Tą drogą bardzo dziękuję za wsparcie - miałem już nieco lżej na plecach :-)

Uzyskałem finalnie wagę plecaka na poziomie 8 kg bez jedzenia i picia. Z tymi ostatnimi, to było już do 12,5 kg, ale niosło się wcale lekko!

Zanim zacznę opisywać samą trasę wędrówki, zrobię wyliczenie zabranego wyposażenia.

Plecak - Osprey Exos 34 (dziękuję sponsorze!) - waga nieco poniżej kilograma (940g.). Jeden z najlepszych - jeśli nie najlepszy element mojego wyposażenia. Lekki, bardzo wygodny i z doskonałą wentylacją, co przy czerwcowych upałach i całodziennej wędrówce okazało się zbawieniem. Plecak niby niewielki, ale pakowny, z dobrze rozplanowanym troczeniem. Sprawdził się doskonale, a jego recenzja powoli dojrzewa :-)





Bukłak Platypus BigZip z wężem. Pojemność 2 litry, waga 100g. Służył za poidło dostarczając wodę z Litorsalem i magnezem. Umieszczony pomiędzy siatką a tylną ścianką plecaka, nie zajmował miejsca w jego wnętrzu.Widoczny przez siatkę od plecaka na zdjęciu poniżej.




Namiot Coleman Rigel X2. Waga poniżej kilograma (980g.) Mały, lekki, doskonale mieścił się w prawej kieszeni plecaka. Strzał w dziesiątkę!




Podłoga pod namiot (footprint, grounsdheet). Wykonana z folii paroprzepuszczalnej, ważyła 0,5 kg. Niestety, nie znalazłem Tyvek-u Soft sprzedawanego "na metry", na którym mógłbym oszczędzić kolejne dekagramy. To ta z napisami, przycięta pod kształt namiotu.


Karimata. Moja stara dwudziestoletnia mata, ważąca 350g., wciąż trzymająca się dobrze. Przytroczona w pokrowcu wraz z podłogą i klapkami.


Śpiwór Cumulus LL330 Custom. Trochę za ciepły i nieco za ciężki (800g.) Miał być LL200, ale kasa...


Czołówka Tikka XP2. 88g. Sprawdzona nagłowna latarka, niezastąpiona w namiocie, szałasie itp.


Menażka Coleman. Pojemność 850 ml plus rondelek-przykrywka - 250g. Wykonana z aluminium, ale na tytanowy odpowiednik nie było mnie stać. Bardzo dobra także jako duży kubek.





Palnik Providus FM300G. Składany, lekki (85g.), bardzo kompaktowy. Patrz także powyżej.




Kartusz z gazem 220 ml. - 380g. Mieści się w menażce wraz z palnikiem i kilkoma drobiazgami. Patrz powyżej.


Łyżka stalowa Victorinox. Niestety, na dzień przed wyjazdem, obydwa moje sporki LMF złamały się przy pakowaniu...


Nóż Mora. Lekki - 108g., ostry, niezastąpiony.


Przyprawownik Primus. Z trzema przyprawami w środku. 36g.

Kubek składany szwedzki. Mały i lekki - 26g., Do picia wody z źródeł w terenie, do mycia zębów.


Scyzoryk Victorinox Equestrian. (105g.) Właściwie, to mogłem go nie zabierać, ale go lubię i poszedł ze mną :-)


Kosmetyczka Deuter. Najmniejsza i najlżejsza od tego producenta. Wypakowana minimalistycznymi elementami, takimi jak krem rumiankowy, krem do stóp, mydełko, żel antybakteryjny, pasta do zębów, szczoteczka, Swiss Card. Waga z zawartością - 250 g.


Ręcznik Fjord Nansen Tramp M. Optymalny rozmiar - 40x90cm, optymalna waga - 79g.


Apteczka. Środki opatrunkowe, sporo plastrów, żel na kolana, Tribiotic w trzech minisaszetkach, maść cynkowa. 300g.


Kije trekkingowe Fizan Compact. Zakupione specjalnie na GSB. Bardzo lekkie - 316g. komplet. Piankowy chwyt i pasek z neoprenem. Po złożeniu krótkie, co ułatwiało troczenie. Świetny wybór.






Aparat fotograficzny Nikon D40 z obiektywem kitowym, plus dwa dodatkowe akumulatory, plus mocowanie do pasa. Tego zestawu nie odchudzałem :-) Mocowanie aparatu przy pasie biodrowym plecaka sprawdziło się wyśmienicie. Szybki dostęp i pełne bezpieczeństwo oraz wygoda - nawet przy podchodzeniu stromym stokiem. Waga całości - 1050g. Wow!


Klapki Kubota. Lekkie, piankowe - 156g. para. Niezastąpione w schroniskach i wokół namiotu.


Poncho Quechua Forclaz 100. Przyciężkawe - 400g., ale doskonale sprawdzające się na deszczu. Dla mnie optymalna długość i pełne zabezpieczenie także plecaka. Poniżej - na Lubaniu w roju much :-\


Worek wodoszczelny Fjord Nansen Extra Dry 20 l. - 70g. Zabezpieczał zapasowe ubranie, a w podejrzaną pogodę także i śpiwór.  Miał być Deuter 8l. i pewnie przybędzie w przyszłości...


No i jeszcze takie drobiazgi, jak chusteczki higieniczne, krem do ust w sztyfcie, zapalniczka do palnika, okulary przeciwsłoneczne Uvex I-vo (brązowe), kompas Silva, kilka metrów linki, dodatkowy bukłak Platypus 1,8 l., zestaw map, karabinczyk.






-

34 komentarze:

  1. Witam.
    Gratulacje, bardzo dobra strona. Właśnie takie blogi lubię. Prosty, przejrzysty, dużo zdjęć i porad.

    Mam pytanie co to za mata lub folia pod namiotem?
    Pozdrawiam Pires.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej macie napisałem powyżej:
      "Podłoga pod namiot (footprint, grounsdheet). Wykonana z folii paroprzepuszczalnej, ważyła 0,5 kg. Niestety, nie znalazłem Tyvek-u Soft sprzedawanego "na metry", na którym mógłbym oszczędzić kolejne dekagramy. To ta z napisami, przycięta pod kształt namiotu."

      Nie podałem marki tej folii, bo nie jest ona taka jak bym chciał, a chciałem Tyvek Soft.
      Natomiast moja to folia dachowa paroprzepuszczalna Divorol, zbyt gruba i ciężka, ale tylko taka była dostępna w moim składzie budowlanym.
      Tyvek Soft jest cieńszy, lżejszy, a zatem pakowniejszy i nawet wytrzymalszy. Pewnie go kiedyś gdzieś znajdę i kupię, ale na razie szukam.

      Na zdjęciach z biwaku na przełęczy Kubalonka, pod tą folią jest jeszcze wykładzina podłogowa, którą akurat wymieniano w biurach obok, więc na tą jedną noc użyłem jej do wyrównania powierzchni, ale oczywiście nie jest to bynajmniej moje wyposażenie :-)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Witam,
    Przeczytałam bloga w całości :) ŚWIETNY!!! wiele ciekawych informacji i super relacja. Sama wybieram się w tym roku pod koniec czerwca na GSB też zaczynam w Ustroniu. Chcę to zrobić w 20-21 dni. Chciałam zapytać ile ostatecznie ważył Pana plecak po spakowaniu? Ile noszone było na plecach?

    pozdrawiam
    gtokarczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, ale właśnie wróciłem z Głównego Szlaku Sudeckiego. Tym razem miałem nieco lżej, ale na GSB nosiłem 8,3 kg wyposażenia (plecak + zawartość) oraz ok. 1,5 kg ubrania i wyposażenia na sobie. Do tego dochodziło zmiennie ok. 1,2 kg jedzenia i 1 - 1,5 litra wody.
      Do jutra mogę to policzyć dokładniej i podać o ile lżej miałem teraz na GSS.

      Życzę dobrej pogody i wytrwałości na szlaku,
      Yatzek

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Widzę, że nie spuszcza Pan tempa w zdobywaniu gór:)
      Mi się trochę termin przesunął i wychodzę dopiero w przyszła niedzielę, iz planowanych 21 dni robi się 14 :( nie wiem czy się wyrobię z całym szlakiem ale się zobaczy. Najwyżej dokończymy w jakiś weekend.
      Książeczkę GOT Pan oddał do weryfikacji na odznakę GSB? Gratuluje przejścia GSS.
      Pozdrawiam
      gtokarczyk

      Usuń
    3. GSS przeszedłem tylko do Lądka-Zdroju, bo kończył się czas przeznaczony na wędrówkę. Doszedłbym jeszcze do Paczkowa, ale czas na powrót trzeba było zostawić, więc planuję wrócić i dokończyć, ale terminu jeszcze nie mam.
      Książeczkę GOT obijam w zasadzie tylko dla siebie i potomnych, weryfikacja i odznaka mnie nie interesuje. Zamiast tego przywiozłem ok. 3.500 zdjęć i się nad nimi mozolę, na relację też będzie nieco czasu poczekać.

      Na GSB 14 dni to raczej marszobiegiem, co jest w zasadzie możliwe na lekko, bez namiotu, śpiwora i kuchni. Ale takiej gonitwy nie polecam, bo Szlak przechodzi się zwykle raz w życiu, więc trzeba go przejść na spokojnie i coś zobaczyć, niezależnie od zdjęć. No ale każdy ma swoje tempo i preferencje :)

      Ja w tym roku planuję jeszcze przejść Główny Szlak Gór Świętokrzyskich, bo jest lajtowy i w okolicach rzadko przeze mnie odwiedzanych, a w sąsiedztwie mam Beskid Wyspowy, więc jest gdzie trenować.

      Dobrych znaków i słońca na szlaku,
      Yatzek

      Usuń
    4. Zacznę od końca:) też trenuję w Beskidzie Wyspowym więc pewno sąsiadami jesteśmy:)

      Co do 14 dni na GSB to mam świadomość, że trzeba by biegać a na to nie mam ochoty, chcę się widokami nasycić. Raczej zrobię tak, przejdę część a reszta weekendy albo na drugi rok.

      Pozdrawiam
      gtokarczyk

      Usuń
    5. A ja planuję kolejny szlak i nadal odchudzam plecak. Doszedłem do wagi 6,5 kg, wliczając mój ciężki aparat z dodatkowym akumulatorem, więc byłoby jeszcze co odchudzić... :) Waga bez jedzenia i picia.
      Zatem napierać i oczy otwierać :)

      Do spotkania na szlaku,
      Yatzek

      Usuń
  3. Ja również czytam pański blog z wielką ciekawością. Jako że niebawem będę bezrobotny:) mam zamiar się wybrać na GSB. Pańskie doświadczenia i wskazówki napewno mi się przydadzą. Być może to troche bezszczelne, ale jest szansa na kontakt bezpośredni z panem? Mieszkam niedaleko (25km). Jeśli jest taka szansa to proszę o info na grzybu81@gmail.com lub 506847758

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłe Panie, drodzy Panowie! Nie muszę być "Panem"... W internecie (usenecie) forma "kolego" lub po prostu zwracanie się per "ty", jest ogólnie przyjęta i ja za taką formą optuję.

    Kontakt bezpośredni jest możliwy, choć z względów rodzinnych nieco utrudniony. Odezwę się mailowo w tzw. "wolnej chwili".

    Pozdrawiam,
    Yatzek

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę wybaczyć jeśli moje pytanie wyda się głupie, czytałem w kilku miejscach bo próbowałem zrozumieć czemu ludzie zachwycają się foliami o wysokim stosunku paroprzepuszczalności i jaki to ma sens bo chyba nie rozumiem sensu używania akurat tego patentu. Dodatkowa powłoka owszem, izolacja termiczna i mechaniczna owszem, ale dlaczego właśnie te folie dachowe o zwiększonej paroprzepuszczalności?

    Pozdrawiam

    Krystian

    OdpowiedzUsuń
  6. Cena, waga, wytrzymałość...

    Krystianie! Są ludzie, którzy nie schodzą poniżej TNF, Arc'teryxa, RayBana i Black Diamonda.
    Są też i tacy, którzy wyszperają perełki w popiole.
    Folie dachowe - paroprzepuszczalne - mają wymagane dla nas (mnie) parametry, a przy tym są tanie. Oczywiście, te parametry, to waga, wytrzymałość i inne pomniejsze, jak odporność na UV, wysoką i niską temperaturę, wodę i zabrudzenia. A skoro folie te są tanie, to nie boli ich wymiana, jeśli są używane jako tarp, footprint (groundsheet) - czyli podłoga pod namiot (ślepa podłoga), czy inne zastosowania.
    Plandeka będzie za droga, silnylon za delikatny, cuben za drogi, a taki Tyvek ma to, czego potrzebujemy! Więc kupujemy go, robimy z niego to, co nam jest potrzebne i jesteśmy "hepi" - czego i Tobie życzę - bycia happy - szczęśliwym - bo to jest ważne i zwyczajnie fajne! (niezależnie od tego, że słowa "fajne" oficjalnie nie istnieje...) :)

    Pozdrawiam,

    Yatzek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plandeka za ciężka... To tak w ramach edycji pomyłki powyżej...
      Keep on smile... :)

      Usuń
  7. Mi w zasadzie chodzi tylko o tą paroprzepuszczalność, wszyscy ją wymieniają w opisie jak by była ważna a mi się wydaje że to jest wada, że "podłoga pod podłogę" nie powinna być paroprzepuszczalna bo pomiędzy jedną a drugą będzie się zbierać woda. Wydaje mi się że lepsze były by folie metalizowane. Np. folia izolacyjna, przeznaczona do stosowania przy układaniu instalacji wodnego ogrzewania podłogowego. Folie te zwykle charakteryzują się wysoką odpornością na mechaniczne rozerwania a przy tym są lekkie i tanie. Jeszcze taniej i łatwiej (choć prawdopodobnie miej odpornie) było by przyciąć zwykła folie NRC.
    Co o tym sądzisz? Ewentualnie wyprowadź mnie z błędnego toku myślenia.

    Pozdrawiam

    Krystian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paroprzepuszczalnością folii dachowych się nie ekscytuję. Sama folia ma duże wymiary (z rolki) i łatwo przyciąć pod konkretny rozmiar.
      Dodatkową podłogę stosuję by zabezpieczyć oryginalną podłogę namiotu od uszkodzeń mechanicznych i zabłocenia. Czysty namiot łatwiej spakować, a dodatkową podłogę wyprać (co już robiłem).
      Zatem spośród wszystkich, którzy tę paroprzepuszczalność wymieniają jakby była ważna, ja się wyłamuję.
      Tyvek Soft u mnie działa i o to mi chodziło... :)

      Pozdrawiam,
      Yatzek

      Usuń
  8. Wiem z doświadczenia że dodatkowa podłoga się przydaje i wiem w jakim celu, myślałem tylko że owa paroprzepuszczalność tak chętnie wymieniana na wielu forach jest jakimś dodatkowym atutem którego celu nie mogłem zrozumieć. Ja na razie raczej zostanę przy swoich foliach metalizowanych, bo dla mnie ważnym atutem tychże foli jest lepsza izolacja termiczna na rzecz której jestem wstanie poświęcić parę dodatkowych gramów.

    Pozdrawiam i wielu niezapomnianych wędrówek życzę,

    Krystian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato nawet nie potrzebuję poprawiać termiki. Tylko dodatkowe zabezpieczenie delikatnej podłogi.
      Zatem do spotkania na szlaku!

      Pozdrawiam,
      Yatzek

      Usuń
  9. Chciałem się dowiedzieć co sądzisz o plecaku Deuter Aircontact 45+10 - da radę na GSB? Sam plecak jest dosyć ciężki(2400g), ale za to ma bardzo dobry, chwalony system nośny i co dla mnie najważniejsze regulowany. Pewnie normalnie bym o nim nawet nie myślał ze względu na cenę, ale jest w promocji zamiast 750 kosztuje 580 złociszy. Wiem, że na GSB wystarczyłoby pewnie coś mniejszego, ale minimalistą nie jestem i wolę mieć trochę swobody w pakowaniu ;)

    z góry dzięki za odpowiedź
    Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może zauważyłeś, że osobiście faworyzuję Ospreya, więc u tego producenta znalazłem dokładnie to, co potrzebuję. Miałem oczywiście kontakt z plecakami Deutera, ale jego waga i taka trochę niemiecka toporność mi nie odpowiadały.
      Będzie oczywiście dobry na GSB i nie tylko. To plecak dla tych, którzy zanadto nie przejmują się ciężkim bagażem, który chcą wygodnie nosić i mieć do niego dostęp z niemal każdej strony.
      Zaś regulacja tak rozbudowana jest według mnie dobra, jeśli ma to być plecak rodzinny, używany przez każdego, komu będzie potrzebny. Wtedy taka regulacja ma sens. To taki trochę VW Golf - ma wszystko co trzeba, ale jest ciut ociężały z bardzo umiarkowanym powiewem świeżości.
      Jeśli ta całkowicie dla mnie nieakceptowalna waga Cię nie zniechęca, to właściwie innych wad użytkowych nie widzę.
      Pamiętaj, by go dobrze dopasować pod obciążeniem i poprawić po trzech dniach noszenia, - odwdzięczy się wygodą noszenia i komfortem wędrowania.
      A gdy już zaczniesz zwracać uwagę na każde dodatkowe 100 g. wagi na plecach i nie będziesz nosił ciężkiego wyposażenia, to z pełnym rozeznaniem potrzeb kupisz kolejny i kolejny... ...mniejszy i lżejszy, a w środku zostanie jeszcze luzu...
      Ja mam kilkanaście plecaków - tu poliplecakogamia jest dopuszczalna :)

      Powodzenia i do spotkania na szlaku :)

      Usuń
  10. Rozważam Ospreya Kestrela 48,z tych paru litrów komina jestem w stanie zrezygnować, ale mam ten problem, że nie kupię kota w worku(a na pewno nie za prawie 600zł), a w Warszawie w jednym miejscu jak na razie znalazłem Kestrela, ale był tylko 58... A poza tym, plecak jak narazie musi mi służyć zarówno na wyprawy w góry na kilka/naście dni jak i jako transportowy na wyjazdy innego typu, wiec te dodatkowe 10l i dużo kieszonek jest pożądane...

    A swoją drogą, to, że jestem młody,sił mi nie brakuje i do tego jestem gadżeciarzem, pewnie dodatkowo zachęca mnie do zakupu Deutera, który ma dużo fajnych rozwiązań, kieszonek itd :P a poza tym jest wg mnie foremniejszy, jeśli chodzi o wygląd, bo samego deutera jak na razie też nie mierzyłem(wiąże się to z wycieczką na drugi koniec miasta, wiec najpierw zbieram opinie) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, - ścieranie się zwolenników Deutera i Ospreya jest podobne do zmagań posiadaczy Canona i Nikona... Oczywiście takich porównań może być więcej.
      Ja sam za młodu nosiłem ciężkie plecaki, ale to raczej na krótkie dystanse. Im dzienne odcinki się wydłużały, tym bardziej poszukiwałem oszczędności wagi. Z tego powodu często mi się zdarzało odpoczywać bez zdejmowania plecaka zatrzymując się w trakcie marszu. Pewnie, gdybym teraz po moim Exosie założył jakiegoś pancernika od Deutera, widziałbym tę drastyczną różnicę.
      Plecak wybiera się nie tylko w sklepie. Znacznie lepiej różnice widać po tygodniowej wędrówce.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. No niestety, to jest ten moment kiedy musimy się kierować opiniami innych i doświadczeniami ze sklepu. Musze przyznać, że po lekturze Twojego bloga zdecydowałem się poważnie zastanowić nad wyborem plecaka - Osprey przy podobnej cenie ma bardzo kuszące propozycje. Ale mi się teraz namieszało... :P

      Usuń
    3. Deuter to "100 lat doświadczenia", no i poza tym obecny na naszym rynku od dawna. Ospreya namierzyłem, zanim był dostępny w Polsce, a teraz mam dwa Kestrele i dwa Exosy. Czemu więc nie zamienię choć jednego na podobnego Deutera...?
      Bo wiele razem przeszliśmy i dla mnie Kestrel czy Exos, to sprawdzone konstrukcje, które mają to co trzeba. I ani grama więcej...! :)

      Usuń
  11. Jacku pytanie bardziej dotyczące pakowania ,a chodzi mi o namiot.Troczysz go do plecaka czy wkładasz do środka.Pytam dla tego że posiadam plecak 45l i szczerze nie wiem jak rozłożyć ciężar gdyż śpiwór też miejsca trochę zajmuje.

    Pozdrawiam Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, ja mam mały i lekki namiot, który mieszka w lewej kieszeni plecaka. Dzięki temu w razie deszczu mogę go szybko wyjąć i rozłożyć, a mokry nie moczy wnętrza plecaka.
      Cięższy namiot powinien być blisko pleców, a z uwagi na jego wagę, dobrze go ułożyć pionowo. Zwykle jest niewrażliwy na deszcz, więc troczony nie ucierpi od wilgoci.
      Jeśli jednak przewidujesz zabezpieczanie plecaka pokrowcem przeciwdeszczowym, sprawdź, czy elementy troczone do plecaka nie będą przeszkadzać.
      U mnie na zewnątrz jest namiot, kijki, butelka i karimata - jeśli zabieram. Reszta mieszka w plecaku. Ale już koleżanka wszystko pakuje do środka, ale ma większy plecak...
      Natomiast nie polecam mocowania namiotu w poprzek pod plecakiem. Tam co najwyżej lekka karimata.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Witam,

    mam pytanko dotyczące tego worka wodoszczelnego. Czy jest on niezbędny w przypadku, gdy posiadamy pokrowiec na plecak?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokrowiec na plecak chroni przed krótkim i lekkim deszczem. Długotrwała ulewa na długim szlaku powoduje, że woda spływająca po plecach dostaje się od tej - niechronionej strony - do plecaka. Rzeczy znajdujące się najniżej mogą wtedy zostać zamoczone, a właśnie tam najczęściej wkłada się śpiwór.

      Wędrując Głównym Szlakiem Sudeckim z koleżanką, schodząc z Śnieżnika w stronę Lądka, trafiliśmy na burzę z deszczem. Nie było się gdzie schronić, więc kontynuowaliśmy zejście. Ja miałem na sobie poncho, koleżanka plecak zabezpieczyła pokrowcem. Gdy doszliśmy do osady u podnóża Śnieżnika, w kwaterze okazało się, że śpiwór jest na tyle mokry, że nie da się w nim spać. Na szczęście była pościel, a śpiwór przez noc mógł wyschnąć, ale perspektywa noclegu pod namiotem byłaby wtedy nieciekawa.

      Rzeczy które w plecaku muszą pozostać bezwzględnie suche, należy starannie zabezpieczyć przed wilgocią. Najtaniej - worek na śmieci, taki mocniejszy. Optymalnie - worek suchy.
      Aktualnie używam cięższych worków Karrimora i ultralekkiego worka Ospreya - recenzja niebawem na blogu.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Rozumiem. Bardzo dziękuję za odpowiedź i cenne rady. Tak w ogóle to super blog, relacje z GSB przeczytałem jednym tchem. Pozdrawiam i może do zobaczenia na szlaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Niech tchu nie zabraknie także do pokonywania szlaków :)
      Do zobaczenia.

      Usuń
  14. Cześć Yatzek, czy do ochrony śpiwora używasz cięższego worka Karmiora ponieważ jest pewniejszy od lekkiego, ale i cieńszego osprey? Nie jestem pewna do końca czy można tym silnylonom zaufać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Ola,

      Śpiwór najczęściej mieszka w swoim woreczku na dnie plecaka. Ale gdy zanosi się na zlewę, pakuję go do jednego z worków wodoodpornych. Zwykle też zakładam poncho, które chroni i plecak z zawartością. Ospreya mam od niedawna, ale mu ufam. Karrimorów częściej używam na kajaku, bo są też pancerniejsze, a tam nie biorę plecaka.

      Mam zamiar zrobić test porównawczy worków wodoodpornych, bo mam Karrimora - 3, Ospreya - 1, Meteora - 2, Colemana - 1, Fjorda Nansena - 1 i Quechue - 3.
      Brakuje mi Sea To Summit - bo to jeden z tych bardziej znanych i może jakichś innych dobrych, jak JR Gear bądź podobnych.

      Na razie mnie jeszcze nie przelało tak, bym w praktyce przeszedł - nomen-omen - chrzest worków, aczkolwiek pamiętam jak na GSS koleżanka przemoczyła śpiwór po zlewie, gdy plecak był zabezpieczony pokrowcem. Z pleców się lało do plecaka, a śpiwór był tylko w fabrycznym worku. Na szczęście spaliśmy w agro, była pościel, a śpiwór schnął do rana.
      Zatem worek by się przydał, toteż ich używam.

      Po pierwszych przymrozkach pewnie zabiorę się do testów wspomnianych worków.

      Pogody na szlaku,
      pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź - taki test to byłaby dopiero perełka!
      Ja śpiwór do tej pory zawsze nosiłam opakowany w dwie reklamówki i jakoś zawsze przeżył... Pewnie bym tego systemu nie zmieniała (bo tani i jak do tej pory niezawodny), ale jednak przy porannym pakowaniu takie szeleszczenie może współtowarzyszom przeszkadzać. Poza tym taki silnylonowy worek waży mniej (niewiele, ale jednak mniej) niż te 2 reklamówki...
      Tylko jakoś tak psychicznie nie mogę się przestawić że taki cienki woreczek będzie wystarczającą ochroną... ;)

      Napisałeś, że śpiwór do dry baga przekładasz tylko jak zanosi się na deszcz. Czy są jakieś przeciwskazania żeby przez cały wyjazd śpiwór trzymać tylko w tym wodoodpornym worku tzn. nawet bez tego dedykowanego śpiworowego woreczka?

      Usuń
    3. Test porównawczy może powstanie, ale muszę zgromadzić reprezentatywne marki o pojemnościach 6 - 8 litrów. Nie wiem jak zareagują dystrybutorzy...

      Spiwór przetrzymuję w domu rozprężony i rozwieszony. W plecaku rzecz jasna musi być spakowany, ale nie chcę go dusić w szczelnym worku bez potrzeby. Wtedy nawet śladowa wilgoć może zaszkodzić, a zapachy będą narastać.
      Suchy spiwór można pakować do suchego worka i rolować według potrzeb. Unika się wtedy pełnej kompresji.
      Najgorzej jest z wilgotnym śpiworem. Nie należy go szczelnie pakować, choć czasem trzeba z uwagi na deszcz, ale należy jak najszybciej go wysuszyć. W takiej sytuacji oddychający materiał jest lepszy.

      Jak widzisz, dbam o wyposażenie i stosuję się do okoliczności. Czasem, ale jednak rzadko, pakuję spiwór luzem do plecaka na sam wierzch, wtedy najmniej się gniecie i najlepiej oddycha. A jak jest niedoschnięty, to i nieco przeschnie.
      Po prostu - trzeba być przygotowanym na różne sytuacje i się do nich stosować...

      Usuń
    4. Dzięki wielkie za obszerne wyjaśnienie - ma sens :)

      pozdrawiam serdecznie
      POKRZYWA

      Usuń