Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

środa, 12 września 2012

Skarpety Fjord Nansen Hike Kevlar

-
Pierwszą stricte trekkingową rzeczą jaką kupiłem wiele lat temu u progu mojego świadomego wędrowania, były właśnie skarpety. Już około trzydzieści lat temu uświadomiłem sobie, że wędrowanie bez dobrych skarpet nie daje pełnej przyjemności.
Rzeczone skarpety mam w formie eksponatu do dnia dzisiejszego, ale dzisiaj będzie o innym modelu.

W maju, dzięki dowództwu portalu outdoor.org.pl, stałem się testerem produktu firmy Fjord Nansen - skarpet Hike Kevlar.

Jako, że na czerwiec planowałem wyruszyć na Główny Szlak Beskidzki, to dobór optymalnych skarpet według mojej wędrowniczej filozofii, miał fundamentalne znaczenie.

Te często niedoceniane akcesoria podróżnicze bywają nierzadko dobierane przypadkowo, więc gdy dzięki uprzejmości formy Fjord Nansen otrzymałem tytułowe skarpety, zacząłem się zastanawiać, czy to dobry wybór na moją dosyć ambitną wędrówkę.









Kevlarowe Hike sprawiały początkowo wrażenie stosunkowo cienkich i nie do końca przekonujących.
Na GSB miały przez ponad 25 km dziennie zapewniać mi komfort wędrówki, kiedy będąc obciążony ponad 12-to kilowym plecakiem, będę podchodził góry i schodził w doliny.

Jako porównanie przyjąłem trekkingowe skarpety Columbia, nieco grubsze od Fjordów, ale przeze mnie już zaaprobowane. Niestety, na gorące dni czerwca nie chciałem zabierać grubszych Mundów, które w kilku modelach posiadałem.

O ostatecznym wyborze zadecydowała waga i pozytywne wrażenia dostępne gdzieś w internecie.
Skarpety Fjord Nansen Hike Kevlar trafiły zatem na listę mojego wyposażenia na GSB.

Po dwóch pierwszych dniach wędrówki w Columbiach, przyszedł czas na założenie Fjordów.
W schronisku na Hali Rysianka, u progu trzeciego dnia wędrówki, wciągnąłem na stopy Hike Kevlar.
Zasznurowałem mocno moje Alviki Quest, które niejedne skarpety już jadły ;-) i powędrowałem w stronę Hali Miziowej i dalej...




No i pewnie jesteście ciekawi, jak te futerały na stopę się spisały...?
No sam byłem ciekaw...

Skarpety dobrze opinają stopę. Widoczne na powyższych zdjęciach poprzeczne ściągacze, powodują ścisłe przyleganie całej skarpety do stopy. To ma duże znaczenie w sytuacji, kiedy stopa mając luz w bucie, przemieszcza się po wkładce. Najczęściej jest to odczuwalne przy schodzeniu stromym stokiem, ale nie w Hike. Te trzymały się na stopie jak przyklejone, choć bez żadnego negatywnego symptomu. Dobrze dobrany rozmiar, to dobre dopasowanie.

Także strefa obejmująca palce, została dobrze zaprojektowana. odpowiednia mięsistość chroni palce przed odciskaniem się w bucie, zapewniając przy tym nieco więcej swobody niż na śródstopiu. Tę samą technologię i materiały zastosowano w rejonie pięty.

Spód skarpety prawidłowo amortyzował, choć specjalnie do nich dociąłem z neoprenu wkładki do butów, więc miały ułatwione zadanie. No ale jak się wędruje po 30 km, po górach z plecakiem, to trzeba i sobie i skarpetom zadanie ułatwiać...

Wierzch skarpety z dumnym logo i napisem Fjord Nansen był odpowiedzialny za transpirowanie potu i z tego zadania też się wywiązał. Przy szerokim stosowaniu sztucznych włókien, obawiałem się, czy zwiększony wysiłek w czerwcowe upały nie będzie zbyt mocnym wyzwaniem dla niewinnie wyglądających skarpet.
No i nie był!

Moje Alviki zawsze wzorowo współpracowały z dobrymi skarpetami i nie inaczej było z Fjordami.
Sucho, wygodnie, komfortowo.
Także górny ściągacz robił swoje - trzymał się na łydce, nie pozwalając śmieciom dostać się do środka.

Po kilkudziesięciu kilometrach marszu czerwonym szlakiem, kiedy w niezłym upale mijałem Jordanów, na stacji kolejowej w Skawie obejrzałem stopy.

To co było obtarte wcześniej nie obcierało się bardziej, nie było też nowych symptomów przemęczenia stopy. Dlatego też po przewietrzeniu stóp, butów i skarpet, z przyjemnością założyłem te ostatnie na te pierwsze i wsunąłem do tych drugich :-)








Ze względu na niewątpliwe zalety Fjordów, przez kolejne dni wędrowałem wyłącznie w nich, piorąc je wieczorami. Zastanawiałem się, czy zdążą wyschnąć na rano, ale w czerwcowe ciepłe noce nie było z tym problemów.

Uśmiech na Turbaczu to nie tylko satysfakcja zdobywcy, ale i suma dobrze dobranego wyposażenia, a zatem i skarpet :-)



Oczywiście po powrocie do domu i kolejnym opraniu Fjordów, zakładałem je na niemal każdą wędrówkę. A tych odbywałem sporo, przez co przebieg Hike'ów liczę w niewielkich, ale setkach kilometrów.




No i tu możemy się pokusić o ocenę wytrzymałości.
Może to jeszcze za wcześnie, ale oceniwszy wygodę i sprawowanie w boju, cóż jeszcze mógłbym napisać...

No dobrze, ale może paść kwestia: "a co z innymi butami...?"

Otóż niedawno trafiły do mnie buty Adidas AX1 Mid GTX.
Buty nieszczególne, ale lekkie i z Goretexem.



Nie omieszkałem zatem sprawdzić i tego tandemu.

W Adidasach początkowo przeszedłem się mając na stopach Columbie, jako indeks.
Zakładając następnego dnia Fjordy, miałem okazję sprawdzić, jak pracują z membraną.

Buty texowe mają inne właściwości niż dość twarde nubukowe treki. Niby mają membranę, ale sznurowane dość ciasno, nie mają jakby innej wentylacji. Cholewka opina się nad kostką szczelniej niż w Alvikach, a to zaraz uderza w skarpetę.



Praktycznie za każdym razem gdy zakładałem kombinację Fjord/Adidas, stopa odczuwała nieco wilgotniejszy klimat w bucie. Po zdjęciu buta nie były skarpety wilgotne od samego potu, a pewnie od pary, której część przechodzi przez membranę, a część dopiero jakby czeka na opuszczenie zamkniętej przestrzeni.

Gdybym Adidasy nosił po dresiarsku - niedosznurowane i z max wywalonym jęzorem, to poza lansem trzepakowo-galeryjnym, miałbym więcej wentylacji. No ale tego na szlaku zrobić się nie da, przynajmniej nie na dłuższą metę...

No to co z tą wytrzymałością...?

Po czterech miesiącach i kilkuset kilometrach pewnie jeszcze za wcześnie na ocenę wytrzymałości.
Wszak są to skarpety z ambicjami wędrowniczymi i z dodatkiem Kevlaru, który właśnie za trwałość ma być odpowiedzialny.

Tym niemniej nie zaobserwowałem żadnych ewidentnych oznak zużycia. Kilkukrotne pranie spowodowało wzrost puszystości, pewnie też przez czepianie się różnych chaszczy, jako że latem nie używałem z tymi skarpetami długich spodni.

Co istotne, nie rozciągnęły się, nie przetarły, nie popruły, nie straciły kolorów i same nie farbują.
Nie podrażniają mocno pracującej stopy, nie ocierają, nie zaparzają, - słowem nic złego o nich powiedzieć nie mogę.

Doskonale nadają się na długie obciążone trekkingi, choć nazwa Hike wskazywałaby raczej na lekką wędrówkę, ale z mojego doświadczenia wnioskuję, że mają w tej materii wystarczający zapas.
Początkowo żałowałem, że nie dostałem modelu Trek, ale Hike są lekkie, a to w sam raz przystaje do filozofii Light&Fast, którą z przekonaniem wyznaję.

Skarpety Fjord Nansen Hike Kevlar doskonale nadają się do ambitnych wędrówek, a także do jazdy na koniu i na psie :-) *





Celowo nie napisałem nic co dotyczy parametrów technicznych. Te dane mogą być pomocne przed zakupem, gdy nie dysponujemy wiedzą praktyczną, - tak swoją jak i zewnętrzną, lecz wiarygodną.
Ja zaś opisuję swoje wrażenia i przekładam je na praktykę, odpowiadając na trzy podstawowe pytania:

- Czy FN Hike Kevlar to skarpety które się sprawdziły? - Tak!
- Czy skarpety FN Hike Kevlar kupiłbym ponownie? - Tak!
- Czy skarpety FN Hike Kevlar mogę polecić? - Tak!

Oczywiście mam pełną świadomość, że każdy ma swoje oczekiwania i kryteria oceny. To co odpowiada mi, niekoniecznie musi być pozytywnie oceniane przez innych. Jednak w testowanych skarpetach FN nie znalazłem elementów do poprawy.

Stonowany nienahalny i estetyczny projekt, połączony z dobrze dobranymi materiałami użytymi zgodnie z sztuką tworzenia dobrego towaru, przy dobrej cenie (którą znam skądinąd, gdyż skarpety dostałem nieodpłatnie), plasuje skarpety Hike Kevlar na właściwym poziomie - bardzo dobry towar za przystępną cenę.

Ostatni raz byłem w nich w terenie wczoraj, na około piętnastokilometrowej wędrówce.
Zobaczymy, jak moja ocena zweryfikuje się z czasem przez pryzmat wytrzymałości...

Za udostępnienie skarpet do testów dziękuję firmie Fjord Nansen i administracji portalu outdoor.org.pl.

______________________________________________________
* - w czasie testowania skarpet FN Hike Kevlar, nie ucierpiał żaden koń ani pies.

-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz