Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

GSB II etap, 16 dzień - Przełęcz Hałbowska - Chyrowa.

-

16 dzień na GSB – Przełęcz Hałbowska  – Chyrowa - 17 km.
GSB II etap - Dzień ósmy - 24 czerwca 2013. 

Trasa: Przełącz Hałbowska (540) – Kamień (714) – Kąty (309) – Pod Grzywacką Górą (527) – Łysa Góra (641) - Schronisko w Chyrowej (459).

Rano wstaliśmy skoro świt po dziesiątej ;-) Na przełączy zatrzymał się autobus i wysadził trójkę plecakowców, który po chwili zniknęli gdzieś na szlaku. Ja rozgotowałem wczorajszą zupkę, po czym zrobiłem herbatę z mięty słodzoną daktylami. Jeszcze krótka sjesta pośniadaniowa i poszedłem zobaczyć mogiłę 1250 żydów zamordowanych w 1942 roku.


Wreszcie ruszyliśmy na szlak. Na początku trzeba się było zmierzyć z przewróconą brzózką, którą za pomocą mojego Vicka odpiłowałem. Na Kamieniu rzeczywiście natrafiliśmy na kamień, zdobyty zresztą metodą klasyczną przez Duszę Leśną. Dalszy odcinek marszu, to las, las i las… Pojawiały się strumienie, ale jakości wody nie sprawdzałem. Wreszcie po przydługawym zejściu, las się łaskawie skończył i wyszliśmy na rozległe przestrzenie pół i łąk, na brzegu których rozlokowano kilka ambon myśliwskich. Nie wiem, czy były otwarte i jaki miały standard, ale wyglądały na zadbane i solidne.



Krajobrazy Beskidu Niskiego mają w sobie coś urzekającego. Ta spokojna, lekko pofalowana linia krajobrazu, te bezkresne łąki i zalesione wzgórza, tworzą klimat trochę jakby z sienkiewiczowskich powieści. Luźno rozrzucone wśród krętych dróg wsie, nie psują kompozycji krajobrazu, a wręcz ją harmonijnie uzupełniają. Spokojnie szumiące zboża i ukwiecone łąki, to prawie jak żywcem wyjęte z obrazów, na których czas się zatrzymał.






Grzbietem wzniesienia powoli dochodzimy do wsi. Mapa informuje, że będą to Kąty, a most na Wisłoce będzie najniższym punktem na całym Szlaku. Po drodze mijamy jeszcze miejsce upamiętniające wędrującego Wojtyłę i docieramy do wsi. Za mostem już widać zdala dwa sklepy, więc z zaopatrzeniem nie ma problemów, a zapasy trzeba uzupełnić, bo nie dość, że ostatni stopniały, to nieprędko znowu trafi się taka okazja – przy szlaku dopiero w Lubatowej, czyli prawie 30 km dalej. Zapasy trafiają więc do plecaków, a na miejscu przy stoliku objadamy się na zapas.



Tak wzmocnieni, powoli podchodzimy pod Grzywacką Górę, której szczyt z krzyżem będącym jednocześnie wieżą widokową leży jednak poza trasą szlaku.



Na wzgórzu brak drzew, więc nie widać czerwonych oznaczeń. Brak też oznakowanych kamieni, więc sięgamy po mapę. Wykonujemy zatem lekki łuk w prawo i maszerując grzbietem, po dłuższej chwili dostrzegamy nasze znaki. Zdecydowanie na tym odcinku przydałoby się poprawić nawigację. Spotykamy też sympatyczną kobietę z tych okolic, która bardzo często – wręcz codziennie tu wędruje. Po miłej rozmowie ruszamy dalej. 

Droga trochę się dłuży, na szczęście pogoda dopisuje i można się porozglądać. Po meandrowaniu pagórkowatymi łąkami, zauważamy przed sobą dolinę, a za nią obszerną kopę. To góra Chyrowa. We wsi nie ma sklepu, jest natomiast schronisko „Pod Chyrową”, do którego dochodzi się obok pięknie położonej cerkwi. Pogoda zdaje się być zagadką, więc po naradzie, postanawiamy odpuścić pole namiotowe i w tej samej cenie przespać się pod daszkiem przy schronisku. Pokój w schronisku kosztuje 30 zł, gleba – 20 zł, a pole namiotowe lub wspomniany daszek – 10 zł. Mamy też dostęp do wrzątku i łazienki - do wieczora, a później do osobnych toalet. Jest zatem całkiem nieźle, a pod daszkiem jesteśmy sami. Ja układam się na złączonych ławkach, koleżanka w swojej konstrukcji tuż obok. Zapowiada się deszcz, więc trzeba się odpowiednio przygotować, bo pewnie też i powieje mocniej.







W nocy się okazuje, że na szczęście zrezygnowaliśmy z pola namiotowego. Rozpętała się tak widowiskowa burza z piorunami, wichrem i ulewnym deszczem, że nawet pod daszkiem nie było za ciekawie. Tuż obok mnie daszek przeciekał i spadające obok krople rozpryskiwały się na stole, pryskając na mój śpiwór. Doraźnie nakryłem się ponchem, ale trzeba było odsunąć stół, bo ulewa spowodowało, że pluskało z niego jak z fontanny. Dwie piękne błyskawice udało mi się uwiecznić na zdjęciach.





Dodatkowa atrakcja „światło, dźwięk i woda” zakończyła się po pierwszej w nocy, a przynajmniej osłabła na tyle, że można było zasnąć spokojnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz