Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

czwartek, 15 sierpnia 2013

Śpiwór który nie jest śpiworem, czyli - Qumulus Quilt 250 - test 02

-
W poprzedniej zajawce opisałem Quilta po pierwszych wrażeniach.
Niedługo potem zabrałem go na Główny Szlak Beskidzki, - co prawda był to ostatni czterodniowy etap, więc spędzilem w Quilcie trzy noce, ale po powrocie byłem na tyle pod jego wrażeniem, że przespałem jeszcze w okolicy kilka nocy w tej niezwykłej konstrukcji.

Bieszczadzkie noce, to schronisko pod Honem w Cisnej, gdzie szukałem tarasu, balkonu czy innej werandy, ale odchodziło tam regularne imprezowanie, a ja chciałem się wyspać i nie zostać zadeptanym, więc zaległem na klatce schodowej pod skosem.


Tu muszę zaznaczyć, że zachowałem filozofię Light & Fast, która przyświecała projektantom z firmy Cumulus. Wędrując najdłuższym znakowanym szlakiem polskim, bardzo dbałem, by mój ekwipunek był możliwie najlżejszy. Na wcześniejszych etapach miałem z sobą Cumulusa LL330 na Pertex Microlight, przez co ważył on nieco ponad 800 gramów. Ten doskonały skądinąd, ale nieco zbyt ciepły na letnie warunki śpiwór, miał zostać odchudzony przez zastąpienie go lżejszym modelem LL200, skróconym do mojego wzrostu, co zaowocowałoby wagą około pół kilo, którą uznałem za optymalną.
I tu właśnie pojawił się Quilt 250 - lekki jak LL200, ale ciepły jak LL300! Zatem udało sie połączyć lekkość z ciepłem.
Wróćmy zatem do schroniska w Cisnej i gleby na klatce schodowej.

Quilt - jak już wspomniałem - do kompletu potrzebuje materaca, samopompy lub maty. Z czterech różnych, wybrałem najlżejszą a zarazem najcieńszą matę Karrimora, ważącą 190 g. To ta sama, co w poprzedniej zajawce. Sprawa wydawała sie oczywista - możliwie najlżejszy śpiwór z możliwie najlżejszą matą. Odchudzamy na maksa!
Na drewnianej podłodze schroniska, mając zwykły śpiwór, mógłbym się rozłożyć bez żadnych dodatkowych elementów wyposażenia. Z Quiltem jest inaczej - karimata pod spód jest konieczna. Szorstka wykładzina miała więc kontakt nie tylko z matą, ale także z kołnierzem wlotu śpiwora, zapinanym pod matą, co dokładniej zilustrowałem już wcześniej. W takiej sytuacji kołnierz jest narażony na mocniejsze zużycie, no chyba żeby go zapinać nie pod matą, a tak jakby cały śpiwór leżał na macie, choć wtedy zaczepianie o zapięcie jest przy wierceniu się nieuniknione.


No cóż, - wsunąłem się do Quilta, opatuliłem i zasnąłem. W budynku było ciepło, więc z rana poczułem chęć ochłody, rozpiąłem kołnierz, ale z braku zamka niewiele więcej mogłem zrobić, choć podnoszenie kolan powodowało powstawanie przewiewu w dolnej, wykrojonej części śpiwora. Przy minimalistycznej konstrukcji takie kompromisy są do przyjęcia.

Kolejną noc spędziłem pod namiotem w Brzegach Górnych, po zejściu z Połoniny Wetlińskiej.
Tuż przy potoku lekko ciągnęło chłodem, a opadająca mgła zapowiadała wilgotną noc. W tej wilgoci rozstawilem namiot (jednopowlokowy Coleman Rigel X2) i do niego trafiło znane combo - mata Karrimora z Quiltem zamocowanym dwoma gumkami i - po wsunięciu się do środka - kołnierzem zapiętym pod matą.
Chłodek i wilgoć trochę niepokoiły, ale miałem do dyspozycji 250 gramów najlepszego puchu, więc niepokoje można było spokojnie odłożyć...
Muszę zaznaczyć, że instalowanie zestawu mata+Quilt wymaga trochę czasu i wprawy, nieco więcej niż wrzucenie zwykłego śpiwora na matę. Na szczęście nie byłem poganiany żadną ulewą, więc mogłem spokojnie wszystkie czynności wykonać starannie. W przypadku minimalistycznego namiotu, takie podpinanie śpiwora do maty najlepiej wykonać na zewnątrz, po czym gotowy pakiet śpiocha umieścić w namiocie.


Noc minęła w cieple i komforcie, nauczyłem się już mniej wiercić, by nie tracić zgromadzonego ciepła, więć przyzwyczajenie się do Quilta następowało w szybkim tempie. Co więcej, gumosznurek regulowany stoperami, nie pozwalał śpiworowi obracać się na macie, pewnie trzymając go w pierwotnym położeniu. Dla takiego wiercipięty jak ja, to duży plus.


Ranek obudził mnie wszechobecną wilgocią. Para wodna z powietrza i z mojego oddechu była obecna wszędzie - na śpiworze, na wewnętrznych ściankach namiotu (jednopowłokowiec...) i oczywiście na zewnątrz. Rosa była taka gęsta jak po deszczu, a tego nie było od kilku dni...
Gdy spojrzałem na poszycie Quilta, widać było sporo wielkich kropel wody, jednak gęsto tkany Pertex skutecznie opierał się wilgoci. Krople nie wsiąkały w materiał, a po strząśnięciu lub nachyleniu tkaniny, w całości spływały.


Oczywiście wywiesiłem śpiwór do przesuszenia w coraz mocniej grzejącym słońcu, by wysechł od środka, nawet z niedużej wilgoci, której nie miałem zamiaru nosić, bo wilgoć to waga! ;-)
Ostatnia bieszczadzka noc była znowu pod dachem, więc i warunki były podobne do tych nieco wcześniejszych.


Niedługo po powrocie z Głównego Szlaku Beskidzkiego, spakowałem się na Beskid Wyspowy. W plecaku znalazł sie oczywiście Quilt. Jednak tym razem zabrałem nieco grubszą matę, ważącą dobrze ponad 300 gramów. Zabrałem też mój stareńki namiot - ponad dwudziestoletniego Marabuta, pamiętającego wiele niezapomnianych przygód.
Te zabiegi miały na celu podniesienie komfortu i ...niestety wagi...
Kolejnym ułatwieniem było także wsuwanie się do Quilta od wejścia frontowego, nieco wygodniejsze niż przy bocznych drzwiach Rigela.


W Studenckiej Bazie Namiotowej na Polanie Wały była miękka trawa, jednak komfort pod plecami niewiele lepszy, natomiast termika śpiwora bez zarzutu. Ciepłym latem na macie bez ubrania jakoś mało przyjemnie się leży, nie ma miękkości śpiwora, no ale kto powiedział, że ma być jak w Ritzu...? ;-) Dzięki Quiltowi, wędrówki po wyspach Beskidu, a szczególnie noce, wspominam z przyjemnością.



Zdarzyło mi się spać bodaj ze trzy razy pod gołym niebem, gdy prognozy nie przewidywały deszczu. Nie ma to jak hotel pełnogwiazdkowy z Drogą Mleczną pośrodku nieboskłonu ;-) Jednak na te noce podłączyłem pod Quilta kolejną matę - lekką (630g.) samopompę Karrimora. Kładąc się późno nie robiłem już zdjęć, ale jeszcze tyle czasu przede mną i tym zaskakująco ciekawym produktem Cumulusa, że takie ilustracje jeszcze powstaną do kolejnej relacji. Dodam jednak z obowiązku, że z samopompą w Quilcie to już prawdziwy komfort spania. Miękko od dołu, przez co uszczelnienie na styku materac-śpiwór jest jeszcze lepsze. Rośnie niestety waga zestawu, ale tam, gdzie nie trzeba długo nosić plecaka, te dodatkowe dekagramy zapewniają namiastkę luksusu, kompensowaną niską wagą oszczędnie zaprojektowanego śpiwora.

Podczas takiej jednej nocy pod gołym niebem, wbrew prognozom zaczął siąpić delikatny deszczyk, który na szczęście z czasem nie przybierał na sile. Zastanawiałem się, czy nie poszukać schronienia, ale po kilkunastu minutach ustał. Ja zaś wiedziałem już wcześniej jak Pertex to znosi, więc nie niepokoiłem się na zapas. Rano, już w słońcu, po nocnym kropidle nie zostało już nic wilgoci. Choć tarp byłby tu w sam raz uzupełnieniem ultralekkiego ekwipunku.

Ale na razie Quilt spakowany wybiera się na kolejną wędrówkę, A ja razem z nim! :-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza