Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 25 listopada 2013

Skarpety Fjord Nansen Trek Kevlar

-

Czternaście miesięcy temu opisałem swoje wrażenia z użytkowania pierwszej pary skarpet firmy Fjord Nansen - modelu Hike Kevlar - http://ginvilla.blogspot.com/2012/09/skarpety-fjord-nansen-hike-kevlar.html


Rok temu, dzięki firmie Szanti, a szczególnie dzięki pani Hannie Arendt, stałem się posiadaczem kolejnego modelu skarpet od Fjord Nansen -
modelu Trek Kevlar.

Skarpety Fjord Nansen Trek Kevlar - nówki sztuki nieśmigane :-)



FN Trek Kevlar po rozpakowaniu.



Wędrując beskidzkimi szlakami, w roku 2012 przeszedłem między innymi dwustukilometrowy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego, a w roku 2013 zamierzałem pokonać pozostałe trzysta kilometrów.
Wybór wyposażenia był oparty na doświadczeniu i drobiazgowych analizach potrzeb i możliwości. Zakładałem, że to z czym wyruszę, musi być na tyle dobre, by dotrwało do końca wędrówki i nie wymagało wymiany, choćby z powodu złego doboru elementu.

Skarpet do chodzenia zabrałem dwie pary Fjord Nansen - jedną Hike Kevlar i jedną Trek Kevlar. Dodatkowo w rezerwie znalazła się para bawełnianych skarpet do spania.

 FN Hike Kevlar (po lewej) i FN Trek Kevlar (po prawej)



Pudło z wyposażeniem na GSB. Skarpety poniżej apteczki, pod kompasem.



Aby mieć dobrą skalę porównawczą, na szlak wyruszyłem w znanych mi już modelach Hike. Te wygodne i trwałe skarpety, doskonale sprawdziły się przy małych i średnich obciążeniach w lecie.
Jak więc spiszą się ich mocniejsze wersje...?

Na początek nieco opisu.

Co powie producent...




Waga zgodna z oczekiwaniami.



Już z etykiety widać, że mamy do czynienia z nieco ponadstandardową skarpetą trekkingową. Wzmocniona włóknami kevlarowymi, lekko elastyczna
z dobrze zaprojektowanymi strefami odpowiedzialnymi za chłodzenie (coolmax), ściągającymi (lycra) i dopasowującymi na śródstopiu, w parze
z doborem surowców - wełny merynosów i poliakrylem, z płaskimi szwami i rozsądną wagą, powinna być wręcz idealną skarpetą na wielodniowe wędrówki
z plecakiem. Ale czy etykietka mówi prawdę...? Zdecydowanie TAK!

Główny Szlak Beskidzki - Runek. 



Treki wchodzą do akcji :-)



Wzorowo opinają się na stopie.


Po kilkudziesięciu kilometrach które przeszedłem w Hike'ach, czas było założyć Treki. Pierwsze wrażenie to grubość i miękkość na stopie,
a wygoda i dopasowanie w bucie.

GSB - baza w Regetowie.

 

GSB - Magurski Park Narodowy.


Po kilkunastu kilometrach, cały czas komfort stopy jest odczuwalny. Stopa, skarpeta i but (Adidas AX1 Mid GTX) to prawie jeden organizm. Na zewnątrz gorąco, na szlaku mokro, a w bucie wygodnie, sucho i bez zmęczenia. Kilometry mijają, a ja jestem coraz bardziej zachwycony. Gdyby nie błota szlaków Beskidu Niskiego, zapomniałbym całkowicie o tym co się dzieje pode mną.

Po dotarciu do Przełęczy Hałbowskiej po całym dniu marszu, wilgotne skarpety wędrują w pobliże ogniska - do wysuszenia. Od zabłąkanego języka ognia przytopił się ściągacz, ale nadal działa. :-)

GSB - Przełącz Hałbowska. Suszymy buty, wkładki i skarpety.


Kolejne dnie, to już nieodłączne Trek Kevlar na stopach. Dookoła wszechobecna wilgoć pod postacią błota, kałuż, mokrej trawy, a z nieba leci woda
w każdym kalibrze.
Tu objawia się jedyna właściwie przypadłość Treków, - nieco długo schną, ale w wilgotnych warunkach wszystko jest wilgotne, więc czemu w tym przypadku miałoby być inaczej...

Kolejne dni, to podsuszanie skarpet każdym dostępnym sposobem. Po burzy z piorunami i ulewnym deszczem, jaka przeszła nad Chyrową w nocy,
na drugi dzień, wobec wizji błota, kałuż i mokradeł, by zapewnić sobie jako-taką suchość stóp, stosuję stary patent włóczęgów. Na skarpety naciągam reklamówki, wywijam ściągacze by zabezpieczyć folię i wsuwam do mokrych butów.

GSB - Chyrowa. Skarpeta z reklamówką - patent na suchą stopę na mokradłach.


Niedosuszone Treki dzięki swojej grubości i sprężystości w takim "futerale" o dziwo, jeszcze oddychają i podsychają! W połowie dnia zdejmuję reklamówki, ale choć skarpety łapią drugi oddech, to momentalnie namakają od doszczętnie przemoczonych butów. Wieczorem sprawdzam zapachy - wilgoć i zapach leśno-błotny, ale tzw. "zapachów wtórnych" brak.

Przez noc Trekom nie udaje się doschnąć, więc troczę je na zewnątrz plecaka, a na stopy zakładam suche Hike. Suche nie na długo... Za Iwoniczem błoto wszędzie, mokro wszędzie (co to będzie, co to będzie...), a za Rymanowem mokra łąka i błoto leśne załatwią wszystko za wyjątkiem gumowców.
Na szczęście od Iwonicza nie leje, więc może Treki na plecaku podeschną...

GSB - Puławy Górne. Przenośna suszarka skarpet ;-)


Do wiaty pod Tokarnią dochodzę cały mokry do pasa, a na zewnątrz mżawka i nieciekawe prognozy na dzień następny.

Nazajutrz rano na zewnątrz mżawka klejąca się do wszystkiego, a moje dwie pary skarpet mocno wilgotne.
Wyciągam bawełniane cienkie skarpetki do spania, na to cienkie foliowe worki, na to Treki i buty. Było tak wilgotno, że nawet nie wyciągałem aparatu fotograficznego...

Do Komańczy dochodzę już tak mokry, że wszystko mi obojętne, ale patent z folią uratował mi stopy. Treki nie rozciągnęły się od wilgoci i bardzo dobrze utrzymywały stopę w bucie. Co prawda zaczęły łapać nieciekawy zapach, ale po kilku dniach w błocie i wilgoci i tak było dobrze.

Dokładna przepierka w ciepłej wodzie z płynem do prania i normalne suszenie, przywróciły Trekom i Hikom dawną świetność. Bieszczadzkie odcinki GSB w dobrej, słonecznej pogodzie, pokonywałem już w pełnym komforcie właśnie w Trekach. Sto kilometrów w trzy dni z plecakiem, nie zrobiły na nich żadnego wrażenia, a na mnie jak najbardziej pozytywne. Do końca Głównego Szlaku Beskidzkiego w Wołosatem doszedłem z takim rozpędem, że aż żal było się zatrzymywać.

Koniec GSB w Wołosatem. Na stopach skarpety FN Trek Kevlar.


Dobrze się szło, więc z rozpędu przeszedłem się jeszcze do Ustrzyk Górnych, skąd już wracałem autobusem w domowe strony.

Przed wyruszeniem na GSB, skarpety Fjord Nansen Trek Kevlar rozchodziłem przez trzy dni, jedynie by je zweryfikować wstępnie i rozruszać na pierwszą przepierkę.

Po tym, jak doskonale spisały się na czerwonym szlaku, zabierałem je na wszelkie inne wędrówki - i te jednodniowe i te kilkudniowe po Beskidzie Wyspowym.

Beskid Wyspowy - Polana Wały. Skarpety mają kilkaset km. przebiegu - wciąż jak nowe!


Przy tych wędrówkach miałem już dobrą, słoneczną pogodę, a szlak suchy. W takich warunkach Treki spisywały się znakomicie, cały czas zachowując się jak nowe. Do późnej jesieni zrobiłem w nich ponad 500 kilometrów, - całość z plecakiem o wadze od 4 do 11 kg. Na krótkie dystanse zakładałem inne skarpety, by Treki oszczędzić na wymagające wędrówki, bo do takich znakomicie się nadają.

Skarpety przeszły połowę GSB w Beskidzie Sądeckim, Niskim i w Bieszczadach, a dodatkowo Babią Górę i kilkanaście szczytów w Beskidzie Śląskim, Małym, Makowskim i Wyspowym. Wędrowały też po Pogórzu Wielickim, a Wiśnicko-Lipnicki Park Krajobrazowy znają na pamięć. :)




Moje spostrzeżenia.

Skarpety Fjord Nansen Trek Kevlar są zaprojektowane w sposób przemyślany i starannie wykonane.
Oglądając skarpetę, zawsze wywracam ją na lewą stronę, gdzie dobrze widać to, co będzie miało kontakt ze stopą i w istotny sposób wpłynie na jej komfort.

FN Trek Kevlar po pięciu dniach używania. Widoczna strona wewnętrzna.



FN Trek Kevlar po niemal roku używania. Widoczna strona wewnętrzna i zewnętrzna.



Tak z zewnątrz jak i wewnątrz widać wszystkie elementy opisane na etykietce.
Po roku użytkowania skarpety nadal prezentują się niemal jak nowe, a drobne zmechacenia są mniej intensywne niż u innych.

Kevlarowe włókna wyraźnie wzmacniają konstrukcję na piętach i na palcach, gdzie jeszcze nie widać śladów przetarcia, choć w Columbiach równie intensywnie przeze mnie używanych, przed dużym paluchem pojawiła się już "plama" na wylot. Muszę uczciwie dodać, że w celu przedłużenia skarpetom żywota, dbałem o regularne przycinanie paznokci u stóp.

Bardzo dobrze spisywały się ściągacze, wzorowo utrzymując stopę i łydkę. Mięsisty spód dawał komfortowe dopasowanie do wkładki buta, dodatkowo tłumiąc nacisk i wstrząsy, a wierzchni panel z Coolmaxu, sprawnie odprowadzał nadmiar wilgoci i gorąca. Zapewne na odczucie komfortu i mniejszą wrażliwość na zapachy miała też obecność wełny z merynosów, bo takie ma deklarowane cechy, które dają się po wielodniowych wędrówkach łatwo zaobserwować.

Stosunkowo długa skarpeta ma też zalety na suchych szlakach, bo wysoko naciągnięte, skutecznie zapobiegają wsypywaniu się piachu, kamyczków czy innych śmieci. Z drugiej strony współdziałające z nimi buty Adidasa, wprost są "łapką na śmieci" ;-)

Wysokie skarpety zabezpieczają stopy przed dostawaniem się śmieci.



Istotną cechą tego modelu, jest jego dopasowanie rozmiarowe. Dzięki zastosowaniu przedziałów wielkościowych, można dobrać właściwy rozmiar.


FN Trek Kevlar produkowane są w przedziałach rozmiarowych.


Ważne też, że skarpety prane zgodnie z instrukcją, nie zbiegają się i niezmiennie utrzymują swój rozmiar i kształt. To ważne, bo nie każdy producent może się taką cechą pochwalić.

W sprzyjających warunkach, skarpety Trek Kevlar są bardzo dobrym wyborem. Od wiosny do jesieni są dla mnie właściwie idealne, używam ich więc często i chętnie.

W warunkach długotrwałej wilgoci na wielodniowych wędrówkach, trzeba mieć świadomość, że "uzbrojenie" Treków w bogatą opcję konstrukcyjną, ma przełożenie na ich czas schnięcia. To jednak jedyna cecha, która wymaga wzięcia pod uwagę przy deszczowych prognozach. W innych warunkach możemy po prostu założyć je na stopy, obuć i z przyjemnością wędrować, skupiając się na pięknych okolicach.
Jeśli bowiem buty będą tej klasy co skarpety Fjord Nansen Trek Kevlar, to stopy będą w siódmym niebie, a my - z głową w chmurach. :-)
Ja zwracam jeszcze należytą uwagę na sznurowanie butów, by wystarczająco ustabilizować stopę, a jednocześnie pozwolić skarpetom oddychać.

-

Przez cały czas posiadania skarpet z wyrazem Kevlar w nazwie, natrętnie przychodził mi do głowy pomysł wykonania testu kuloodporności tegoż elementu wyposażenia. Wszak z Kevlaru konstruowało się między innymi kamizelki kuloodporne!

Z uwagi na zalety Treków, nie mogłem pozwolić sobie na pełny test kuloodporności, wykonałem go zatem w minimalnym zakresie.
Autorytatywnie więc ogłaszam, iż skarpety Fjord Nansen Trek Kevlar przeszły test odporności na kule bez najmniejszego uszczerbku. :)
Leżały na nich kule różnych kalibrów, jak i kule ortopedyczne... ;-)


FN Trek Kevlar - skarpety kulo ;-) odporne :D


...ale korzystającym z Treków, te ostatnie nie będą zapewne nigdy potrzebne! :)


W ramach rekomendacji dodam, że mam zamiar dokupić jeszcze dwie pary skarpet Trek Kevlar.
Bo są bardzo dobre!


-