Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

sobota, 11 stycznia 2014

Jednodniówki 2014 - Krasna Góra - Plener (11-01-2014)

To nie była klasyczna jednodniówka. Właściwie to ledwie spacer, ale za to bardziej koncepcyjnie z aparatem.

Wybrałem się z koleżankami na warsztaty fotograficzne w plenerze. Dwa Nikony i jeden Canon. :)
Znaleźliśmy starą wierzbę, która - zgodnie z przysłowiem - umierała stojąc. Z wnętrza jej obumarłego pnia, rzucała ostatnie spojrzenia na rosnące obok wysokie drzewo.




Skraj lasu to doskonałe miejsce na pozbycie się kłopotliwych śmieci. Sam nie wiem, czy to dobry obiekt do bardziej artystycznego pleneru, ale co tam... Fotoreporterzy łapią w kadr tragedie wojenne, to ja umierające drzewa, padłe telewizory czy rozwalone opony.



W pewnym momencie uwagę moją przykuła resztka poskręcanego pniaka. Oczyma wyobraźni już widziałem w nim leśnego potworka, takie "leśne zło", łypiące przekrwionymi oczami na nieopatrznie zapuszczających się w mroczne leśne ostępy zapóźnionych spacerowiczów. Uniosłem aparat, spojrzałem w wizjer, nacisnąłem do połowy spust by uruchomić autofokus i światłomierz, podjechałem zoomem do dwusetki, wyostrzyłem ponownie i gdy już naciskałem spust, odniosłem dziwne wrażenie, że ktoś na mnie patrzy. Niemal dotyka mnie wzrokiem. Usłyszałem cichy szelest migawki i klapnięcie opadającego lustra, po czym opuściłem aparat rozglądając się po okolicy. Oprócz stojących nieco dalej rozmawiających koleżanek, nie zobaczyłem jednak nikogo... A wyraźnie odczułem takie świdrujące mnie na wylot spojrzenie i chłód zielonych ślepi wlepionych we mnie złowrogo. Ech, - cóż za niestworzone rzeczy błądzą człowiekowi po głowie...



Doszedłem do koleżanek. Właściwie to nie tyle rozmawiały, co zastanawiały się stojąc nad dołem, do złudzenia przypominającym ...grób! A w nim - monitor albo telewizor. Czyżby jakiś zdesperowany zięć wrzucił tu swoją teściową, przysypał liśćmi i dla zamaskowania miejsca tajemnego pochówku przywalił ją jej ulubionym sprzętem domowym...? Znowu moja wyobraźnia postawiła mi przed oczami jego dwie kochanki, stojące nad tą leśną mogiłą z jeszcze dymiącymi automatami w dłoniach... Skąd mi się to wszystko bierze ?!?



Poskręcane jesienne liście zamarły zasuszone na cienkich grabowych gałązkach. Gdzieś za nimi majaczyły dwie postacie kierujące się na skraj lasu.



Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Rosochata wierzba od lat ogławiana, z kilkudziesięcioletniego pnia wypuściła młode gałązki, starając się nimi dosięgnąć nieba i złapać nieco wiatru. Pędy nabrały różowopomarańczowego odcienia bijącego od nisko wiszącej tarczy słonecznej, malującej rozsnute na niebie obłoki.



Wracamy. Horyzont na całym obwodzie zalewa się pomarańczami i różami, ponad którymi błękitnieją grubsze chmury i różowieją obłoki. Wąska wstęga wijącej się drogi, niczym leniwie tocząca swe wody rzeka, wskazuje kierunek naszego powrotu. Zieleniejąca łąka i brązowa ściana lasu, toną w zapadających ciemnościach...



Za niedbale pobudowaną stodołą w ostatnich promieniach dnia paruje pryzma obornika. Nieczęsty to już widok na polskiej wsi... Dobiegający zapach wcale nie drażni nozdrzy, - jest naturalny, łatwo rozpoznawalny i wydobywający z mojej wyobraźni sceny z młodości... Taaak... Wtedy tak pachniała wieś na polach, a w domu - ciepłym aromatycznym chlebem, swojską mocno nabitą czosnkiem kiełbasą, konfiturami i mlekiem w glinianym dzbanie... Czyżby tylko ten zapach po latach pozostał...?



W lesie już zmrok czai się między drzewami, wypełza z gęstych zarośli i kotom - które wszystkie w nocy są czarne, zabiera kolory, tak jak i leżącym na ziemi liściom. Wszystko tonie w szarościach i mrokach, a nasze postacie majaczą jak leśne duchy. Och! Żeby tylko nie spotkać jakiegoś leśnego potwora albo ducha zakopanej teściowej! Idziemy razem, w milczeniu wypatrując drugiego końca lasu, za którym stoi samochód, nasza oaza cywilizacji, bezpieczeństwa i realności. Ale co to? Coś bieleje jak stare kości w leśnych mrokach na skraju duktu... Z duszą na ramieniu i aparatem gotowym do strzału skradam się w tamtą stronę, Ciemnym lasem przecież nie obejdziemy! Z odległości kilku kroków rozpoznaję kształt - to monitor, kolejny plastikowy trup straszy w lesie! Ale czy na pewno trup? Wydaje się, jakby jeszcze dychał. Dłoń mimowolnie zaciska mi się na gripie, a palec wędruje na spust. Składam się do strzału dokładnie wtedy, gdy ten w agonii nabiera ostatnich kolorów, jakby błagał mnie o litość czy o pomoc. Niestety, nic już nie da się zrobić. Przebity gałęzią i zasypany jesiennymi obumarłymi liśćmi, zieje dwiema dziurami po diodach. Pozbawiony zasilania, bezpowrotnie traci nasycenie. Skrócę mu mękę. Przeładowuję wysokie ISO, skracam ogniskową, biorę go na centralny punkt autofokusa, mierzę dokładnie w sam środek. Zatrzymuję się wpół oddechu, nieruchomieję i widzę w wizjerze jak on, świadomy tego co się stanie, nieruchomym oczodołem ekranu wysyła do mnie ostatnie kolory jesieni... Naciskam spust. Wokół niego już pełznie szarość, a za chwilę obejmie go wieczny mrok... Dźwięk opadającego lustra szczęknął pożegnalnie...



Tym razem materiał dowodowy umieściłem w tekście raportu ;-)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza