Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

czwartek, 9 stycznia 2014

Jednodniówki 2014 - Urbanek (#3) (09-01-2014)

Przechadzki do "Urbanka", to moje ulubione wędrówki na kilka godzin. Sprężając się, mogę obejść tam i z powrotem w trzy godziny. Ale sami wiecie, - robiąc zdjęcia po drodze i wyszukując skróty bądź alternatywne ścieżki, czy też badając krzyżujące się dróżki, czas ten potrafi rosnąć bez miary. Tyle przecież dróg prowadzi do Urbanka... ...a jeszcze więcej w drugą stronę! ;-)

Trzeci raz w tym roku wybrałem się do znajomej kapliczki jeszcze w pierwszej dekadzie stycznia. Zima tym razem nie utrudniała wędrówki, bo i śniegu nawet na partiach szczytowych okolicznych górek nie było. A wesołe słońce kazało by raczej pomylić tę porę roku z jesienią czy przedwiośniem.

Za dworem Ledóchowskich, na skarpie za Potokiem Piekarskim, odwiedziłem "kanapki" - dawne ulubione miejsce zakochanych. Omszałe głazy pewnie do właściwej wiosny będą musiały czekać na gości...
Mijając Duchową Górę, zawsze długo spoglądam na panoramę Lipnicy Dolnej, Gosprzydowej, wyżej położonych okolic za Gnojnikiem i zamykającego horyzont Okocimia Górnego. Malownicza szachownica pól, rozległość lasów i pagórkowaty teren, mają w sobie coś kojącego...

Kaplica św. Urbana jak zawsze wita chłodem i zapachem wilgoci. Jej stare, grube mury, w czasie obfitych opadów nasiąknęły wilgocią, której nie mogą się pozbyć. Może wreszcie zapowiadane prace remontowe ocalą tą skromną acz urokliwą perełkę od niszczenia.
Przy pięknej słonecznej pogodzie, aż się chce usiąść na chwilę z kubkiem gorącej herbaty, a dzięki zabranemu palnikowi i utensyliom, po chwili doskonała źródlana woda nabiera aromatu wonnej herbaty. Bukłaki napełniam, by i w domu zaznawać tego smaku...

Droga powrotna rzadko wiedzie tymi samymi ścieżkami. Rozświetloną drożyną schodzę w dolinę potoku, skąd po chwili wychodzę na iwkowskie łąki. Lekko zamglona panorama jest mi tak znajoma, że aż niemal niezbędna. Ale i za każdym razem jakby sprawdzam obecność, czy aby wszystkie wzniesienia są na swoim miejscu. Bywa jednak i tak, że znikają ...we mgle! Ale i tak je nadal widzę w swojej wyobraźni. :)

Gdyby Stary Gościniec nie był tak potwornie błotnisty, pewnie częściej bym na niego wstępował. Jednak sąsiednia Szpilówka kusi podejściem, które szybko weryfikuje kondycję. Lekko przyspieszony puls i oddech i już po kilku chwilach opieram obutą stopę o słupek na szczycie. Oj, te stare buty nie raz tu mnie przyniosły...
Ze Szpilówki, to już tylko z góry. Zatem na polanę z Krzyżem Powstańców pod Piekarską Górą docieram nieledwie w kwadrans. Nie skręcam jednak w prawo, a mijając szczyt Piekarskiej, między wierzchołkami świerków rosnących poniżej na północnym stoku, łapię w obiektyw Lipnicę. Tak, - jest tam gdzie zawsze, jak i niewiele wcześniej pożegnana Iwkowa...
Za pięć minut dochodzę do brzezinki. W bukowo-iglastym lesie, na przestrzeni pięćdziesięciu metrów ciągnie się pas brzóz. Aż biało od kory, zielono od borowin i błękitno od nieba...
Na lesie miejskim ostały się jeno buki. Iglaki poszły pod topór, pozostawiając smutny widok. Jedynym plusem tego procederu jest możliwość dostrzeżenia Dominicznej Góry, a nieco dalej pasma Paprotnej, gdzie na wschodniej połowie utwierdziły się Kamienie Brodzińskiego.
Granicą lasu schodzę wzdłuż zachodniego działu Krzywych Potoków. Mijam zapomniany las ze starą drabiną, po której dzisiaj nie odważyłbym się wspinać. Pordzewiałe gwoździe i próchniejące drewno mogą choć jeszcze pozować do zdjęcia...
Obok porzuconych kłód drewna, starą niegdyś uczęszczaną drogą, schodzę do miejsca w którym Potok Piekarski spotyka się z Krzywymi Potokami. Ale jest jeszcze wczesna pora, można więc skrajem lasu Cygierki dojść do wodospadów na Piekarskim, niedaleko od miejsca, gdzie na wprost kapliczki Matki Bożej i św. Jana Nepomucena, kończy w wodach Piekarskiego - Potok Skarbowy.
Nieco dalej opuszczone zabudowania i stary dom, który otwartym oknem w chylącej się ścianie łapie ostatnie tchnienie swojego trwania...
Zapada wieczór, a ja wraz z zachodzącym słońcem zachodzę do domu...




































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza