Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

czwartek, 23 stycznia 2014

Jednodniówki 2014 - Urbanek (#5) (23-01-2014)

Wreszcie sypnęło śniegiem. Czas już najwyższy, bo to koniec stycznia.
No ta, - ale co to za zima, jak temperatura ledwie na minusie, a i śniegu też jakby symbolicznie. Nic to, wędrować trzeba.
Zapakowałem plecak, a do niego dwie duże butle na wodę i bukłak. I wyruszyłem. Jakby nie tytuł, to i tak byście się pewnie domyślili - do Urbanka!

Rynek w bieli, delikatnie oprószony, ale już droga świeci czernią asfaltu. Dwór Ledóchowskich doskonale komponuje się bielą ścian z śnieżnobiałą pierzynką. A za dworem, na wyższych łąkach spod śniegu przebijają się pożółkłe trawy, zielenieje młodnik sosnowy, przy którym droga zakręca to w lewo, to w prawo.
Po przedwczesny przedwiośniu, rozwijające się bazie pokryły się śniegiem, który lekko stopniał  za dnia, by w nocy zeszklić pędy lśniącą masą przezroczystego lodu. Zieleniejące oziminą pola delikatnie okrył puszysty śnieg.
Co i rusz natrafiam na zlodowaciałe rośliny, które tworzą srebrne, kryształowe kompozycje, pokryte dekoracyjną pianką zmrożonych płatków śnieżnych, Wyglądają jak produkty zimowego cukiernika :)

Przy esowato wijącej się dróżce, na jednej nodze stoi strach, odziany w letnią koszulę. Ze śnieżkiem na cienkiej koszuli pewnie mu zimno... ;-)
Lodowe ornamenty pojawiają się wszędzie. Kałuże pokryte cienką warstwą lodu ostrzegają o jego kruchości. Widać też poranne tropy zająca, a ich rozstaw sugeruje, że poruszał się bez pośpiechu.
Wspinam się wyżej i wyżej. Śniegu jednak nie przybywa, temperatura nie spada. Na drzewach biała pokrywa informuje o bezwietrznym dniu, delikatnie pokrywając gałązki i tworząc przy tym ciekawe wzory. Na grzbiecie dochodzę do zielonego szlaku. Teraz idę jak leśną autostradą, przyglądając się białym fantazjom.
Kapliczka bieleje w takimż krajobrazie, ale sama nie zmienia się ani na jotę, no, może poza napisem K+M+B 2014 którym oznaczyłem wierzeje.
Napełniam dwie butle i bukłak, - pod obciążeniem wędrówka jest jakby prawdziwsza, co mój megawygodny plecak - Osprey Kestrel 38 zdecydowanie potwierdza.

Ruszam w drogę powrotną. Monochromatyczne krajobrazy zdecydowanie cierpią na brak słońca. Pilnie rozglądam się wokoło, jakbym sprawdzał czy idę dobrą drogą, a przemierzyłem ją już setki razy. Jednak za każdym razem staram się znaleźć jakąś ciekawostkę, dostrzec jakiś wcześniej przeoczony szczegół.
Bez trudu natomiast rozpoznaję własne ślady, które nieco ponad godzinę wcześniej sam odbiłem. I tak po swoich śladach, choć bez takiej konieczności, wracam skąd przyszedłem...
Na zamarzniętej tafli lodu kreślę kijem napis, z którego jasno wynika, jakim aparatem tę radosną twórczość uwieczniłem. :) Spod Duchowej Góry spoglądam na nieodległą szachownicę pól. Uśpiona pod śniegiem, wczesną wiosną się zazieleni, ale na razie jeszcze śpi...
Kolejna zamarznięta kałuża przeistacza się w oko z źrenicą o głębokim spojrzeniu, a w obróbce nadaję tęczówce niebieskie odcienie. Już jestem blisko. Jeszcze tylko głęboki wąwóz Traktu Węgierskiego i po chwili wracam do cywilizacji, mijając Dwór Ledóchowskich. Znajomy lipnicki rynek nadal skrzy się w zimowej bieli...
































  



















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza