Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

czwartek, 20 lutego 2014

Jednodniówki 2014 - Urbanek (#8) (20-02-2014)

-
Wędrówki do Urbanka to mój rytm maszerowania.
Kiedy nie ma innego pomysłu, kiedy chcę wędrować z zamkniętymi oczami, kiedy dawno tam nie byłem...

Powoli nadchodzi wiosna. Nieśmiało wita nas baziami, dłuższym i cieplejszym dniem i wysychającym listowiem. Tylko u Urbana wszystko po staremu, bielone ściany z odpadającymi płatami ukazują wiek kapliczki. No dobrze, - doszedłem swoim szlakiem. A jak wrócę? Wypada zrobić jakąś nieco rozbudowaną trasę...

Wychodzę na łąki iwkowskie. Tutaj zawsze oddycham pełną piersią, wzrokiem obejmując szeroki horyzont. Chyba mi się jeszcze nie zdarzyło, by nie zrobić zdjęcia z tego pięknego punktu widokowego.
Przy wiacie w górnym punkcie ścieżki rowerowej, znowu była imprezka. Na zgliszczach ogniska rozbity Soplica znęca się nad Polonezem... Ech...
Pnę się na Szpilówkę i zdobywam najwyższy lipnicki szczyt. Wzorem zdobywców opieram stopę na triangulu i strzelam fotkę. Na moim zmęczonym tysiącami kilometrów bucie, widać nowy impregnat - piankę uszczelniającą. Nic innego nie uszczelni pęknięć i szczelin, ale buty nie idą na wystawę... Pianka przy wilgotnej trawie doskonale się spisuje, przedłużając tym samym używalność moich weteranów. Ileż razy tu ze mną wędrowały...
W kałuży poniżej szczytu, zawsze wypatruję górskiej łodzi podwodnej. Chyba chowają peryskop tuż przed moim nadejściem :-))) Jest to bodaj jedyna kałuża na szlaku, której nigdy jeszcze nie widziałem wyschniętej.

Pod Krzyżem Powstańców jak zwykle cicho i spokojnie. Pamiętam ten krzyż jeszcze z czasów podstawówki i biegów na orientację. Znamy się więc od wielu lat...

Łapiąc ujęcia w obiektyw, leśnym bezdrożem schodzę do Krzywych Potoków. Te dzikie ostępy praktycznie nikomu nie znane, dla mnie są jak starzy znajomi. Źródła, potoki krzywo poprowadzone wśród zboczy, korzenie przerośnięte przez skałę, to dla mnie niemal leśna galeria. A wijące się leśne drogi mają niewymierną dla mnie wartość. Prawie wszystkie już przeszedłem, ale niektóre mam jakby w zapasie. Coś jeszcze tu odkryję...

Dochodzę do Potoku Piekarskiego. To granica krain leśnych i zarazem punkt orientacyjny po okolicznym błądzeniu, kiedy nie ścieżkami, a połaciami lasu przemierzam jego bezmiar. Coraz gęściej pojawiają się ślady gospodarowania człowieka.

Wychodzę na wzgórze. Przede mną rozciąga się kolejna panorama miasteczka w dolinie. To moja Lipnica Murowana z przyległościami... :)

-
































-

wtorek, 18 lutego 2014

Jednodniówki 2014 - Do Gnojnika (18-02-2014)

-
Wiosna powoli i nieśmiało nadchodzi. Zieleni jeszcze nie widać, ale już coraz cieplej, słońce coraz weselsze, nasyca kolory, budzi pszczoły...

W Gnojniku miałem spotkać się ze znajomymi, więc skoro nie jest to daleko, to czemuż by tam nie powędrować bocznymi dróżkami...
Brzozy bielą się już młodą korą, zagajnik aż brzęczy od pszczół i innych owadów. Lipnica została gdzieś tam w dole, okolona pasmem Piekarskiej Góry.
Na wzgórzu samotne niebo wyciąga się do słońca, jednocześnie korzeniami mocno trzymając się ziemi, aż cisną się słowa "samotność pod słońcem to grunt"... :)

Jako wędrowiec, wypatruję istotne rzeczy - źródło z czystą wodą, choć teraz jej nie potrzebuję, ale na dalekim szlaku takie odkrycie to skarb.
Niedaleko, spoglądając na formującą się chmurkę, przycupnęła wygódka. Obok powstanie nowy dom, ale pierwsza stanęła "Świątynia Dumania" :-) Tej też dzisiaj nie odwiedzę :)
Na skrzyżowaniu drogi asfaltowej z polną widać ślady traktora. Tak, - wiosenne prace polowe nie mogą czekać. To swoiste linie papilarne rolniczego trudu.
Opuszczony domek kempingowy zarasta wysoką trawą. Weranda od zachodu już straciła daszek, w oknach nie ma już szyb, wnet po tym celu niedzielnych wypadów zostanie tylko stos desek.

A idąc dalej mijam chatę z minionej epoki, ale niedawno pobieloną wapnem, z soczystą barwą okien i drzwi, a na przyzbie garnki, które pewnie niedawno zeszły z fajerek... To nie jest zwykła wędrówka, - to swoista podróż w czasie!
W sąsiedniej kapliczce trzy madonny i św. Szymon, ale do tego był potrzebny grzesznik, którego cień na szybie pozwolił zobaczyć kryjące się wewnątrz świątki.

Przede mną wierzba rosochata, prawie jak z dawnych piosenek. Bo to przecież ciąg dalszy podróży w czasie. Słabość do czerwonych znaków na drzewach wiedzie mnie w las, prowadzący wąwozem w dół. Mijam stawek łypiący odbiciem błękitu. Może wyjrzy z niego złowrogi wodnik, - wszak tu w nocy dziać się muszą dawne legendy, skoro tak daleko w przeszłość zabrnąłem... Przed skrajem lasu drogę pokazują kolejne czerwone znaki. Wychodzę na otwarty teren.
Drzewa i krzewy wśród słonecznych promieni przebijających się przed kobierce chmur, trwają jak kamienie milowe, ucząc szumu burzany traw i chaszczy.
Z daleka bielą się białe nogi brzóz, stojących zwartym rzędem przy drodze. To znak, że dochodzę do osad ludzkich. Tu już chowają się relikty przeszłości, a współczesność podsuwa realia przed oczy. Jedynie gawrony na starych kominach zatrzymują obraz lat przeszłych...

Czas wracać. Przez stary park z wysokimi drzewami, wąską aleją schodzę do drogi. Przede mną, okolony starymi lipami trwa od stuleci kościół w Gnojniku. Już późno. Zaczekam na busa...































-