Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

czwartek, 12 czerwca 2014

GSS 04 - Bukowiec - Lubawka

-

Bukowiec - Lubawka. Dystans - 30 km. Suma podejść - 1050m, suma zejść - 970m.


Na szlaku: Bukowiec - 416m,Wilczysko - 687m, Skalnik (Ostra Mała) - 935m, Liściasta - 755m, Szarocin - 526m, Bukówka - 505m, Lubawka - 500m. 


Rano, po śniadaniu i serdecznych pożegnaniach, spoglądając na zabudowę Bukowca, powoli opuszczamy tą gościnną miejscowość. Ze znakami nie ma kłopotu - są tam, gdzie być powinny.






Za ostatnimi ruinami i pobliskimi domami, zgodnie ze znakami kierujemy się lekkim podejściem w stronę lasu.


Wchodząc między drzewa, na rozstajnych drogach wypatrujemy znaków. Rozbujała zieleń przysłoniła je nieco, ale są - dróżka w lewo, bo w prawo wiedzie szlak rowerowy.


Na dalszym fragmencie szlaku znakarz widać oszczędzał farbę, bo odcinki od znaku do znaku się wydłużały, a na kamiennej ścieżce przez długi odcinek nie było ich wcale. To pierwszy taki przypadek od początku wędrówki. Ja jednak ufałem, że kamienna ścieżka, choć nieco przysypana i zarośnięta, jest zarazem szlakiem. Potwierdziło się to przy skręcie w dół, gdzie znaki się pojawiły.


Dochodząc do drogi asfaltowej, natrafiliśmy na źródło "Jola", z którego korzystając, uzupełniliśmy zapasy wody.


Stare polodowcowe, ale i poniemieckie kamienie prowadziły nas do Kamiennej Ławki. To miała być nasza alternatywna baza noclegowa.




Wiata wyglądała przyzwoicie, choć część dachówki bitumicznej z dachu zniknęło, odsłaniając znajdującą się pod spodem folię. Przy dobrej pogodzie nie mogłem potwierdzić, czy nie cieknie.



Dochodzimy do Skalnika. To trzy minutki od szlaku i lektura obowiązkowa. Przy okazji będzie to miejsce na wsunięcie małego co-nieco.


Schodów jest oczywiście mniej niż od Karpacza pod Śnieżkę. ;-) Na dodatek plecaki zostają u stóp skałki, więc na górę się po prostu podfruwa! :)))


O tym, że ze skały Skalnika roztacza się pełna panorama, nie muszę wspominać. Przyjemny wietrzyk urywa łeb, na szczęście są relingi mocno zakotwiczone w kamieniu.



 

Dzięki wytrenowanej krzepie i sporemu brzuchalowi, porywy wiatru widać jedynie po łopocącej osłonie karku. :)


Skromna przekąska w cieniu drzew z wichrem w koronach, jest jak uczta u Wierzynka. Jedynie nie zakrapialiśmy jej przednim winem, ale nawet zwykła woda miała niezwykły smak...




Lawirując między skalnymi formami, wróciliśmy do czerwonych znaków prowadzących zboczem w dół.



Rudawy przywitały nas tablicą i licznymi minerałami z których bliższa i dalsza okolica słynie. Rzeźba terenu także złagodniała.








Na dojściu do Szarocina minął nas długonogi wędrowiec, z którym spotkaliśmy się przy lokalnym sklepie. Sunął dalej jak dalekobieżny expres. :)



Pod Skalnikiem nie mieliśmy wina, ale pod starym dębem z pięknym widokiem na łąki i pagórki, rozpracowaliśmy piwo. Przejeżdżająca na rowerze sympatyczna dziewczyna, uwieczniła na fotografii tę sielankę.




Rudawy też mają niezaprzeczalny urok. Łagodne pagórki, jeziora, pola i lasy, - a wszystko tak harmonijnie poukładane. Więc gdyby ktoś pytał po co ja wędruję, to proszę - na poniższych zdjęciach ma odpowiedź.











Za jeziorem Bukówka spotkaliśmy kolegę wcześniejszego długonogiego. Ich dystanse budziły nasz podziw, więc dzieliliśmy się opowieściami o górach.

Wieczór nadchodził i my też. Tyle, że jeszcze nie wiedzieliśmy gdzie nadejdziemy... ;-)




Lubawka. Ten kto malował tu znaki, powinien stanąć pod pręgierzem. Dodatkowo przez pogubienie się w tej niewielkiej mieścinie, straciliśmy chyba z godzinę, co wieczorem nie wróży najlepiej. Nie znajdując dobrego miejsca na rozbicie biwaku, wynajęliśmy niewykończoną chatkę za niską cenę. Ale przynajmniej dzisiejszy dystans nadawał się do zaliczenia na plus. :)


.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz