Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

środa, 18 czerwca 2014

GSS 10 - Kudowa Zdrój - Lasówka

-

Kudowa Zdrój - Lasówka. Dystans - 36 km. Suma podejść - 1100m, suma zejść - 780m.

 

Na szlaku: Kudowa Zdrój - 390m, Jerzykowice Wielkie - 542m, Dańczów - 427m, Przełęcz Lewińska - 533m, Przełęcz w Grodźcu - 713m, Ludowe - 675m, Duszniki Zdrój - 527m, Kozia Hala - 758m, Sołtysia Kopa - 896m, Kamień Rubartscha - 920m, Zieleniec - 883m, Lasówka - 710m.


Nasza gospodyni z samego rana wychodziła do pracy. Zmobilizowało nas to do wczesnej pobudki i umożliwiło zakup świeżych bułeczek w sklepie, przy którym szlak skręcał, zapowiadając pierwsze podejście.





Jak dotychczas, od miasta nie mieliśmy kłopotów z nawigowaniem na szlaku. Niebawem miało się to jednak zmienić.



W Jeżykowicach Wielkich na skrzyżowaniu poprowadził nas szlakowskaz. Przed bodaj jedyną agroturystyką, szlak skręca ostro w prawo, o czym informują znaki na drzewach. Kilkadziesiąt metrów dalej mamy poważny dylemat - znaków nie widać, a ścieżka jest ogrodzona płotem... Wracamy do Agro - trzeba przejść przez ogrodzenie - mówi miła pani. No to forsujemy je po schodko-drabince. Szczeble chyba już długo nie wytrzymają, trzeba uważać.




No i są znaki na ogrodzeniu, ale od przeciwnej strony. Czyżby szlak był tu jednokierunkowy...? ;-)




Trawa już podeschła, ale nie chciałbym tu brodzić wczesnym rankiem. I tak w zacienionych miejscach trawa jest mokra od rosy. Warto o  tym pomyśleć planując przejście tego odcinka w deszczu lub wcześnie rano.




Zaletami istnienia cywilizacji są niewątpliwie sklepy. Ten w Dańczowie mijamy z plecakami zapasów. Wioskę przechodzimy szybko, z niepokojem patrząc na gromadzące się chmury.



Chmury okazały się niegroźne, deszcz przeszedł chyba przed nami. Przechodząc pod wiaduktem, szukamy za nim szlaku. Z braku drzew nic charakterystycznego się nie czerwieni.


Łąkę trzeba przejść tak mniej więcej pośrodku. Spod lasu mamy rozległe widoki na dalszą okolice, jak i na bliższe zabudowania w zaciszu pagórków. Przydrożne pola wabią pszczoły i fotografa. :) Pod lasem też odnajdujemy czerwone znaki.








Grodziec, - to jak sama nazwa wskazuje - miejsce dawnego zamczyska. Wokół sporo jeszcze reliktów z dawnych czasów, z nieźle zachowanymi murami kamiennej budowli.



Wychodzimy z lasu. Przed nami kolejna panorama i przepiękne łąki, kręta droga i drzewo na wzgórzu. Mistrzowie pejzażu zapewne sięgnęli by tu po pędzle i paletę.




Ciemne chmury nawracają. Obłoki gęstnieją, tworząc ciemniejący kobierzec, który zbyt dobrze nie wróży. Nie ma się gdzie schować, ale jeszcze to co wisi - nie spada...




Idąc drogą ze starego grodziska, podziwiamy piękno krajobrazu. Budowniczy zamku miał dobry gust - miejscówka jak z obrazka.






Z zapachem kwiatów polnych i przesychającego siana, przechodzimy kolejne kilometry. Za przełęczą Ludowe droga się poszerza, prowadząc pomiędzy pojedynczymi zabudowaniami. Porywy wiatru nakazują się nam pospieszyć.





Ten odcinek przechodzimy suchą stopą. Jednak maszyny leśne doprowadziły drogę do stanu godnego pożałowania, aż strach pomyśleć, jakbyśmy ten odcinek przebrnęli w ulewnym deszczu...



Jednak wszystko co nieciekawe na dojściu do kolejnego miasta, mamy już na szczęście za sobą. Przed nami Duszniki Zdrój. Miasto zadbane, poukładane, mające swój niewątpliwy urok.





Przed nadciągającym deszczem schroniliśmy się do pobliskiej cukierni, gdzie pochłonąłem niewyobrażalną ilość przeróżnych drożdżówek. Kawa była równie dobra. :)



Za dworkiem Chopina wbiliśmy się w teren. Podejście od razu nam przypomniało, że wybraliśmy się w góry.




Na trasie trzeba było bacznie obserwować znaki, gdyż jak to bywa, odchodziły od głównej drogi bez wcześniejszego achtungu. Ponadto prowadziły trochę dziwnawo, no ale to szlak terenowy, więc mu wolno... :)




Po chwili znów poczuliśmy pod nogami asfalt. Tym razem na dobre. Przyszło nam deptać go przez kilka ładnych kilometrów Autostradą Sudecką.





Mając już dość deptania po asfalcie, dochodzimy do Zieleńca. Czas odpocząć. Najpierw w centrum miejscowości, potem po jakimś kilometrze znajdujemy spożywczak i przed dłuższym odcinkiem bez sklepów, metodycznie uzupełniamy zapasy. O dziwo - w sklepie mają piękną pieczątkę do książeczek GOT czy innych dzienników podróży. Obijamy się i postanawiamy się już dłużej nie obijać. ;-)
Czas ruszać w drogę.




Dochodzimy do Lasówki. Droga robi się węższa, a ruch - i tak szczątkowy - maleje niemal do zera. W okolicy choć jest kilka domów, okolica wygląda na opustoszałą. Piękne są za to z rzadka porośnięte pola, po których snują się pierwsze mgły i długie cienie.

Pierwotnie zakładaliśmy dojście do schroniska na Jagodną, jednak brak konsekwencji w pilnowaniu tempa spowodował, że to w Lasówce właśnie trzeba było się rozglądać za noclegiem.
Zachęcająco wyglądała Sudecka Chata, choć jak wiele domostw w okolicy, prezentowała się dość skromnie. Jednak dobra cena potrafi zachęcić i tego wieczoru dostaliśmy spory pokój z łazienką i oknem na czeskie zamglone łąki.



.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz