Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

środa, 20 sierpnia 2014

Główny Szlak Świętokrzyski 05 - Szczytniak - Gołoszyce

-

Szczytniak - Gołoszyce. Dystans - 12 km. Suma podejść - 120m, suma zejść - 340m.

 

Na szlaku: Szczytniak - 554, Przełęcz Karczmarka - 412m, Gołoszyce - 330m.



20.08.2014.

W nocy wiało w koronach drzew tak mocno, że budząc się kilka razy, czekałem kiedy podmuch złoży mój namiot. Jednak w gęstym lesie było tak zacisznie, że powłoka namiotu ni tarp Leśniej nawet nie załopotały.

Rankiem śpi mi się najlepiej, bo po wschodzie słońca zaczyna się robić cieplej, aż milo wtulić się w śpiwór na dłuższą drzemkę.

W małej przecince słońce znalazło przesmyk i ogrzewało nasz biwak. Jednak nocna kondensacja pary wodnej dała się we znaki, nie pozwalając moim mokrym rzeczom wyschnąć na powietrzu.










Tego dnia zostało nam tylko 12 kilometrów do końca szlaku. Nie było zatem powodu by się spieszyć, - zresztą nigdy nie wykazywaliśmy nawet cząstkowego pośpiechu. :)

Śniadanie przyrządziliśmy i spożyliśmy powoli, pozwalając choć trochę przeschnąć naszym rzeczom. Jednak w okolicy południa trzeba się było zbierać. Zastosowałem wypróbowany sposób na mokre buty - reklamówka na suchą skarpetę i w kamasza. Skutkuje jak zawsze, a stopa ma sucho i nawet nie jest pozbawiona wentylacji. Leśna miała wodoodporne skarpety, więc efekt ten sam, jeno przy zastosowaniu bardziej zaawansowanej technologii.

Po pożegnaniu przydrożnego kurhanka z piękną ikoną malowaną na kamieniu, ruszyliśmy na ostatni etap wędrówki Głównym Szlakiem Świętokrzyskim.













Na ostatnim etapie szliśmy tylko lasem, bez dodatkowych widoków. Po drodze mijaliśmy granice Rezerwatu Małe Gołoborze, ale samego rumowiska nie widzieliśmy. Rozciągało się w górę zbocza, jednak nam wystarczały wcześniejsze wrażenia z szlaku.

Schodziliśmy coraz niżej. Mijając ostatnie kałuże, cieszyliśmy się, że choć w tym dniu wędrówka ujdzie nam na sucho. :)

Ostatnia przerwa w marszu pozwoliła na przejrzenie i wciągnięcie małego co-nieco. Plecak już był bardzo lekki, nie dźwigaliśmy niemal żadnych zapasów.

Ruszyliśmy. Wkrótce przed nami otworzyły się widoki z krańca lasu, który po kilkuset metrach definitywnie opuściliśmy.










Tuż za wyjściem z lasu stoi ambona myśliwska. Dobry punkt orientacyjny dla idących z przeciwka.
My natomiast skrajem łąki zmierzaliśmy w kierunku pobliskiej alei lipowej, mijając u jej początku kapliczkę św. Huberta i pobliski cmentarz z I Wojny Światowej.






Przepiękna aleja lipowa biegnąca wzdłuż wijącej sie polnej drogi, tuż przed drogą asfaltową doprowadziła nas do głazu z tablicą oznaczającą początek bądź koniec Głównego Szlaku Świętokrzyskiego, - identyczną jak w Kuźniakach.

Wykonaliśmy zwyczajową serię zdjęć pamiątkowych i z nieukrywanym żalem opuściliśmy szlak naszej przygody. Zostały wspomnienia, doświadczenia z wędrówki, fotografie, a my w dobrych humorach wróciliśmy do domów...











 


...by znów kiedyś wyruszyć na szlak! :)


Komplet zdjęć na mojej Pikasie - https://picasaweb.google.com/112339065399764771934/GOwnySzlakSwietokrzyski2014?authuser=0&authkey=Gv1sRgCJa3ipPCt5rd6gE&feat=directlink

.

4 komentarze:

  1. Witam,

    Po pierwsze gratuluje tak ciekawych wypraw w tym roku. Super opisy, ekstra blog. A gdzie dalsze wędrówki kolega planuje?

    Ja niestety muszę zrobić drugie podejście do GSB. Przeszedłem tylko 2 dni z Ustronia do Węgierskiej Górki. W drugi dzień złapał mnie deszcz który szalał cały dzień, a na Baraniej to prawie się czułem jak na jakimś 8-tysięczniku, deszcz zacinał, grad szalał. Zmokłem do majtek. A następne dni też niestety z deszczem zapowiadali więc się nie było co dalej męczyć. A patem już też urlopu brakło. Pewno w przyszłym roku zawalczę jeszcze raz:)

    Pozdrawiam i dalszych udanych wypraw życzę
    gtokarczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,
      Dzięki za ciepłe słowa :)

      Długie trasy raczej rzadko mają stabilną słoneczną pogodę. Tak miałem na GSB, GSS i - jak widać - na GSŚ.
      Na zwykły deszcz trzeba być przygotowanym, no ale jak się aura zaprze, to może nie ujść na sucho ;-)
      Ważne, żeby raz postawiony cel choćby następnym razem osiągnąć, - czego życzę.

      W tym roku chciałem dokończyć GSS, co prawda już mało ciekawy i niemal płaski fragment, no ale żeby było do kompletu jako całość.
      Chciałem też przejść Mały Szlak Beskidzki, który mam zrobiony w 70% jednodniówkami, a żeby było honorowo i przygodowo, trzeba go zrobić za jednym przejściem.
      Na razie jednak muszę być na codzień w domu przy chorej siostrze, więc nawet jednodniówki odpadają, a tak by pasowało coś jeszcze zaliczyć przed zmianą czasu...
      No a w październiku planuję Bieszczady, bo tylko tam i w Beskidzie Niskim jesień jest najpiękniejsza.

      Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku!

      Usuń
  2. Hej,

    Co do małego szlaku beskidzkiego to też planowałem go przejść, myślałem nawet w tym roku ale już widzę że się nie wyrobię.
    Do Bieszczad też się chce wybrać, kocham te góry. Byłem kilkakrotnie i jestem w nich zauroczony. Myślę że we wrześniu dam radę się wybrać jakiś weekend, ode mnie nie jest tak daleko koło 3h i będę na miejscu. Chciałem zabrać córkę (5 lat) i pokazać jej trochę prawdziwych gór, bo na razie żeśmy tylko Beskid Wyspowy i Sądecki zwiedzili a i jeszcze na Babiej Górze żeśmy byli. Dobry z niej turysta rośnie:)

    Powodzenia w wypadach i może do zobaczenia gdzieś na szlaku w Bieszczadach :)

    gtokarczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieszczady zwykle najpiękniejsze są w I - II tygodniu października. Wtedy barwy lata ustępują złotym i czerwonym barwom jesieni.Nie zawsze to wychodzi spektakularnie, bo nie zawsze pogoda sprzyja, ale warto na na tą chwilę trafić.
      Trzeba tylko sprawdzać prognozy i obserwować przyrodę i kamerki w Bieszczadach. A jak złota jesień przyjdzie - brać aparat i dalej w Bieszczady.
      A córka niech połyka bakcyla. Z wiekiem najpierw jej przejdzie, ale gdzieś tam zostanie i w swoim czasie wróci.
      Ze mną też tak było i rozwinęło się na dobre :)

      Do zobaczenia na szlaku.

      Usuń