Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * Wątek sprzętowy
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

sobota, 30 sierpnia 2014

Główny Szlak Świętokrzyski 2014 - Wyposażenie

-

Od czasu wędrówki w 2012 roku po Głównym Szlaku Beskidzkim, moje wyposażenie cały czas ewoluuje w stronę obniżenia wagi i zwiększenia funkcjonalności.

Doktryna Light & Fast doskonale sprawdza się w praktyce, pozwalając na osiągnięcie takiego komfortu wędrówki, że znikają rozterki sprzętowe,
a pozostaje radość wędrowania i biwakowania.
Byłoby łatwiej z odpowiednimi funduszami, ale z pracą krucho, więc trzeba do zakupów podchodzić bardzo budżetowo.

Ale do rzeczy.



Plecak

Jak wiemy, dobry plecak to prawdziwy komfort wielodniowej wędrówki.
Przez dwa lata używałem Plecaka Osprey Exos 34 w rozmiarówce "S", co dawało realną pojemność 32 litry.
Model ten był bardzo udaną konstrukcją, ale każdą rzecz da się udoskonalić.

Przed wyjściem na Główny Szlak Świętokrzyski nabyłem jego najnowszą wersję - Osprey Exos 38 (model 2014). Świetna konstrukcja, bardzo komfortowa, lekka (990g.), - wręcz idealna do moich potrzeb.

Osprey Exos 38 (niebieski). Po prawej widoczny częściowo Osprey Exos 34 (pomarańczowy).

Osprey Exos 38 (Radostowa, Góry Świętokrzyskie).



Namiot

Tu od lat nic się nie zmieniło. Nadal jest to ultralekki Coleman Rigel X2. Wymieniłem w nim jedynie szpilki na dłuższe, bo fabryczne nie zawsze trzymały w mniej zwięzłym podłożu. Jego waga (950g bez szpilek) jest przy moim budżecie nie do pobicia.
Nie jest może królem komfortu, ale to kompromis na jaki się godzę.

Dodatkowe szpilki (6 szt.) ważą 55g.

Coleman Rigel X2 (1005g) + Yatzek (65kg) :). (Szczytniak, Góry Świętokrzyskie).




Szpilka ultralekka Quechua - 9g.

Podłoga

Mój namiot ma delikatną podłogę, choć dodatkową podłogę kładę głównie ze względów estetycznych - zapobiega ubłoceniu namiotu od spodu. Zabezpieczenie mechaniczne mam niejako "w pakiecie". :)
Wykonana z materiału Tyvek Soft, waży 170g.
Być może zastąpi ją jeszcze lżejszy Tyvek 1443R, mogący służyć za lekki i mały tarp (daszek).

Podłoga Tyvek Soft (Szczytniak, Góry Świętokrzyskie).





Śpiwór

No i tu ciekawostka, bo to nie jest klasyczny śpiwór. To Cumulus Quilt 250, eksploatowany przeze mnie już drugi sezon. Spałem w nim na GSB, GSS i aktualnie na GSŚ. Waży cudowne 490g i jest ciepły, gdyż jego komfort oceniam na przedział 8-10°C.
Z dodatkowym odzieniem sypiałem w komforcie 5°C.
Wypełniony puchem gęsim 850, materiał Pertex Quantum.

Więcej na jego temat:
http://ginvilla.blogspot.com/2013/07/spiwor-ktory-nie-jest-spiworem-czyli.html
http://ginvilla.blogspot.com/2013/10/spiwor-ktory-nie-jest-spiworem-czyli.html







Mata samopompująca

Przez pewien czas używałem lekkiej karimaty Karrimor (stąd właśnie nazwa KarriMat). Ważyła słodkie 190 gramów, ale komfort spania na niej był znikomy...
Wróciłem zatem do mojej starej wypróbowanej maty samopompującej - także marki Karrimor. Ta waży już 630g, ale dzięki dobrej kompresji, mieszczę ją wewnątrz plecaka.
No i komfort spania - zwłaszcza na nierównym podłożu - jest nieporównywalnie wyższy. :)

Aktualnie zbieram motywacje do zakupu lekkiego Thermaresta EvoLite. Potem zostanie już tylko uzbierać fundusze... :-)




Zrolowana mata samopompująca Karrimor (po lewej).



Okrycie wierzchnie

Powinienem napisać "kurtka". Ale mój system ochrony przed deszczem lub zimnem nie należy do klasycznych.
Na deszcz zakładam poncho Solognac 100, ważące 262g. Zabezpiecza mnie i mój plecak w marszu.
Na postoju z okryć wierzchnich zakładam czasem lekką wiatrówkę - Quechua Helium Wind, która zgrabnie skompresowana nie zajmuje wiele miejsca, a waży zaledwie 95g.
Takie rozwiązania pozwalają mi się dobrze zabezpieczyć (pod wiatrówkę zakładam w razie potrzeby polar) i oszczędzają wagę ekwipunku.

Poncho Solognac na wadze.

Poncho Solognac w czasie suszenia (Szczytniak, Góry Świętokrzyskie).

Poncho Solognac na mnie (Yatzek, 163cm) z plecakiem (Osprey Exos 38).

Poncho Solognac na mnie (Yatzek, 163cm bez plecaka).

Poncho Solognac rozmiar "M" - 175cm.


Wiatrówka Quechua Helium Wind na wadze.


Spodnie

Od lat dzielnie mi służą kupione za grosze spodnie długości 3/4 firmy Domyos. Ważą 256g.
Ich wygoda w połączeniu z lekkością i odpowiednią długością nogawek, predystynują je do zastosowań na mokre i ciepłe dni, tak właśnie jak na GSŚ. Właśnie gdy jest mokro, nogawki nie mokną, bo są odpowiednio krótkie. :)



W zapasie noszę krótkie spodenki nylonowe Columbia packable. Lekkie - 114g.




Na dolną część ciała nie zabierałem żadnej warstwy termicznej. Miało być ciepło i tak też było.




Podkoszulki i warstwa termiczna

Moim hitem typu podkoszulka termoaktywna jest legendarny Domyos. Waga - 140g. Wygoda, wytrzymałość i cała reszta jest niesamowita.
Nie zamieniam go na żaden inny. Widać go na powyższym zdjęciu i na znakomitej większości zdjęć w terenie. :)


W zapasie lżejszy podkoszulek Mountain Hardwear - 108g.
Do spania zabieram zwykle bawełniany krótki rękaw o wadze około 110 gramów.

Na letnie wieczory zwykle nie potrzebuję warstwy termicznej, ale na wszelki wypadek zabieram lekki polar - Quechua Forclaz 20,
ważący jedyne 154 gramy. Przydał się na biwaku pod Szczytniakiem.





Skarpety

No cóż, - skarpety zwykle szybko się zużywają i nie zawsze się tym przejmujemy. Nie zliczę - nie tylko ja - ilości par skarpet, które zdarłem.
Ale na wymagające wędrówki zabieram zwykle dwie pary - Fjord Nansen Hike Kevlar (57g) i Fjord Nansen Trek Kevlar (67g).
Przy odpowiednim traktowaniu są niemal niezniszczalne i bardzo komfortowe. Okupione jest to dłuższym czasem schnięcia, no ale coś za coś...


Testy obydwu modeli na tym blogu:
FN Hike Kevlar - http://ginvilla.blogspot.com/2012/09/skarpety-fjord-nansen-hike-kevlar.html
FN Trek Kevlar - http://ginvilla.blogspot.com/2013/11/skarpety-fjord-nansen-trek-kevlar.html

Sypiam zaś w skarpetach bawełnianych. Tu czynnikiem jest niska waga, - zwykle ok. 35 gram.



Buty

No i tu jest wieczna pogoń za idealnym butem trekkingowym.
Moje wymagania dla trzysezonowego obuwia trekkingowego na góry typu Beskidy, to:
Wodoodporność w stopniu ponadprzeciętnym, w tym satysfakcjonująca odporność na mokrą trawę.
Odpowiednia grubość, sztywność i amortyzacja podeszwy. (Cokolwiek miało by to znaczyć.)
Wysokość - buty typu "Mid" - obejmujące też kostkę, ale nie wyżej.
Lekkość - waga buta poniżej 500g.
Odporność na zabrudzenia i łatwość czyszczenia. Współczesny design to magnes dla błota...
Wytrzymałość. Chodzę dużo, więc buty powinny przetrwać minimum trzy lata.

Jak widać - nie jestem wybredny ;-)

Dotychczas używałem butów Adidas AX1 Mid GTX. Jednak ich jakość i wytrzymałość nie powala na kolana.
Są na szczęście lekkie - jeden but waży 430g.
W przedostatnim dniu wędrówki, przy podejściach pod stok o niewielkim nachyleniu ślizgały się notorycznie.
Powodem był starty na gładko protektor w przedniej części buta. A to zaledwie po przejściu w sumie ok. 1.500 km... Przy moich Alvikach Quest, których przebieg szacuję na ok. 10.000 km, to niemal jednorazówki. Bo podeszwy już chcą się odmeldować... :-\





 Jako bonus - patent na mokre buty. :)



Jedna reklamówka "no name", druga z Rossmana. Obydwie działają bez zarzutu. :)



Klapki

Po dniu wędrowania dobrze jest zdjąć buty. Tym bardziej, gdy są mokre i ubłocone, a wchodzimy do schroniska czy agroturystyki.
Japonki odrzuciłem, bo wieczorem ciepła skarpeta często się przydaje, sandały są zbyt ciężkie i objętościowo za duże. Zostają klapki.
Aktualnie używam tanie i ogólnodostępne Kubota, ważące 155g para. Chętnie zejdę poniżej 100g., a może do 50g.


Zabieram jeszcze takie rzeczy jak bokserki (60g.), czapka z daszkiem (60g.), chusta-szmatka (20g.), okulary przeciwsłoneczne (20g.) - to raczej zwykłe pozycje, dobierane jedynie pod kątem niskiej wagi.



Kijki

Długa trasa, góry, plecak, - tak, tu przydają się kijki.
Moim faworytem od czasów GSB, są kije Fizan Compact, ważące 320g para. Ich lekkość i kompaktowość są kluczowe, a wytrzymałość i ergonomia godne pochwały. Nie szukam niczego lepszego.






Kuchnia

Tu było naprawdę lekko. :) Choć mogłem nie zabierać kilku rzeczy, to jednak nie nadźwigałem się.
Bukłak Platypus Hoser 1,8l. - 37g. Doskonały do przenoszenia zapasu wody, gdy opróżniony - zrolowany i lekki.



Garnek MSR Titanium Kettle. Pojemność 850ml., waga 118g. Niezastąpiony. :)
Spork (łyżkowidelec) Light My Fire Titanium. 20g. Po doświadczeniach z dwoma złamanymi plastikowymi, jestem o jego integralność spokojny.





Kubek Life Venture Titanium 450. Lekkość - 60g przy pojemności 450ml. Wygodny, bo przyczepiony na zewnątrz plecaka.



Palnik Providus+ FM300G - 85g. Malutki, składany, ale daje ognia. Bez czadu. ;-)
Więcej o palniku:
http://ginvilla.blogspot.com/2012/08/palniki-fm300g-providus.html

Kartusz gazowy 100 - 180g. Na kilka dni więcej nie trzeba, a lekko.


Do kompletu jeszcze przyprawownik Primus - 30g., gąbka do naczyń - 2g., ściereczka - 7g., płyn do mycia - 30g., nóż Opinel 8 VRI - 43g., zapalniczka Cricket Mini - 10g.


Gąbka do naczyń. Waga - 2g.

Nóż Opinel #08. Klasyka.


Zapalniczka Cricket Mini. 10g. Więcej nie trzeba.

Płyn do mycia naczyń Sea to Summit Wilderness Wash. 30g.


Higiena

Moja kosmetyczka jest obliczona na dwutygodniowe wędrówki. Na krótsze mogłaby być lżejsza i muszę nad tym popracować.
W ramach odchudzania apteczki, najniezbędniejsze pozycje przełożyłem do kosmetyczki i znowu zyskałem na gabarycie i wadze.
Pusta kosmetyczka Deuter Wash Bag Lite waży jedyne 38g, ale wypełniona ma już 175g.
Mieści składaną szczoteczkę do zębów z pastą Ajona, krem rumiankowy, krem do stóp, mydełko w opakowaniu z jajka-niespodzianki, deodorant
w odzyskanym zakraplaczu i kilka pozycji z apteczki. Wewnątrz jest jeszcze miejsce na najmniejszy ręcznik szybkoschnący, choć na tydzień i dłużej noszę
ręcznik Fjord Nansen Tramp M - 79g. Ten też zostanie odchudzony... :)

Kosmetyczka Deuter Wash Bag Lite z zawartością. 175g. Można jeszcze odchudzić.


Ręcznik szybkoschnący Fjord Nansen Tramp M. 79g. Zastąpi go nowsza, lżejsza wersja - 40g.




Światło i prąd

Powiem skromnie - zdecydowanie najbardziej lubię świecić przykładem. :-)))
Tym niemniej zabieram z sobą sprawdzoną czołówkę Petzl Tikka XP2, nieco starawą, dającą 60 lumenów i ważącą z bateriami 85g. Czasem biorę też trzy zapasowe baterie AAA, ważące 27g.

Czołówka Petzl Tikka XP 60lm. 85g.

Ładowarka sieciowa USB to 33g, kabelek USB-MicroUSB - kolejne 10g, a tam gdzie nie ma dostępu do prądu, przydaje się ładowarka Miller ML-102 - 33g plus akumulator 18650 - 40g.

Od lewej: Ładowarka - PowerBank Miller ML-102 (33g) z akumulatorem 18650 2200mAh (40g),
kabelek USB-Micro USB (10g) i ładowarka USB 1A (33g).

Telefon, to smartfon Acer Liquid Z3 - 105g. Ma GPS z funkcjonalną nawigacją i zapewnia kontakt z światem przez dwie karty SIM. Niestety, jego odporność na upadki jest mizerna, co przypomina natrętnie mała "pajęczynka" na przedniej szybce. Mimo to funkcjonuje bezbłędnie.

Rozbitek not shown, ;-)

Najcięższym pożeraczem energii elektrycznej (choć czyniącym to nad wyraz oszczędnie), jest mój stareńki aparat fotograficzny - Nikon D40.
Z kitowym obiektywem, zaczepem do pasa i smyczą, waży przerażające 770g. Często dochodzi do tego dodatkowy akumulator - 52g.
To zdecydowanie sprzęt do odchudzenia, po uprzednim przytyciu portfela... :)




Worki wodoszczelne

Zabezpieczenie rzeczy przed zamoknięciem zapewniały trzy worki wodoszczelne - na elektronikę Karrimor 2l - 30g, na odzież Karrimor 5l - 45g
i na śpiwór Quechua "M" - 27g.


Śpiwór Cumulus Quilt 250 zabezpieczony w worku Quechua "M".

Worek Karrimor XXS -2l - 30g.

Worek Karrimor XS -5l - 45g.



Akcesoria

Obok większych i mniejszych elementów wyposażenia, są jeszcze inne mniej lub bardziej ważne.
Do plecaka trafiła jeszcze książeczka GOT - 25g, dziennik podróży czyli notatnik Moleskine Hard - 60g, długopis żelowy - 10g, portfel - 40g, kompas Silva Field - 50g, linka do wieszania suszonych rzeczy - 6g, karabińczyk - 4g, taśma klejąca naprawcza - 46g, gumki bungee - 15g, pomadka ochronna do ust - 12g, czy nic nie ważące reklamówki na śmieci i zakładane na skarpety do niedoschniętych butów.

Książeczka GOT (25g), długopis żelowy (10g), notatnik Moleskine (60g).

Kompas Silva Field. 50g.

Linka do suszenia. 6g.

Taśma naprawcza. 46g.

Pomadka do ust. 12g.



Jak widać, w moim wyposażeniu zabranym na wędrówkę Głównym Szlakiem Świętokrzyskim, jest jeszcze możliwość odchudzenia kilku pozycji. Niektórych rzeczy na pięć dni mógłbym wcale nie zabrać, ale to zwykle okazuje się po powrocie.
Właściwie wszystkie pozycje miałem wcześniej sprawdzone, więc sprawdziły się na szlaku.
Nawet buty (Adidas AX1 Mid GTX) choć już na wykończeniu, dały jeszcze radę po podklejeniu i zaimpregnowaniu, choć znikająca podeszwa ślizgała się na błotnistych podejściach niemiłosiernie. Tu sprawę uratowały niezawodne i lekkie kijki (Fizan Compact).

Na następną wędrówkę może już będzie nieco lżej. :)

.

6 komentarzy:

  1. Naprawdę każdy gram jest istotny przy tak dalekim wędrowaniu. Pomadka ochronna jest obowiązkowa! Zawszę ją zabieram. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He He... Niektórych elementów nawet ubywało, jak właśnie pomadki i kosmetyków, paliwa (gaz), prądu w akumulatorach... ;-)))
      No i zapasy żarełka też znikały, stwarzając nieznośną lekkość bytu ;-)
      Ale pakowanie namiotu po mokrej nocy dodaje wagę niewyschniętej wilgoci. Biednemu zawsze deszcz... ;-)

      Do zobaczenia na szlaku!

      Usuń
  2. Witam,
    Chciałbym zapytać o ostateczny wybór butów do wędrówek po Beskidach. Znalazłeś ideał?
    Ja też szukam idealnych butów na wędrówki. Jakiś 5 lat temu kupiłem buty do biegania New Balance. Pewnego razu wybrałem się w nich w Beskidy i o dziwo super się sprawdziły. Świetnie dopasowane go stopy, nie za miękkie ale i nie za sztywne. Tylko niestety nadawały się tylko na suche dni. Wodoodporność brak :( Od tego czasu zacząłem w nich chodzić w góry, ale się zniszczyły:)
    Jak się teraz wybierałem na GSB ciężko wyło mi znaleźć buty odpowiednie. Ostatecznie kupiłem Salewa GTX Trainer raczej buty podejściowe. I w sumie po dwóch dniach chodzenia i kilku mniejszych wypadach nie jestem z nich bardzo zadowolony. Więc szukanie ideału trwa. Chciałbym coś jak New Balance ale z GTX :)

    Pozdrawiam
    Grzesiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzegorzu!

      Moje poszukiwania idealnych butów trekkingowych odniosły częściowy sukces.
      Przed wyruszeniem na GSŚ zakupiłem Ecco Biom Terrain Akka Mid GTX. Niestety, pierwsza para miała koszmarne nadlewki pod wkładką na pięcie, więc wróciły do sprzedawcy. Kolejna para miała nierówno wszytą membranę w prawym bucie, gdzie tworzyła się fałda, grożąca przetarciem w krótkim czasie. Tę też odesłałem. Przy okazji, Ecco wydawały się wąskie i nie mogłem trafić z rozmiarem. Dramatyzm wzmacnia mocne obcieranie pięty, co przydarzyło mi się pierwszy raz i byłem pełen obaw, czy się ułożą.
      Generalnie według opisu, bardzo mi odpowiadały, no ale praktyka wykazała inną rzeczywistość...

      Wznowiłem poszukiwania. Z założenia miał to być but wysokości "Mid", wodoodporny, amortyzowany, lekki - do pół kilo sztuka i dobrze trzymający stopę, także za sprawą wygodnego haczykowatego wiązania na górnych punktach.
      Po pewnym czasie znalazłem buty Timberland Litetrace Mid, ale jedna opisywana wada mnie powstrzymała przed zakupem.

      Szukając dalej, trafiłem na markę Keen i model Marshall Mid WP. Według recenzji, miały być szerokie w palcach, co sprzyjało moim poszukiwaniom. Waga 454g / szt. też była OK. Kupiłem je.
      Po pierwszych dwóch krótkich jednodniówkach, spisują się bardzo dobrze, są wygodne, choć przy tej wadze liczyłem się z pewnymi kompromisami. Ich podeszwa jest dla mnie nieco za miękka, ale jeszcze w granicach akceptacji. Jasne jest, że grubsza ważyłaby więcej... Ponadto czuję lekki ucisk w okolicy ścięgna Achillesa, no ale to moja anatomia, choć konstrukcja cholewki mogłaby być odrobinę inna. Ale piętę trzymają poprawnie.
      Wodoodporność sprawdziłem w mokrej trawie, ale na krótkim odcinku, więc to za mało na ocenę. W każdym razie buty u mnie zostają i będą podlegać ciągłej ocenie, zwłaszcza w parametrach eksploatacyjnych, bo design jest mi całkowicie obojętny. A ten też jest do przyjęcia.

      Trochę żałuję, że wspomniane Ecco Biom Terrain jest konstruowane bardziej pod modę niż wygodę. Wąski but z luźną membraną i niewyściełanym zapiętkiem wspieranym zewnętrznym wzmocnieniem, nie daje komfortu na wstępie. To dobry model do opracowania drugiej dojrzalszej wersji, ale Ecco swoje wie i moje sugestie przyjęło zbyt wyniośle. A zanosiło się na niemal idealne buty...

      Ja oczywiście nadal się rozglądam, bo but trekkingowy nie ma u mnie łatwego życia, więc po Keenach Marshall, trzeba będzie znaleźć następcę. Jednak membrana - czy to GTX czy podobne, nie do końca mnie przekonują, zwłaszcza przez ich krótki żywot. Wolałbym lekkie skórzane buty, zabezpieczone od dołu i od przodu (jak Ecco), ale bez membrany, za to z dobrym odnawialnym impregnatem. Może takie - czy inne idealne - znajdę, czego i Tobie, jako i innym poszukującym życzę... :)

      Usuń
  3. Witam!
    Mam do Pana jedno pytanie - jak na szlaku wygląda sprawa wody? Dużo jest strumyków po drodze, czy raczej trzeba się zaopatrywać w sklepach? Badając mapę nie zauważyłem za wiele strumieni :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wodą w tej części Gór Świętokrzyskich nie jest najlepiej. Najczęściej zdarza się spotykać cieki powierzchniowe, z których woda wymaga filtrowania i gotowania, a i tak tych źródeł jest skąpo. Pierwsze źródło wody pitnej - idąc od Kuźniaków - jest dopiero w Świętej Katarzynie u wejścia do Puszczy Jodłowej. Jednak po drodze są domy i sklepy, więc brak wody w jej naturalnym środowisku da się zastąpić pozyskiwaniem w cywilizacji.
      Góry Świętokrzyskie pod względem występowania wody pitnej są znacznie skąpsze od Beskidów, a nawet napotkana woda osadza rdzawy nalot, więc też nie jest krystalicznie czysta.
      Kolejny ciek jest za Łysicą, ale jest on bardzo mało wydajny i nie wiem jak będzie wyglądać w czasie suchego lata. Ale znowu - niedaleko już Kakonin. Potok przed Hutą Szklaną dostarcza wodę raczej do mycia niż (bezpośrednio) do picia. Za Trzcianką rzeczka, podobnie za Paprocicami. W masywie Szczytniaka przy szlaku wody nie stwierdziłem, więc do końca szlaku raczej sucho. Napisałem "sucho", gdyż szedłem w deszczu lub po deszczu i woda opadowa fałszowała możliwość rozpoznania cieków powierzchniowych czy pochodzących z głębszych warstw. Jednak dostępność wody w cywilizacji rekompensuje wspomniane braki w naturze.
      Pozdrawiam.

      Usuń