Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

sobota, 20 grudnia 2014

Jednodniówki 2014 - Urbanek (#24) (20-12-2014)

 
Kończy się rok 2014. To najprawdopodobniej moja ostatnia wędrówka do Urbanka w tym roku.
Słoneczna pogoda zachęca do spędzenia całego dnia w terenie, zatem i droga powrotna nie będzie szybka. Zobaczymy, gdzie mnie nogi poniosą...

Mimo, że startuję - a jakże - z domu, to symbolicznym punktem początkowym jest lipnicki rynek.
Wzięło się to nie bez ważnego powodu. Na rynku zwykle wykonuję pierwszą fotografię, by tym samym mieć na zdjęciu zegar na wieży kościelnej, wskazujący godzinę rozpoczęcia wędrówki.
- Ależ współczesne aparaty zapisują datę wykonania zdjęcia - powiecie.
- Racja, ale ja wędruję od czasów, kiedy posiadanie aparatu analogowego i rolki filmu, było nie lada rarytasem...
No i tak już zostało...

Nomen - omen, przez kilka dni zegar na kościelnej wieży nie chodził. Ale ja - tak! :)




Piękna pogoda, plastyczne chmury i malownicze widoki, - gdyby jeszcze nie to wszechobecne leśne błoto...





Za każdym razem idąc do Urbanka, staram się wybrać choć krótki fragment innej drogi, a tych jest w lesie tyle, co uliczek w małym mieście. Tak więc podejście pod masyw Szpilówki (516m.) wybieram obok porośniętego zielonym bluszczem drzewa.






Stąd po pięciu minutach osiągam skrzyżowanie ze Starym Gościńcem pod Szpilówką. Biegnie tu zielony szlak, którym dojdę mijając odpustowy balonik, wygrzewającą się w słońcu paprotkę, czy zarośnięty rdzawym porostem pieniek usychającego drzewa - korzystając ze znakowanej odnogi - do kapliczki św. Urbana.









Przyzwyczaiłem się już do odnowionych ścian i nowego dachu, na szczęście pozostały stare drzwi i wystrój wewnętrzny. W środku nadal mroczno i chłodno...



Niedługo tu zostaję. Odpoczynek nie jest konieczny, a pogoda nagli do wykorzystania dnia.
Żegnam się więc z odnowioną kapliczką, zabierając swój cień z bielejącej ściany i schodząc w dół, rzucam jeszcze za siebie pożegnalne spojrzenie.





Za strumykiem w dolinie krótkie podejście lasem, który kończy się przy drodze biegnącej jego skrajem. Stąd już otwierają się rozległe widoki, a panoramę Iwkowej okolonej horyzontem gór, uwieczniam spod wejścia do lasu u wschodnich stóp Szpilówki.



Podejście na Szpilówkę nie jest długie, ale dość strome. W sam raz na dobre przewentylowanie płuc.
Na szczycie stawiam stopę na punkcie wysokościowym, przy okazji robiąc sobie częściowe selfie. Dzięki temu wiem, w jakich butach i spodniach tam byłem.

No właśnie, - w jakich butach...? Ano, w tych samych, co przez ostatnie trzynaście lat... :)




Ze Szpilówki klasycznie, w stronę Piekarskiej Góry. Na polanie przed jej szczytem - Krzyż Powstańców, wiata i ława. Dla mnie to tylko krótki przystanek, niewiele dłuższy niż westchnienie.





Piekarska ma podwójny szczyt - zupełnie jak wielbłąd. ;-)
Na tym pierwszym, świetnie by pasowała wieża widokowa, a że na Lipnicę byłyby świetne widoki, można stwierdzić z przezioru przy drugim wierzchołku. Wyobraźcie sobie stąd widok na 360 stopni...
Zresztą pamiętam podobne widoki z czasów, gdy na Szpilówce stała wieża triangulacyjna... Padła jakieś 30 lat temu...



Z Piekarskiej mam dwie opcje bez nadkładania drogi - przez Krzywe Potoki, bądź przez las Stopierwszy. Na Krzywych Potokach będą okrutne zwały błota, więc wybieram Stopierwszy.
Daje mi to okazję na kolejny zestaw widoków na kierunek zachodni, choć nieco przesłonięty przerzedzonym lasem. Za jego ścianą widać już chylące się ku zachodowi słońce...






Dochodzę do granicy Stopierwszego i kolejny dylemat - drogą zrywkową do potoku, czy starą drogą do zejścia z Krzywymi...? Ach, do zbiegu wód minę rodzinkę iglaczków, przejdę się sosnową aleją i zawijając koło bordowego pudełka, zejdę Starą Drogą. A i drogi nie nadłożę. Decyzja podjęta. :)








Od miejsca, gdzie wody Piekarskiego Potoku zasilane są Krzywymi Potokami, naprawianą drogą zrywkową dochodzę do granicy lasu. Na zewnątrz szaro, Lipnica przysypia w dolinie, a jedynie jej rynek różowieje w blasku latarni i poblasku zachodzącego słońca...







Wróciłem... :)