Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

piątek, 29 maja 2015

GSS 15 - Paczków - Sławniowice



Paczków - Sławniowice. Dystans - 32 km. Suma podejść - 240m, suma zejść - 150m.

 

Na szlaku: Paczków - 225m, Lisie Kąty, Ujeździec, Trzeboszowice, Ratnowice, Piotrowice Nyskie, Kałków, Łąka, Jarnołtów, Sławniowice. (Nie podaję wysokości punktów - prawie płasko.)



Noc przespaliśmy w agroturystyce. Warunki mocno niespecjalne, więc nie będę się rozpisywał.
W Paczkowie idziemy przez miasto mijając Biedronkę. Dobrze wiedzieć, że można odnowić zapasy nie schodząc ze szlaku.




W miasteczku żegna nas kwiat chcący przedostać się przez siatkę. Za miastem relikty przeszłości - kapliczki, których na szlakach pełno i kolejny krzyż pokutny.




Za niewielkim kościółkiem słyszę znajome, charakterystyczne odgłosy. Zatrzymuję się i spoglądam w niebo, a po chwili dostrzegam kilka grup żurawi, które nie uformowały jeszcze klucza przelotowego, gdyż zbierają się w kominach termicznych i nabierają wysokości. Po dłuższej chwili szybują w kierunku kolejnych noszeń. Od nich to między innymi, szybownicy uczą się sztuki nabierania wysokości w kominach termicznych, czyli w ciepłych prądach unoszącego się powietrza nad nagrzanymi obszarami, bądź pod cumulusami.





Mijając rozległe pola z wyspami drzew, dochodzimy do przepięknej grobli czy też wału przeciwpowodziowego, po którym w pięknej alei starych drzew, biegnie wąska, cienista ścieżka z towarzyszącymi jej starymi kamiennymi ławami. Skoro nie ma gór, to takie zakątki stanowią niewątpliwą atrakcję na tym odcinku szlaku.









Wędrując polnymi drogami, dochodzimy do opuszczonej niedawno asfaltówki. W Ujeźdźcu napotykamy na dobrze zachowany dwór z przyległościami. Tuż za nim nowa remiza OSP i sklep spożywczy - dobrze zaopatrzony z miłą panią.





Znowu wkraczamy na polne drogi. Widać nie są rewelacyjnej jakości, skoro można na nich znaleźć urwaną kończynę. Na szczęście ofiarą stała się lalka... :)




Przed nami i obok nas pola, pola i polna droga. To odcinek w sam raz na wycieczkę konną czy rowerową.




Jeszcze kilkaset metrów po odmętach zieleni i dochodzimy do Trzeboszowic. W tej niewielkiej miejscowości napotykamy dwa sklepy, ale nie sprawdzamy ich zaopatrzenia. Przechodząc zacienioną aleją, mijamy kolejny sklep i znowu wśród rozległych pól, wędrujemy w kurzu wzniecanym przez z rzadka przejeżdżające pojazdy. Gdy pola się kończą, za kapliczką wchodzimy do Ratnowic.












Czas na drugie śniadanie. Przy zamkniętym spożywczaku rozkładamy się na stole. Zapasy dźwigamy z daleka, więc dobrze by było je uszczuplić. Serek wiejski zostaje wzbogacony posiekanym listkiem czosnku niedźwiedziego, co nadaje mu smak naszej wędrówki.




Przed nami bezkres pół i łąk. Gdzieś w oddali majaczą jakby nieosiągalne góry, ale dzisiaj nawet nie zauważamy różnic wysokości w marszu. Świadomość, że pokonujemy jeden z najważniejszych szlaków górskich, tego dnia jakoś do nas nie dociera. Pola są płaskie jak lotnisko, a równe zasiewy niczym pasy startowe - dla wron i kruków...






Wracamy na asfalt. Nadal przeraźliwie płasko, dobrze, że są chociaż zakręty, bo przynajmniej nie mamy przed oczami bezkresnej płaszczyzny.
Mijamy Krakówkowice, Piotrowice Nyskie ze schowanymi wśród drzew zabudowaniami dworskimi i przecinając kolejną przestrzeń pól dochodzimy do Kałkowa, zaliczając kilkumetrowe podejście...










W Kałkowie mijamy sklep przy szlaku, ale z daleka nasz wzrok przyciąga wieża, a właściwie piękna baszta z regularnym krenelażem i stożkowym dachem. Do kościoła przylega Klasztor, z którym razem stanowią kompleks obronny.






Jak może wyglądać miejscowość Łąka...? No... Jak łąka! Tak. Po drodze była Łąka, tylko nie wiem, czy to ta z wierszy Leśmiana...
We wsi był sklep, wywieszka informowała, że jeszcze przez godzinę otwarty, rzeczywistość temu przeczyła...





No dobrze, - a co za Łąką...? Pola!
Dokładnie - pola i polne drogi i brak oznaczeń szlaku, bo i brak drzew. Ale mając mapę i wyobraźnię, nawiguje się bezproblemowo.
Wchodząc na polną drogę wśród pól, należy iść do jej końca. Po lewej widać mały zagajnik z amboną myśliwską, a na jednym z drzew niezbyt fortunnie umieszczony znak skrętu. Na wysokości końca zagajnika dochodzimy na wzniesieniu do kolejnej dróżki i skręcamy w prawo, ponownie idąc nią do końca. Przed kolejnym polem skręcamy w lewo. Tej dróżki nie widać, gdyż w czasie gdy nią wędrowałem, była kompletnie zarośnięta pokrzywami. Ale da się przejść tuż przy uprawach. No i znowu trzeba dojść do drogi poprzecznej, skręcić w prawo i dojść do szerokiej polnej, która w lewo doprowadzi do wsi, zresztą dobrze widocznej w normalnych warunkach. W sezonie kleszczowym dobrze się zabezpieczyć a następnie obejrzeć pod kątem tego pajęczaka.

Tu na wprost, aż do minięcia zagajnika za polem po lewej.





Na drzewie po lewej znak szlaku.


Spojrzenie wstecz. Idąc od tamtej strony, należy skręcić w prawo, a patrząc z pozycji aparatu - w lewo.


Na wprost do końca dróżki, następnie w pokrzywy w lewo.



Spojrzenie wstecz. Tu skręcimy w prawo...


 ...w pokrzywy.


Przez chaszcze i następnie w prawo.


A tu kierunek oczywisty - do wsi.


W Jarnołtowie spory sklep przy szlaku. W sam raz na uzupełnienie zapasów i "zatankowanie kolan" :)
Lokalny "przewodnik" objaśnia nam dalszą drogę, ale znaki i tak nie pozwalają się zgubić. Przed nami kolejne polne drogi i zagajniki.









Późne popołudnie maluje na zachodnim niebie barwne widowisko. Malownicze obłoki i pomarańczowa poświata pod błękitnym niebem, kontrastują z ciemniejącą zielenią pól. Samotne drzewo dopełnia klimatu nostalgii.







Wkraczamy na drogę asfaltową i wchodzimy do Sławniowic. Niewielka osada jest cicha i spokojna, więc niespiesznie rozglądamy się za miejscem na nocleg.
Zapytana kobieta z szczerą gościnnością zaprasza nas do swojego ogrodu. Możemy się rozbić na skoszonym trawniku, pod drzewem mamy do dyspozycji stolik i ławki, a w budynku możemy skorzystać z łazienki. Z gospodarzami rozmawiamy w bardzo sympatycznej atmosferze, - to zdecydowanie jeden z najmilszych wieczorów na szlaku.
Jeszcze tylko kolacja i można się smacznie ułożyć do snu...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz