Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * Wątek sprzętowy
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

sobota, 30 maja 2015

GSS 16 - Sławniowice - Schronisko pod Biskupią Kopą


Sławniowice - Schronisko pod Biskupią Kopą. Dystans - 30 km. Suma podejść - 980m, suma zejść - 500m.

 

Na szlaku:  Sławniowice - 306m, Gierałcice - 297m, Bodzanów - 274m, Głuchołazy - 286m, Przednia Kopa - 495m, Tylna Kopa -535m, Podlesie - 464m, Jarnołtówek - 358m, Schronisko pod Biskupią Kopą - 765m.



Noc minęła spokojnie, ciepło i pogodnie.
Nazajutrz trzeba było pożegnać przemiłych gospodarzy. Po pamiątkowej focie długo machaliśmy sobie, aż wreszcie zagłębiliśmy się w zazielenioną drogę.






Po drodze był kamieniołom - wyglądał na czynny.
Za nim już tylko pola i wielkie, zasuszone drzewo przy szlaku.






Pogoda dopisywała. Wędrowało się niespiesznie, podziwiając piękno okolicy. Oznakowanie nie nastręczało żadnych problemów, droga wiła się malowniczo, aż wreszcie pojawiła się wieża kościoła. Tym samym po kolejnych kilku minutach osiągnęliśmy Gierałcice. Przydrożny sklep jest tuż obok skrzyżowania, więc nie było problemu z uzupełnieniem zapasów.







Głuchołazy już niedaleko, a z Gierałcic maszerujemy początkowo asfaltem pod górkę, skąd malowniczo przedstawiają się przeciwległe pola pod obłokami. Za dwoma kolejnymi zakrętami schodzimy w pola, no i tu się zaczyna ciekawy etap...






Polna droga prowadząca zagajnikiem jakoś dziwnie się rozpływa. Schodzimy w dół zarośniętym skrajem drzew i wypatrujemy znaków. Nigdzie ich nie widać. Wreszcie na końcu zagajnika wypatruję małe czerwone oznakowanie. Czyli nie jest najgorzej.





Na łączce widać ledwie wydeptaną ścieżynę. Idąc nią, po chwili przy potoku natrafiam na kolejne znaki. To zdecydowanie odcinek dla tropiciela.





Jeszcze kawałek pod górkę, kawałek z górki, spod której zresztą wypływa strużka wody. Po kolejnych kilkuset metrów przed oczami pojawia się piękna miejscówka - bezludna wysepka na małym stawku.  Na szczęście mostek jest w przyzwoitym stanie. Cudowne miejsce na drugie śniadanie.










Na szlaku w przeciwnym kierunku wędrują koledzy. Paweł i Kazik właśnie wyszli z Głuchołazów i wkrótce zaludniają bezludną wysepkę. Pokazuję im najnowszy śpiwór, który właśnie testuję dzięki ofiarności NGT.pl.
Wypijamy świetne piwo dotaszczone tu specjalnie przez Pawła i chwilę rozmawiamy.
Jednak każdy z nas ma jeszcze spory dystans do przejścia, co skutkuje tym, że wysepka znowu robi się bezludna...









Wędrując opłotkami, docieramy do Głuchołazów. Ciężka chmura wisi nad głowami, czeka tylko na pierwszy grzmot, by się oberwać.




Wchodzimy do większego sklepu. Chwila buszowania wśród półek i stania w kolejce nieco się przeciąga. Gdy wychodzimy, okazuje się, że właśnie kończy się deszcz, którego nieco się obawialiśmy w terenie.
Przechodzimy przez miasto aż do samego wejścia w las.






Szlakowskaz nie pokazuje jeszcze dystansu do schroniska, ale dobrze jest. Panujemy nad czasem.
Ruszamy zatem by zdobyć Przednią  Kopę.






Na Przedniej Kopie było kiedyś schronisko, zostały jego resztki, aczkolwiek coś może tu znowu zacznie działać. Tymczasem my napieramy dalej i przy niejednoznacznym oznakowaniu, nieopacznie pakujemy się na Zadnią Kopę zwaną na tabliczce jako Tylna. Za nią chaszczujemy po stoku by dojść do Podlesia, co po kilku chwilach się udaje.






Okazały kościół żywo kontrastuje z surowością okolicy, ale my po kilku fotach depczemy długą połać asfaltu. Biskupia Kopa majaczy w nieodległej perspektywie, którą mamy zamiar skrócić do zera.






Do Jarnołtówka idzie się cokolwiek monotonnie. Chmurki, widoczki i skrzyżowania, jeszcze jakieś zejście do wsi i wreszcie stajemy na skrzyżowaniu pod sklepem. Sklep, to i zakupy, bo w schronisku ceny będą pewnie współmierne do wysokości na której się znajduje. Spod szlakowskazu startujemy późnym popołudniem na ostatni dzisiejszy etap.








Robi się późne popołudnie, do schroniska dojdziemy pewnie o zmierzchu. Podejście w szarzejącym lesie nieco się dłuży, ożywia nas pasąca się za drzewami sarna. Idziemy cicho, więc jej niechcący nie płoszymy, ale i ona sama w poszukiwaniu smakołyków przemieszcza się w gęstwinę.
Po kilku chwilach dochodzimy do Grzebienia. Z otwartego punktu widokowego rozpościera się piękny widok na okolicę, ale o tej porze przepięknie maluje się zachodzące słońce. Uwieczniam te zjawiska i zawijamy dalej.


 




Słońce zachodzi za widnokrąg, a my zachodzimy do schroniska. Meldujemy się, obijamy, płacimy i schodzimy niżej, gdzie przy ognisku "zleciała" się na zlot nasza Niezależna Grupa Testingowa. Szybko integrujemy się z towarzystwem.





W nocy robię małą prezentację nowego śpiwora ufundowanego właśnie przez NGT. To jego premiera w tym gronie. Zainteresowanie jest naprawdę spore, do porównania stają inne, nieco obszerniejsze konstrukcje, przy których nowy Małach prezentuje się iście filigranowo. Jednak ja bronię konstrukcji, w której już kilka nocy z powodzeniem i wygodą przespałem.
Ta noc będzie akurat zimna, więc śpiwór będzie miał przed sobą egzamin do zdania.


_

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz