Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * Wątek sprzętowy
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

niedziela, 31 maja 2015

GSS 17 Schronisko pod Biskupią Kopą - Prudnik PKP


Schronisko pod Biskupią Kopą - Prudnik PKP. Dystans - 24 km. Suma podejść - 490m, suma zejść - 1020m.

 

Na szlaku: Schronisko pod Biskupią Kopą - 765m, Biskupia Kopa - 891m, Pokrzywna - 329m, Wieszczyna SSM - 342m, Prudnik PKP - 262m.



Było zimno. Momentami nawet to czułem, jednak śpiwór wciąż trzymał termikę, choć było już na granicy limitu. Gdy wstałem, wczorajsi uczestnicy demonstracji śpiwora pytali, jak dał radę. A więc dał radę :)

Powoli pozbieraliśmy się. Dzisiaj już ostatni dystans i głownie zejście w dół z marginalnymi podejściami.
Późnym rankiem wyruszyliśmy na szlak.





Schronisko jest Pod Biskupią Kopą, zatem już wiadomo, jaka jest nazwa szczytu :) Na nim zaś nad okolicą góruje kamienna wieża obserwacyjna, łudząco podobna do tej z Wielkiej Sowy.
Nie odmówiłem sobie wyjścia na nią i strzelenia kilku fotek.









Przy wieży spotkaliśmy także Traszana z jego dziewczyną, którzy prezentowali się jak świetnie dobrana para, jaką - jak mniemam - rzeczywiście byli. Znajduje to odbicie na zdjęciu :)



A my ruszamy w dół stoku. Przez długą chwilę wzdłuż znaków granicznych, by po pewnym czasie zapuścić się w głąb kraju ;-)







Trafiamy na pozostałości nieokreślonych kamiennych budowli. Czy to były wartownie pograniczników czy miały inne przeznaczenie, tego nie wiem. Pewnie poszperanie w sieci wyjaśni tę wątpliwość.





Zejście jest nużące, bo niemal pozbawione widoków czy innych atrakcji. Wreszcie teren się prześwietla i wypłaszcza. Przed nami Pokrzywna ze swoim interesującym kompleksem wypoczynkowym. Tu wstępujemy na lody i krótki odpoczynek, po którym ruszamy krótkim podejściem.





Do Wieszczyny są lasy, pola i polne drogi. Góry w zasadzie się skończyły, został płaski teren.
W samej Wieszczynie od niedawna funkcjonuje Schronisko Młodzieżowe o wysokim standardzie. Znajduje się w nim także punkt informacyjny, ale my mamy na dzisiaj swój cel, który musimy zdobyć.








Za samym schroniskiem szlak zagłębia się w las i oferuje jedno z ostatnich podejść.
Za szczytem Długoty znajdujemy szereg kamieni poświęconych zmarłym wędrowcom.





Kolejna wioska to Dębowiec. Szybko zostaje za nami, gdy zagłębiamy się w lesie obfitującym w zmieniające się kierunki szlaku.
Tak dochodzimy do Sanktuarium św. Józefa.












Za Sanktuarium "pachnie" Prudnikiem. W zasięgu wzroku jest już nasz cel.
Nie ociągając się, wkraczamy na asfalt, który będzie nam już towarzyszył do końca szlaku. Przedmieściami dochodzimy do śródmieścia, skąd jeszcze kilometr do dworca PKP.












Wreszcie, na końcu alejki widać majaczące zabudowania Dworca PKP. Dochodzimy nie spoglądając niemal na ostatni czerwony znak i na placu rozglądamy się.
Jest! Rogal z czerwoną kropką dumnie obwieszcza koniec Głównego Szlaku Sudeckiego, którego pokonanie zajęło nam 17 dni i 444 kilometrów, nie licząc obejść, skrótów i niewielkich pobłądzeń.
Tym samym zaliczyliśmy jeden z najdłuższych znakowanych szlaków w Polsce.








Całość zdjęć na mojej Pikasie - https://picasaweb.google.com/112339065399764771934/GSS2015?authuser=0&authkey=Gv1sRgCP_F6IDQjIjljAE&feat=directlink


_

4 komentarze:

  1. No ładnie. Kurcze a sądziłem, że Czerwony szlak kończy się/zaczyna w Pokrzywnej. Poza tym to ja chyba mam pecha z Biskupią Kopą bo do tej pory to jedyna góra z której się wycofałem z podkulonym ogonem ;-)
    Trzecia śnieżyca mnie dobiła :-D
    Pozdrawiam misiak76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he... Tenże szlak w mojej opinii powinien kończyć się w Złotym Stoku. Dalej mógłby sobie biec jako czerwony, ale już nie górski i nie GSS. Odcinek od Paczkowa do Prudnika dorobiono nieco na siłę...

      Ja też kojarzę niespodziewane ataki zimy które próbowały mnie pokonać, ale jedne przysporzyły mi odmrożeń, a inne nauczyły walczyć z przeciwnościami. Jednak śnieżyca to nie plaża na Lazurowym Wybrzeżu - potrafi zniechęcić do ulubionej formy wypoczynku...
      Zdrowia i wytrwałości!

      Usuń
    2. Jeżeli nie w Złotym Stoku to powinien zaczynać/kończyć się w Paczkowie.
      Inną alternatywą jest ,,puszczenie" go od Paczkowa przez terytorium Czech górami. W końcu to szlak Główny Sudecki ;) w (jeszcze) Zjednoczonej Europie.
      Za 40 dni (majówka) ruszam prawdopodobnie na kolejny jego etap ,,po swojemu" czyli ze zwiedzaniem miasteczek i zdobywaniem najwyższych szczytów pasm górskich przez który wiedzie np. Jagodnej, Orlicy etc. I dla odmiany... ,,na ciężko" bo dałem się wrobić ;) NGT w testowanie plecaka JW Denali 65.
      P.S. Przed Prudnikiem była jeszcze jedna (dla Was ostatnia) góra do zdobycia - Kozia Góra z wieżą widokową.

      Usuń
    3. Tak Pawle - w Paczkowie kiedyś się GSS kończył i tak mogło pozostać. Wydłużanie na siłę to domena chirurgów ;-)
      Oczywiście, teraz kiedy swobodnie wędrujemy po obydwu stronach granicy, nie byłoby przeszkody by wędrować po stronie Czeskiej Republiki, pewnie kiedyś-kiedyś tak będzie... Ale takie wydłużanie i przechodzenie granicy miałoby według mnie sens tylko wtedy, gdyby była potrzeba zaprojektowania łącznika pomiędzy GSS a GSB. Wtedy czeskie góry byłyby jak znalazł. A tak niech się kończy w Złotym Stoku lub po staremu w Paczkowie, z ewentualnym nizinnym odcinkiem do Prudnika. Podobnie biegnie Główny Szlak Świętokrzyski - sto kilometrów jako górski, pozostałe odcinki poza GSŚ jako nizinne. I nikt nie przeciąga na siłę.

      Plecak 65 litrów...? Po pierwsze nie miałbym go czym zapełnić, a po drugie - jeśli bym jednak zapełnił - nie uniósł bym... :)

      Zdrowia i sił panie Szerpo ;-)

      ...a ja mam zamiar zrobić jakąś tygodniówkę na ultralekko - z pełnym wyposażeniem w plecaku 20. Zobaczymy czy się uda :)

      Usuń