Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

wtorek, 16 czerwca 2015

Szlak Nadbużański 08 - Suszno - Kuzawka


Suszno - Kuzawka. Dystans - 27 km.

 

Na szlaku: Suszno, Różanka, Pawluki, Dolhobrody, Hanna, Kuzawka.


16.06.2015.


Od rana mamy dzień wśród koni. Stajnia i wybieg to nasz poranek. Oglądam rumaki i przekazuję swoje spostrzeżenia ich opiekunom. Konie są bardzo zadbane, a dziewczyna demonstruje styl natural - bez siodła i bez ogłowia.





Erwin - młody ułan, dogląda swojego wypieszczonego wierzchowca i pokazuje stopień porozumienia ze zwierzęciem. Faktycznie, są jak dobrze zgrani partnerzy.




Okazuje się, że Leśna jeszcze nie siedziała na końskim grzbiecie, więc po uśpieniu jej niepokojów, pakujemy ja na hucuła. Trzyma się dzielnie, - widać że się spodobało. Mamy jeszcze pokaz kładzienia źrebaka, czemu przygląda się z zainteresowaniem młoda kózka.




Oj, zostałoby się tu na cały dzień, ale piękna pogoda i czas przynaglają nas do dalszej wędrówki. Po pożegnalnej sesji fotograficznej rozstajemy się z sympatycznymi gospodarzami i ruszamy w dalszą trasę.



Teren jest płaski, dla człowieka gór wręcz przeraźliwie płaski. Dobrze, że chociaż chmury na niebie są takie same jak w górach ;-)





Po wyjściu z Suszna trafiamy na główną drogę biegnącą przez Sławatycze do Terespola. Jednak nie wędrujemy nią zbyt długo, bo w poszukiwaniu zagubionych znaków, skręcamy do Różanki. Tu, przy mocno zniszczonym zespole pałacowo - parkowym odnajdujemy czerwone oznakowania. Zniszczone mury jeszcze teraz dają świadectwo dawnej świetności.




Za aleją kasztanowców widać strzelistą wieżycę kościoła, pięknie odnowionego. Nas jednak znaki sprowadzają w dół do koryta Bugu, gdzie przy niewielkiej altance jest coś w rodzaju przystani dla kajaków. Dzikość Bugu jest widoczna nawet o krok od miasteczka.



Dalej prowadzi nas polna droga wśród pół i łąk. Dochodzimy do Pawluków, będących małą i ubogą osadą, skąd opłotkami docieramy do Dołhobrodów. To już większe miasteczko, ale nadal nieco uśpione i położone z dala od zgiełku. Z wyjątkiem dużego kościoła, wszystko jest tu małe, nawet delikatesy, na szczęście przyzwoicie zaopatrzone.





Zatrzymujemy się na posiłek i chwilę wytchnienia od marszu i gorąca. Trochę szkoda, że przed sklepem nie ma stolika z parasolem, bo za sklepem lokalni gentelmeni mają swój piwny zakątek o wątpliwej atrakcyjności.
Droga gruntowa za sprawą czerwonych znaków prowadzi nas w rozległe pola. To niemal stepy, ale oczywiście w mniejszej skali. Jednak na konne przejażdżki byłby to wymarzony teren.
Wśród pól okolonych starymi wierzbami, pełną kałuż drożyną przechodzimy w nieznane. Za ocienioną młodym gaikiem kapliczką, trafiamy na kolejne pola zbóż, które ciągną się szeroko i daleko. Rosną bochny chleba...







Dochodzimy do Hanny. Niewielka to, ale schludna miejscowość. Jest tu kilka altan, chyba nawet publicznych, ale to nie miejsce dla nas. Wędrujemy dalej wcześniej opuszczoną drogą wojewódzką i powoli rozglądamy się za spokojniejszym miejscem na nocleg. Słońce zaczyna się kłaść długimi promieniami na łanach żyta, a my skręcamy w leśne ostępy, prowadzeni czerwonymi znakami.
W lesie zauważam jeża, który nic z nas sobie nie robi, ufnie pozując do zdjęcia. Zostawiamy go w jego królestwie i po chwili opuszczamy gęstwę drzew.





Kuzawka to szereg domów przy spokojnej uliczce biegnącej równolegle do głównej drogi. Po prawej i po lewej stoją rzędy starszych domów z zadbanymi ogródkami. W jednym z nich pytamy o miejsce na podwórku, na co starsza kobieta kieruje nas na koniec wsi.
Przy wypielęgnowanym niewielkim domku jest wypieszczony ogród, a opodal schludnie utrzymane zabudowania gospodarcze. Widać tu troskliwą rękę gospodarzy.
Pytamy o miejsce pod dwa namioty. Po krótkiej relacji z naszej wędrówki, dostajemy zgodę na rozbicie się w wybranym przez nas miejscu. Na wystrzyżonym równym trawniku rozstawiamy nasze zielone pałacyki, by skorzystać jeszcze z dziennego światła. Idzie nam to bardzo sprawnie, a zainteresowana pani informuje nas, że możemy skorzystać z łazienki, a w kotłowni jest kran z wodą.
Serdeczność i gościnność czujemy wyraźnie, zatem chętnie opowiadamy swoje przygody, - te z Szlaku Nadbużańskiego, jak i z innych wcześniejszych wędrówek.



Jest świetnie. Dobra passa spotykania dobrych ludzi trwa, miejsce jest wyśmienite, więc po lekkiej kolacji i odświeżającym prysznicu, w pełnym komforcie smacznie zasypiam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz