Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Szlak Nadbużański 14 - Zabuże - Kózki


Zabuże - Kózki. Dystans - 17 km.

 

Na szlaku: Zabuże, Stare Mierzwice, Bużka, Kózki.


22.06.2015.


Wstajemy już o ósmej, bo dzisiaj nie tylko kończymy wędrówkę, ale jeszcze trzeba jakoś wrócić do miejsca stałej dyslokacji... ;-)

Na śniadanie serwują tu ryż z warzywami od Granero. Serwują...? No jasne, że sam muszę go sobie przyrządzić i zaserwować :) Ćwierć kostki rosołowej nadaje mu wyrazisty smak, a pojedynczy woreczek jest w sam raz na lekki start. Delektuję się nim w pięknych okolicznościach przyrody, uprzednio klarując nasz obóz i ponownie siłując się z ławką.








Szybko się odmeldowujemy w recepcji, dziękując za szczerą gościnę w tym naprawdę uroczym zakątku.

Niedaleko jest przeprawa promowa do Mielnika, a prom właśnie odpływa, pełen porannych turystów. Od wczoraj na drugim brzegu jest także Polska, bo Białoruś została gdzieś za nami, a Bug już pełnym korytem i obydwoma brzegami jest polską rzeką.





Przed nami znowu nadbużańskie stepy. Rozległe łąki z pojedynczymi kępami drzew, w oddali połacie lasów. Piękna pogoda, ale bez ubiegłotygodniowych upałów i świadomość stosunkowo krótkiego odcinka marszu sprawiają, że wędruje się niezwykle przyjemnie. Także noc spokojnie spędzona w ciekawym miejscu wzmacnia to poczucie.






Zza drzew przebijają się barwy toni wodnej. Stare rozlewisko wygląda tu jak spory staw lub małe jezioro, a wbita w mulisty brzeg drewniana stara łódka dokończy tu zapewne swojego żywota. Uwieczniam ją na fotografiach jako kolejny znak czasu i miejsca.






Nieco dalej płyną już szerokie wody Bugu, który tworzy tutaj kolejne obszerne zakole. Na drugim brzegu wykoszone łąki z pojedynczymi drzewami w obramowaniu niedalekich lasów, tworzą widok przepełniający spokojem i panującą tu swoistą ciszą, pełną jedynie naturalnych odgłosów przyrody. Szkoda, że to już ostatni dzień nad Bugiem, który tak przez te dwa tygodnie polubiliśmy...







Stare Mierzwice pokonujemy z marszu, znajdując na końcu wsi niezwykłe memento. Chyba przyleciała tu wracając z sabatu na Łysej Górze... ;-)




Droga gruntowa prowadzi proso przez bór, w którym rozsiadły się domki letniskowe. Pamiętają dość odległe czasy, bo znakomita większość liczy ponad trzydzieści lat, a pewno i więcej.
Trochę błądząc, co i rusz natrafiamy na pojedyncze znaki, więc dzisiaj nie nadkładamy niemal kilometrów, ot, niewielkie zmiany w porównaniu do mapy. Dołożenie symbolicznego kilometra, to bardziej nasz zwyczaj niż problem.





Wychodzimy definitywnie z pól na drogę asfaltową, mijając przy tym niewielką wioskę. Stąd już mamy do przejścia ostatni kilometr. W połowie odcinka stoi tablica z wiele mówiącym nam napisem - Kózki. Hmmm... Teraz już idziemy powoli, jakby nie chcąc by przygoda dobiegła końca.





Ostatni czerwony znak pokazuje skręt w prawo, po czym stajemy na skrzyżowaniu, przy którym mapa wskazuje koniec szlaku. Rozglądam się stojąc koło rozkraczonego słupa i na jego lewej nodze dostrzegam charakterystyczne kółko - czerwona kropka z białą obwódką... Zatem to już definitywnie koniec...




Radość miesza się ze smutkiem - tyle kilometrów, tyle dni i tyle przygód, a przede wszystkim serdeczni i gościnni ludzie w pięknym krajobrazie barwionym nutką przeszłości i sentymentu.

Oczywiście robimy pamiątkowe fotki, po czym składamy kije, troczymy do plecaków, mapa ląduje w przepastnej kieszeni, a ja wyłączam na dobre zapis śladu przebytej drogi.





Stajemy na zatoczce przystankowej. Dochodzi druga po południu, więc czas mamy dobry. Zobaczymy, gdzie pojedzie okazja, którą pewnie wnet zatrzymamy.
Nie trwa to długo. Po jakimś kwadransie zatrzymuje się młoda dziewczyna wracająca ze studiów do domu. Pakujemy się ochoczo do samochodu, a ona widząc nasze plecaki, wypytuje o rodzaj wędrówki, choć ja i tak już zaczynam nadbużańskie opowieści. Zastanawia się gdzie nas wysadzić, bo chyba najlepiej by było dostać się nam do Lublina, a stamtąd dalej w swoje strony. Jednak po wysłuchaniu relacji z naszej wyprawy, dzwoni do domu i pyta mamy, czy ma dwa dodatkowe obiady.
Zostajemy bez oporów uprowadzeni do jej domu i nakarmieni do syta. Oczywiście łazienka też jest do naszej dyspozycji. Znowu opowiadamy, ja pokazuję zdjęcia, a wszyscy z sędziwym dziadkiem włącznie, z zaciekawieniem przysłuchują się naszym przygodom.
Moglibyśmy zostać do następnego dnia, ale ciągnie nas do domu, Leśna już jest umówiona na jutro.

Żegnamy się już po raz ostatni na tym epilogu naszej wędrówki. Dziewczyna podwozi nas do głównej drogi meandrując po okolicach i pokazując ciekawostki w sąsiedztwie, po czym wysiadamy na kierunku do Lublina. Tam zabiera nas rejsowy bus, a na dworcu niemal z marszu wsiadamy do Polskiego Busa do Rzeszowa, skąd wpadamy do już czekającego Polskiego Busa jadącego przez Katowice i Kraków, co nam bardzo odpowiada.

Tym samym kończymy naszą wielką przygodę ze Szlakiem Nadbużańskim... :)




2 komentarze:

  1. Gratuluję wyprawy. Naprawdę przepiękna relacja.
    Jako że pochodzę z Lublina tereny te są mi dość dobrze znane - zarówno z rzeki (4-5 spływów po Bugu granicznym) jak i z roweru.
    Po przeczytaniu relacji zdecydowałem jednak że muszę powrócić w te tereny z lekkim plecakiem i przebyć tę trasę pieszo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie :)
      Szlak jest ciekawy i z przyjemnością go wspominam. Bezsprzecznie przydałaby mu się konserwacja polegająca na zaktualizowaniu przebiegu, oznakowaniu trasy i wydaniu aktualnej mapy.
      Proszę zatem uważać na dużą możliwość pobłądzenia i pogodzić się z brakiem oznakowania na niektórych odcinkach.

      Powodzenia i pozdrawiam!

      Usuń