Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

piątek, 25 marca 2016

Kuchnia polowa - Survival Kettle




Dzięki administracji Niezależnej Grupy Testingowej NGT.pl, stałem się testerem czajnika Survival Kettle. Określenie "czajnik" nie jest może zbyt trafne, lepiej pasuje nazwa samowar terenowy :)
Patent bowiem jest połączeniem kuchenki na drewno i czajnika, a nazwanie go samowarem jest chyba najbardziej trafne spośród funkcjonujących nazw.

Czajnik czy samowar? A może szyszkowar...? ;-)

Zasadniczy komplet składa się z właściwego czajnika z otworem paleniskowo-kominowym i podstawką będącą właściwym paleniskiem. Dodatkowo zestaw dopełnia ruszt, umożliwiający postawienie na palenisku innego naczynia - garnka bądź patelni. Tym samym oprócz zagotowania wody w czajniku, jest możliwość przyrządzania rozmaitych potraw w innych naczyniach.

Ile fabryka dała...


Nówka sztuka - aż żal śmigać... ;-)


Przed pierwszym odpaleniem...


Cały komplet jest dość spory i choć relatywnie lekki, to jednak swoje waży.
Gabaryty widać na zdjęciu, zaś waga to 570 g - sam czajnik, palenisko - 132 g i ruszt - 110 g.  Razem - 812 g.

 Porównanie do powszechnie znanego gabarytu :)


Zamysł jest tak stary, jak rosyjskie samowary :) A może i starszy, ale to już domena archeologów.
Z współczesnych podobnych konstrukcji, protoplastą jest niewątpliwie rodzina Kelly Kettle, choć nasz czerwony czajnik ma kilka modyfikacji, z których najpraktyczniejszą są składane uszy uchwytu, pokryte skórą. Dzięki temu używanie czajnika jest wygodne i bezpieczne - izolacja spełnia swe zadanie w stu procentach.

 Pewny chwyt i dobra izolacja.


Wykonanie Survival Kettle stoi na bardzo wysokim poziomie. Od razu widać, że producent miał dobrego projektanta i wykonawcę. Wszystko jest dobrze zaprojektowane i starannie wykonane. Elementy doskonale do siebie pasują, a użyty materiał nie nosi cech dalekowschodniej oszczędności. Blacha jest odpowiedniej grubości, nity solidne i dobrze nabite przez podkładki, ranty starannie zawinięte, wyloty kominka i wlewu precyzyjnie wyfrezowane, uchwyty pewnie trzymające się i składające z należytym oporem, skórzane obszycie nie odpruwa się, palenisko dokładnie wytłoczone, a ruszt jak wycięty laserem. Nawet czerwona farba i napisy wskazują na staranność wykonania.
Tak po rozpakowaniu jak i po kilku użyciach nie mam zastrzeżeń do wykonania zestawu.

Widać jakość wykonania - bez zarzutu.



Korka transportowego nie było...

W testach polowych wrażenia z oglądu potwierdziły się. Czajnik zalewałem litrem wody, bo tyle właśnie mieści z rezerwą poniżej wlewu na rozchlapywanie się wrzątku.
A woda wre całkiem szybko, choć występuje tu taka dowolność stosowania paliwa, że nie jest tak łatwo określić czasu potrzebnego na doprowadzenie całego litra do wrzenia, jak w przypadku palników gazowych, benzynowych czy spirytusowych. Jednak przy suchych i dość drobnych patyczkach, czas 5 minut jest wystarczający. Pewnie dałoby się zagotować pełny czajnik szybciej, ale chyba nie jest to patent dla niecierpliwych.

Czajnik stawia się na- i zdejmuje się z ognia jak czajnik bezprzewodowy, łatwo się doń wodę nalewa i z niego wylewa.
Paliwo można dokładać przez otwór w palenisku lub wrzucać przez kominek.

Odpalamy!



 Po pięciu minutach...

W zestawie nie znalazłem gwizdka do czajnika, który przydałby się z dwóch powodów. Po pierwsze - by zabezpieczyć wlew przed wpadaniem doń ogarków strzelających z kominka, po wtóre - by usłyszeć anonsowanie charakterystycznym gwizdem konieczności wyłączenia stopera :)
Przydałaby się także jakaś nasadka / kapturek na kominek, by osłonić wylot na czas transportu i zapobiec brudzeniu i przenikaniu zapachu do okolicznego wyposażenia. Ja pakując czajnik do plecaka, zawijam go uprzednio w cienki worek na śmieci, by dyskretny wędzarniany zapaszek nie przeszedł na mój stan posiadania.


 
Na drugim planie w pomarańczowym woreczku moja minimalistyczna kuchnia.


Po użyciu, wnętrze komory spalania jest pokryte smolistym nagarem, niełatwym do usunięcia w warunkach polowych. Jeśli by użyć rusztu i postawić na nim naczynia, także należy się liczyć z ich osmaleniem, okopceniem i utratą tak przeze mnie cenionej sterylnej czystości. Ja akurat pominąłem etap gotowania czy smażenia na dołączonym do zestawu ruszcie, głównie z uwagi braku naczyń które byłbym skłonny temu zadaniu poświęcić, a także koncentrując się na elemencie zasadniczym i nie rozpraszając się na dodatkach - w tym przypadku acz przydatnych, to mało istotnych.



...I zapakuj to luzem do plecaka... :-|


Pojemność jednego litra wystarczy na przygotowanie czterech do pięciu standardowych kubków herbaty bądź kawy i nieco mniejszą ilość bardziej treściwych zalewajek typu zupa czy owsianka.
Tu właśnie w połączeniu z wcześniejszymi spostrzeżeniami, zaczyna się rodzić pytanie: dla kogo to jest...?

Zatankowałem nieco powyżej litra...


Nie ma dymu bez ...Survival Kettle! ;-)


Pośrodku - Toaks Light Titanium.

Gabaryt i pojemność Survival Kettle to trochę za dużo na pojedynczego wędrowca. Za dużo objętościowo czyli gabarytowo, pojemnościowo i wagowo. W zasadzie każda kuchenka / palnik na paliwo płynne bądź gazowe wygrywa tymi parametrami. Mój najlżejszy zestaw - mały kartusz 100g plus lekki palnik BRS-3000 i kubek Toaks Light Titanium 650, ważą razem ok. 250 g (z paliwem, bowiem kartusz jest pełny) i mieszczą się we wspomnianym kubku - z zapasem. Palniki benzynowe czy wielopaliwowe z pojemnikiem na paliwo będą większe i cięższe niż mój minimalistyczny zestaw, ale wciąż skromniejsze pod każdym względem od Survival Kettle.




Kartusz i kubek 650 ml w porównaniu do czerwonego czajnika. Palnik w cieniu kartusza po lewej.



Na kolejną wędrówkę zabrałem dwa systemy - Survival Kettle i mój minimalistyczny zestaw z palnikiem gazowym. Poniżej ich porównanie.

Goliat i Dawid  ;-)




Jak widać, różnica w gabarytach jest spora. Co prawda SK ma pojemność około litra, kubek TOAKS niewiele ponad pół litra. Jednak na jedną osobę nie jest to problemem, a szybkość użycia, całkowita waga i czystość oraz brak niepożądanych woni zatrzymują mnie przy korzystaniu z palnika gazowego.

Dać czadu czy dać gazu - that is a question! ;-)

Po raz ostatni odpaliłem SK po gorącym dniu o zmierzchu. Bodaj właśnie wtedy prezentuje się najlepiej i daje namiastkę ogniska z jego magią i ciepłem. Przyjemnie bowiem posiedzieć przy ogniu z ciepłą herbatą, gdy wokoło zapada zmrok...










Ponownie zatem stawiam kwestię - dla kogo jest SK i jakie są jego plusy i minusy?

Zacznę od przeciwwskazań i minusów, to później będzie już tylko lepiej :)

  • SK jest za duży dla pojedynczego wędrowcy w zasięgu cywilizacji, 
  • zajmuje sporo miejsca w plecaku bądź dodaje gabaryt zewnętrzny,
  • sam się brudzi i brudzi naczynia,
  • wytwarza dość dużo dymu, co w zasadzie dyskwalifikuje go do używania w pomieszczeniach zamkniętych i niektórych półotwartych, jak choćby namiot,
  • wymaga nadzoru podczas mocnego wiatru - sypie iskrami (mam dwie wypalone dziurki w podkoszulce...,
  • emituje zapach który przenika do sąsiedztwa,
  • nagrzewa się także od spodu, wymagając uważnego doboru miejsca ustawienia,
  • trudno się go czyści - tak  komorę spalania jak i zbiornik na wodę,
  • wymaga posiadania odrębnego naczynia na przygotowanie napoju czy zalewajki,
  • jest zależny od paliwa, którego (zwykle) nie nosimy z sobą,
  • dość wolno stygnie po użyciu a przed pakowaniem.

A co na plus...?

  • paliwo nic nie kosztuje - liście, patyczki, szyszki i inny susz są dość powszechnie dostępne,
  • paliwa nie trzeba nosić (choć przy długotrwałych deszczach, hmmm...),
  • jednorazowo można zagotować wodę dla 2 - 4 osób,
  • po utrzymaniu żaru w palenisku, utrzymuje wysoką temperaturę pozostałej wody,
  • ogrzewa zmarzniętych,
  • pozwala na gotowanie i smażenie na dodatkowym ruszcie,
  • łatwy w obsłudze.

Grupa docelowa.

  • Kajakarze. Jeden czajnik na dwie osady i można spływać z gór do morza, biwakując w chaszczach,
  • Off-road. Czajnik do bagażnika i bezdroża bądź odludzia nie straszne,
  • Tygodniowe i miesięczne wyprawy poza cywilizację. Płaskowyż Putorana i dorzecza Amazonki - proszę bardzo! Przed podbojem Antarktydy bądź Spitzbergenu, raczej przemyśleć temat... :)
  • Obóz bazowy, obóz wędrowny - w sam raz dla większej grupy,
  • Harcerstwo, puszczaństwo, questing - wieczorem gwarzę przy samowarze :)
  • Skrzynia na wypadek apokalipsy - jak nie będzie benzyny czy gazu - w samowarze spalimy skrzynię ;-)

Recenzja Survival Kettle jest dość krótka, bo i sam element jest prosty, łatwy i przyjemny.

Ja akurat jestem minimalistą i wyszukuję małe i lekkie elementy wyposażenia. Dbając o sprzęt, unikam ich brudzenia i wydzielania niepotrzebnych woni. Czasem przygotowuję jedzenie pod dachem, rzadziej w namiocie, więc i tu SK nie jest dla mnie.

Ale gdybym podróżował łodzią / kajakiem / pontonem, eksplorował przez dłuższy czas odludne okolice w kilka osób - "z buta" czy terenówką, to wtedy czerwony samowar mógłby być moim dobrym kompanem. Jednak do tego czasu zostanę przy palniku i kartuszu gazowym.

Niewątpliwie Survival Kettle to bardzo dobrze wykonana pozycja. Będzie satysfakcjonować każdego, kto zaakceptuje jego minusy, głównie wynikające z używania ognia podsycanego drewnem i smolącego gary, przydającego sporo swoistego zapachu. Doceniam to, ale zostaję przy minimalistycznym zestawie gazowym, a SK jedzie do kolejnego testera... :)

...choć przyznam, że czerwony czajnik-samowar ma duszę... Żegnam go z sentymentem :)




(Tekst i fotografie uzupełniane do zakończenia recenzji w dniu 27 maja 2016)


Całość zdjęć na mojej Pikasie - https://picasaweb.google.com/112339065399764771934/SurvivalKettle2016?authuser=0&feat=directlink

Link skrócony: http://tiny.pl/gtc6c

_