Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 13 lutego 2017

Śpiwór Małachowski 900UL II - Część 1




Śpiwór Małachowski 900UL II


Nie tak dawno opisywałem śpiwór trzysezonowy od Małachowskiego, - był to model 300UL II.
Tym razem dostałem możliwość zapoznania się z przedprodukcyjną wersją zimowego śpiwora także klasy Ultralight, a mianowicie modelu 900UL.

Małachowski UL900 - pierwszy ogląd.

Małachowski UL900 - przygotowanie do spania.

Śpiwór 900UL jest kontynuacją letniej i przejściowej linii Ultralight, minimalistycznych śpiworów dla wyznawców idei Light&Fast, czy też dla innych świadomych użytkowników, dla których niska waga jest priorytetem, pakowność zaletą i są skłonni za to zapłacić nieco więcej niż za standard.


Dane producenta:

  • zimowy śpiwór puchowy
  • materiał: Toray Airtastic 20g/m2
  • zamek YKK #3 (ultralekki)
  • wypełnienie dla rozmiaru "L": 900 g. puchu 98/2 (stosunek puchu do piórek)
  • prężność puchu: 850 cuin
  • konstrukcja: 78 komór typu "V" (DSV)
  • kaptur 3D z ściągaczem
  • dwie listwy termiczne przy zamku
  • kołnierz termiczny z ściągaczem
  • komfort dla kobiet: -10°C
  • dolna granica komfortu dla mężczyzn: -17,5°C
  • temperatura ekstremalna: -38°C 
  • waga z pokrowcem: 1140g
  • testowany normą EN 13537:2012
  • krój ergonomiczny
  • wewnętrzna kieszonka z zamkiem
  • wyprodukowany w Polsce, w Beskidach, w Dębowcu.


Śpiwór najpierw trafił na balkon, by nie czekać na zimowe warunki w terenie. Ponadto, wiedząc iż jest to egzemplarz przedprodukcyjny, spodziewałem się pewnych uproszczeń w konstrukcji. Wreszcie rozmiar... Ja jestem rozmiaru S/M, a śpiwór był "L"...
Wyłożyłem go na mojej najstarszej, niezawodnej macie Thermaresta i przy temperaturze -8°C wsunąłem się nocą do środka...
Dodam jeszcze, że ubrany byłem (od góry): chusta kominowa jako czapka, chusta kominowa jako golf, koszulka merino z długimi rękawami, bokserki bawełniane i getry merino, skarpety wełniane. W kapturze dodatkowo dmuchana poduszka - widać poniżej.

Selfie nad ranem - jeszcze zaspany... :) Pod głową poduszka wsunięta głęboko do kaptura.



Pierwsze wrażenia.

Niesamowita lekkość w środku. Gdyby nie niska temperatura (-8°C), po zamknięciu oczu mógłbym pomyśleć, że leżę na samopompie bez przykrycia. Lekkość materiału (Toray Airtastic) i lekkość puchu powodowały początkowo odczucie, że nie jestem opatulony!
Ale z czasem jak śpiwór nabierał ciepła od mojego ciała, stawał się jeszcze bardziej przytulny. Jedynie twarz odbierała sygnał, że wokół panuje mroźna noc, na szczęście nie był to mróz nakazujący "zakopać" się wewnątrz śpiwora.

Szybko też doceniłem dwie rzeczy - zamek i kaptur.

Zamek, - mimo że delikatny, doskonale pracował. Zasuwanie było bezproblemowe, czyli obawa wcinania się materiału w maszynkę suwaka okazała się płonna. Przy uchwycie maszynki była dodatkowa tasiemka, więc nawet w rękawiczkach nie było problemu (w późniejszych noclegach).
Ponadto wzdłuż zamka wszyto dodatkową listwę, mającą właśnie za zadanie odseparować maszynkę zamka od poszycia i wcinania się. Patent działa bezbłędnie. Dla porządku dodam, że zamykając zamek, należy to czynić przy użyciu wewnętrznego uchwytu, - wtedy właśnie zasuwanie idzie najsprawniej.

Kaptur jest rewelacyjny. Pełny, wykonany w kształcie trapezu, obficie wypełniony, mieści głowę z czapką i z małą poduszką, co znakomicie ułatwiało mi spanie na boku (nie potrafię na plecach). Nawet w takiej konfiguracji można kaptur zaciągnąć i cała górna część głowy po brwi jest zabezpieczona termicznie. Po zaciągnięciu, wąska szczelina ułatwia oddychanie gdy leży się na dowolnie wybranym boku :)

Na balkonie przespałem kilka nocy - bezśnieżnych i po opadach śniegu, a nawet po lekkim opadzie szadzi. Na pokrywę śnieżną kładłem dwie samopompy obok siebie, gdyż szeroki śpiwór ledwie mieścił się na jednej, a nie chciałem by przymarzł do śniegu. Jednak mimo pozornie delikatnego materiału, śpiwór znosił zimowe warunki pod chmurką bardzo dobrze.

Małachowski UL900 - po drugiej nocy.

Małachowski UL900 - po drugiej nocy.

Ściągacze trzeba było zaciągnąć...

Obmarznięty, oszroniony, a nad ranem lekko odtajający - nic nie robiło na nim wrażenia. Jedynie wokół twarzy czułem wilgoć pozostającą z oddechu.

W nocy mroziło i szroniło.


Szron z opadu.

Szron z oddechu.


Wilgoć spływa po powierzchni.


Temperatury nad ranem jednak nie spadały poniżej -10°C. Na zdjęciu poniżej - już się ocieplało za dnia.


Wczesnym świtem. W kapturze niewidoczna poduszka.

Po dospaniu.


Komfort fizyczny i termiczny.

Komfort fizyczny należałoby oceniać w śpiworze dobranym do wzrostu. Ten był sporo za duży, ale z pewnością w żadnym miejscu nie był zbyt ciasny jeśli wziąć na to poprawkę. Tak sekcja stóp, tułowia jak i głowy były proporcjonalne, choć szczupłość przestrzeni w mniejszym UL300 też mi odpowiadała. Na standardowego człowieka byłby zatem w sam raz.

Z lewej UL900, z prawej UL300.

Powyżej UL900, poniżej UL300.

Komfort termiczny należy oceniać w temperaturach komfortu i granicznej. Początkowo mróz nie dochodził do tych wartości, co zresztą mi odpowiadało, bo jako zmarzluch, nie chciałbym pierwszej testowej nocy spędzać poniżej granicy limitu. W pobliżu -10°C było mi po prostu ciepło.
Ale żeby ocena termiki była pełna, wierciłem się (co zresztą notorycznie czynię i tak), by wyszukać mostki termiczne, którymi mróz chce wedrzeć się do wnętrza. I tu poczyniłem pewne obserwacje, które starałem się weryfikować w kolejnych mroźnych noclegach.

Śpiwór UL900 jest wersją rozwojową letnich i trzysezonowych lżejszych konstrukcji.
O ile w tamtych sypia się we względnym cieple, o tyle konkretne mrozy wymuszają bezkompromisowe rozwiązania. Tu już nie da się rezygnować z elementów charakterystycznych dla wariantów zimowych.

Wzdłuż zamka poprowadzono dwie komory puchowe, czyli listwy termiczne. Prosta sprawa, że wiercąc się, czasem wsuwałem stopę między nie i czułem, jak przez zamek ciągnie chłodem. Leżąc przed zaśnięciem na plecach, takiego zjawiska się oczywiście nie czuje, ale w trakcie snu nie mamy już takiej kontroli nad ułożeniem ciała, a zwłaszcza sypiający na boku bądź na brzuchu, przy czym ta druga pozycja w zimie to tak nie bardzo... Listwy termiczne są, działają prawidłowo, ale bezwiednie można je rozsunąć i poczuć chłód mroźnej nocy. Co prawda nawet przez sen odruchowo cofa się wtedy stopy, ale temat jest otwarty. Niektóre zimowe śpiwory mają dwa zamki - główny zewnętrzny i wewnętrzny za listwami termicznymi, no, ale tu mamy konstrukcję ultralekką, więc - póki co - nie mam rozwiązania. Najlepiej oczywiście leżeć na plecach, bez ruchu, z nosem wystawionym zza zaciągniętego ściągacza, ale nie każdy tak potrafi...

Podobny mostek termiczny znalazłem po przeciwnej stronie zamka, czyli gdy zamek jest po lewej, to myślę o miejscu łączenia górnego poszycia z dolnym po prawej. Tu także przydałaby się komora wzdłużna, zabezpieczająca boczny szew. Przy tęższym mrozie i wierceniu się, udało mi się to zaobserwować.

Zaglądamy do wnętrza. Widoczne listwy termiczne.



O letniej proweniencji "dziewięćsetki" świadczy też kołnierz termiczny. Jest, ale zbyt skromny, choć do szpiku kości ultralekki :) Jednak gdy momentami dmuchnęło mroźnym powiewem, byłbym skłonny zaakceptować obszerniejszy "golf" o przemyślanej na takie okazje konstrukcji. Dopełniłoby to komfortu w okolicach szyi, bo głowa jest już świetnie zabezpieczona wzorowym kapturem.


Kołnierz termiczny mógłby być obszerniejszy i łączony od strony zamka.

Może jeszcze nieco bym się pochylił nad sekcją stóp, czyli footboxem i nieco ją dopracował, bo mam mgliste wrażenie, że jest tam jeszcze możliwość docieplenia. Po dłuższej przerwie od maszerowania do snu, stopy mogą już nie być takie rozgrzane, a oprócz mojej osoby znam i inne, którym stopy łatwo i szybko marzną, więc sygnalizuję temat. Nie jest źle, ale skoro mogłoby być lepiej... :)


Sekcja stóp - footbox.

Choć nie było takiej potrzeby, to dla zasady zestawiłem combo, czyli włożyłem UL300 do UL900. Że trzysetka jest w rozmiarze S/M a dziewięścetka to "L-ka", zestaw prezentował się jak fabrycznie skomponowany. Przetrwałbym w takiej kombinacji zapewne tęgie mrozy, ale będąc patentowanym zmarzluchem, z opuszczeniem takiego gniazdka czekałbym do końca epoki lodowcowej ;-)
Po ugładzeniu nawet nie widać że to 2w1, dopiero gdy wyciągnąłem kaptur malucha, jak jęzor... :)


Z zewnątrz UL900, wewnątrz UL300.


"Mniejszy brat" zniknął w środku.





Porównanie.

Postanowiłem też porównać UL900 do modelu Alaska 1300 od Cumulusa. Z uwagi na zastosowanie innego poszycia, puchu o innej prężności i innej ilości wsypu, nie chodziło mi o porównanie termiki. Ale skoro obydwa śpiwory należą do kategorii zimowych, to chciałem - w mojej ocenie - stwierdzić co mają lepsze bądź gorsze od tego drugiego. Akurat trafiłem na cieplejsze warunki, więc była pora na taką teorię.

Z lewej Cumulus Alaska 1300, z prawej UL300.


Sekcja stóp.



Tu obydwa modele wyglądają podobnie. Cumulus z grubszym materiałem i puchem 700 cuin jest bardziej okrzepły, Małachowski zaś wygląda jak puszek w pończoszce ;-) Zwiewny materiał z puchem 850, z łatwością poddaje się dotykowi i formuje bądź deformuje "od samego patrzenia" ;-) Niemniej jednak obydwa tu są "na plus".


Korpus.


Alaska jest szyta prostą formą, podczas gdy "Małach" jest profilowany. W zasadzie różnica jest bardziej widoczna niż odczuwalna, bo lekkość i delikatność "Małacha" pozwala dopasować go bez problemu do budowy użytkownika. Zatem i tu nie widać zasadniczej wyższości jednego nad drugim...


Kaptur.


Tu już różnice są zauważalne. Gwoli ścisłości - Alaska to dość stara konstrukcja, UL900 to przy nim młodzieniec. Nowsze Cumulusy mają przekonstruowane kaptury, bo w niebieskim to bardziej poduszka którą można zaciągnąć na czoło. Na dodatek tak szeroki, że jeśli nie sypia w nim Pinokio na boku, to ta płytkość i szerokość z trudem może być uznana za zaletę... ;-) Ale skoro w nowszych poprawiono...
Małachowski dobrał optymalną szerokość i głębokość. O tym już wspomniałem. I nawet nie chodzi mi tylko że w porównaniu jest lepszy. Kaptur w UL900 jest po prostu bardzo dobry!




Kołnierz termiczny.

Z lewej UL900, z prawej Alaska 1300. Jej kołnierz termiczny widać dzięki niebieskim listwom ściągacza.

Raz na wozie, raz pod wozem... :) O ile Małachowski wygrywa kapturem, o tyle Cumulus bryluje kołnierzem termicznym. Gruby, szeroki, spinany po stronie zamka, a także posiadający ściągacz - należycie zabezpiecza szyję i izoluje śpiwór od wlotu. Tego wymagają surowe zimowe warunki, zatem liczę, że seryjne egzemplarze UL900-ki będą będą równie dobrze jak Alaska zabezpieczać spokojny i ciepły sen wędrowca.
 



Zamek i przyległości.

Tego na zdjęciach tak dobrze nie widać, aż dopiero materiał wejdzie w maszynkę zamka... U Cumulusa próżno szukać jakiegokolwiek zabezpieczenia przed wcinaniem się materiału w suwak. Gdy w zimie zmarznięty wsuwam się i chcę rozgrzać w ciepłym puchowym kokonie, nagle łapie mnie chłodna - w rzeczy samej - irytacja. Mam to w LL300 i w Alasce 1300. Notoryczne łapanie materiału. W rękawiczkach to już totalna porażka. Nie dziwię się, że ostrzeżeni potencjalni nabywcy zamawiają wszycie listwy zabezpieczającej przed tym przykrym i denerwującym doświadczeniem. Szczęśliwie Pertex Microlight jest tak odporny, że wychodzi z takich zacięć bez szwanku, niemniej święta cierpliwość stygnącego wędrowcy potrafi być chwilowo pozbawiona świętości w pozdrowieniach jakie ten przekazuje w takich chwilach projektantom z Cumulusa... ;-)
Jakoś łatwo poradzili sobie z tym problemem u Małachowskiego i muszę przyznać, że odosobnione incydenty tego typu wymagają krańcowego niedbalstwa "zasuwacza" i nadmiernego pośpiechu. Jednak i tu materiał - mimo iż znacznie delikatniejszy - wychodzi z takiej opresji bez strat własnych.
Obydwa śpiwory mają dwie maszynki, - można je zatem rozsunąć z obydwu stron. Małachowski ma ponadto patkę zapinaną na zatrzask na wysokości szyi, dzięki czemu mając ją zapiętą, można nieco rozsunąć zamek i wystawić ramię bez nadmiernego otwierania góry. Przydaje się przy manipulowaniu ręką od strony zamka.

Zamek z dwiema maszynkami. Pod zamkiem widoczne czerwone listwy przeciwwcinające.

Zamek i patka zabezpieczająca.

Zamek częściowo rozsunięty poniżej patki. Można wysunąć ramię i zrobić selfie :)


Listwy termiczne są w obydwu śpiworach podobne i sprawują się w zasadzie dobrze. Gdyby je zabezpieczyć przed zamkiem i przepuszczaniem zimna przy wierceniu się - byłoby idealnie.
Pokazałem je na zdjęciach opisujących kołnierz termiczny.




Pod namiotem.


Po pierwszych krótkich mrozach na balkonie, przyszło ocieplenie. Testowanie śpiwora zimowego w okołozerowych temperaturach byłoby niemiarodajne. Postanowiłem się wybrać w Gorce pod namiot, co też uczyniłem. Jednak wmontowany w mój korpus układ służący do załadowania, zaryglowania i adpalienia strawy ogólnobiwakowej, został w znacznym stopniu rozregulowany, skutkiem czego zamiast z namiotem na Hali Turbacz (poza obszarem GPN), wylądowałem w schronisku na Turbaczu, a kolejną noc przekimałem w zaprzyjaźnionym szałasie... W obydwu lokalizacjach śpiwór był nieco nadmiarowy termicznie... :)

W schronisku na Turbaczu.

W szałasie w Gorcach.

Jednak gdy tylko prognozy przewidywały -15°C, zapakowałem się do namiotu, w którym spędziłem kilka nocy. Po balkonowych doświadczeniach chciałem zweryfikować swoje spostrzeżenia na tęższym mrozie.

Zestaw testowy obejmował:

  • Namiot Coleman Darwin 2
  • Mata Thermarest Ridgerest Regular
  • Samopompa Thermarest Prolite Plus
  • Śpiwór Małachowski UL900

Ubranie jak na balkon, a na ostatnią noc miałem specjalne skarpety do spania, które dostałem od siostry w prezencie. Dzięki - są cieplutkie :) Zamiennie z buffem na głowę miałem czapkę wełnianą.
Żeby wygodniej było manewrować w namiocie, na wolnej połowie położyłem lekką karimatę od Karrimora.

W parze z namiotem Coleman Darwin 2.

Przygotowanie do snu.

Skarpeta wełniana norweska do spania na lewej stopie, Fjord Nansen Mountain Kevlar na prawej.

Skarpety wełniane do spania. Dziękuję siostro :)

Załapałem się na temperatury -17°C, co raportował sąsiad. Na termometrze pokojowym umieszczonym przed namiotem a później pod tropikiem, zaobserwowałem -15°C. To jeszcze nieco "cieplej" niż limit dla mężczyzny, ale większych mrozów przez te noce nie dowieźli... ;-) Zresztą ja jestem wybitnym zmarzluchem, zatem skoro przeżyłem - i to z uśmiechem, to jakaś ocena już jest... :)

Nareszcie temperatura do testu. :)

Robi się przytulnie.

Kaptur spokojnie mieści głowę w czapce i poduszkę. Ściągacze już w użyciu.


Poniżej -10°C sama mata Ridgerest pokazuje braki w izolowaniu od zmarzliny. Dlatego też dołożyłem na nią Prolite Plus, czym zapewniłem sobie komfort termiczny od podłoża.
Na samej macie śpiwór się nie ślizga, a dodatkowo karby pozwalają - choć w niewielkim stopniu - rozprężyć się puchowi. Po dołożeniu samopompy śliskość wzrosła znacznie, no i miałem świadomość, że puch pode mną jest bardziej zgniatany. Jednak izolacja przez samopompę z naddatkiem zniwelowała tę kwestię.


Zdarzało mi się zbudzić w nocy, ale nie z zimna, a z czujności, czy odmiennych warunków. Sprawdzałem wtedy chłodniejsze rejony wewnątrz śpiwora i z zastrzeżeniem że był dla mnie nadwymiarowy, to jedynie potwierdziłem celowość dopracowania boków - tak po stronie zamka i listw termicznych, jak i po przeciwnej stronie, gdzie biegnie szew boczny. Bo jak łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo, tak śpiwór traci na odczuciu komfortu przez mostki termiczne.
Kołnierz termiczny nawet dawał radę, a to głównie za sprawa ciaśniejszego ściągnięcia także kaptura. No i jeszcze dosypałbym trochę w stopy, - ale moje są wiecznie zimne, więc może to tylko moje wrażenie...

Wytęż wzrok i znajdź śpiocha. Nosem czułem temperaturę w namiocie...

Po porannym dosypianiu trzeba było wreszcie wstać. Bo słońce już dawno wstało...

Zimowa sypialnia. Przed wejściem kostka brukowa do wbijania szpilek w zmarzlinę ;-)






Podsumowanie.

Śpiwór Małachowski UL900 to konstrukcja zimowa - na razie jeszcze w wersji przedprodukcyjnej - niemalże prototypowej. To usprawiedliwia zaobserwowane przeze mnie niedociągnięcia, które zresztą nie dyskwalifikują go do użycia w warunkach na jakie został przeznaczony.
To raczej zapowiedź bardzo dojrzałej i dopracowanej konstrukcji, dopasowanej do surowych warunków bytowych.

Jeśli moje spostrzeżenia zostaną potwierdzone, przeanalizowane i przepracowane, otrzymamy bliski ideału ultralekki śpiwór zimowy. A skoro to niemal kosmetyka, to już widzę lidera dla ultralighterów ;-)

Niewielu jest wędrowców lubiących biwakować w warunkach regularnej zimy, ale ci, którzy sięgają po takie wyposażenie, poszukują ekwipunku, który nie zawiedzie w chwili próby i przetrwa surowe warunki, a przy tym i nieraz cięższe traktowanie. Ultralekki śpiwór nie zawsze jest panaceum na ekstremalne warunki i takież traktowanie, ale wybiorą go klienci świadomi jego cech. Mimo wrażenia delikatności, wymaga nieledwie minimum ostrożności używania.

Jego parametry termiczne zostały potwierdzone realną normą, która pokazuje wartości potwierdzone w rzeczywistym użytkowaniu.

Śpiwór Małachowski UL900 to nie tylko urzeczywistnienie doktryny Light&Fast, ale także "Cozy&Warm" :-)



Białe na białym. Naszywka - by łatwiej znaleźć :-)


Śpiwór wraca do producenta, ale mam nadzieję na część drugą testu... :) 

 _


10 komentarzy:

  1. Panie ale tekścicho. Winszuję cierpliwości do tak koronkowej roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Właśnie do tekstu nie mogłem się zabrać... Bo testowanie jest proste - wejść, zasunąć zamek i ściągacze i nie dać się zamrozić ;-) Za to do pisania zabierałem się na zasadzie "może jutro..." ;-) No, ale jak zacząłem, to już poszło.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. Zaraz, zaraz... Jak to było ? "...niemniej święta cierpliwość stygnącego wędrowcy potrafi być chwilowo pozbawiona świętości w pozdrowieniach jakie ten przekazuje w takich chwilach projektantom z Cumulusa... ;-) Faktycznie, jak zacząłeś, to już poszło...
    Gratuluję (kadzidełko).
    Dostałem w styczniu zamówioną alaskę 1100 - faktycznie, zamek sie przycina. Wobec tej niedoskonałości wolałem nie ryzykować - poprzestałem na testach pokojowych, z tym, że nie paliłem wtedy w piecu... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalna Kadzielnia... Normalnie... ;-)
      Mam dwa śpiwory Cumulusa i Quilt. W tym ostatnim przynajmniej zamek się nie wcina, bo quilt ...nie ma zamka :)
      Nie dalej jak dzisiaj spałem pod chmurką w Alasce, ale chmurka przeciekała nad ranem i trzeba się było schronić pod dach. Jeśli będą warunki, to jeszcze pokimam w Alasce i pod koniec ją zrecenzuję. Przedstawię też mój patent na (w miarę) bezawaryjne zasuwanie zamka. Opracowałem to dla LL300, z lekką modyfikacją techniki operacyjnej działa także z Alaską. Ale i tak się czasem wcina... Ale o tym w dedykowanym wpisie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. W śpiworze może się zacinać, ważne, że kieszonki w pasie biodrowym się otwierają i batonik tudzież scyzorinox wyjąć szybko można...

      Usuń
    3. Szyderca...
      Za to Ci się zatnie zamek w rozporku jak będziesz miał ciśnienie... ;-)
      ...i żaden scyzorynox wtedy nie pomoże! :D

      Usuń
    4. Dawno nie buchnąłem tak dzikim śmiechem... Gdybyś to słyszał - byłby to dla Ciebie najlepszą muzyką na sobotnie popołudnie. A może było słychać ? Pozdrawiam !!!

      Usuń
    5. Jakiś grzmot jakoby się przetoczył po okolicy... Uważaj z buchaniem, bo efekt motyla może to przekształcić w lawinę w Tatrach...

      A ja łaziłem po terenie i prostowałem projektowany przez siebie szlak - Koronę Lipnicką.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Roberts Cumulus Małachowski i Yeti jeszcze trochę i kostką trzeba będzie rzucić aby śpiwór wybrać ;) Test ekstra jak zwykle i kurcze zaciekawiłeś mnie tym śpiworem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darku - nie rzucaj kostką, tylko ustal priorytety i wybieraj według nich.
      Cumulus - niedrogi, Małachowski - ultralekki, Roberts - mistrz customu, Yeti - ciekawy design... To oczywiście duże uproszczenia, ale wybór powinien być świadomy. Dla mnie waga jest kluczowa, a na szczęście nie muszę z niczego przy tym rezygnować... :)
      ...ale szukałem dosyć długo.

      Powodzenia w wybieraniu!

      Usuń