Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 18 września 2017

Plecaki Średnie - Osprey Kestrel 38 - model 2016 - (cz. 2) Podsumowanie



O plecaku Osprey Kestrel jako rozwojowym modelu, napisałem już wystarczająco dużo, by go poznać i wyrobić sobie na jego temat zdanie.
Jednak prawdziwą siłą informacji, są wrażenia z praktycznego użytkowania sprzętu w terenie, koniecznie w wymiernym przedziale czasu.

Kestrela 38 z rocznika 2016 używałem od chwili jego wejścia na rynek, czyli już przez ponad rok. Przez ten czas zabierałem go na różne bliższe i dalsze wędrówki, co było o tyle korzystne, że bardzo lubię ten model plecaka i jeśli tylko nie wybieram się na dłużej niż tydzień (odchudzanie wyposażenia), to zabieram właśnie Kestrela.

O wygodzie tej konstrukcji pisałem wcześniej, co nie znaczy, że nie wypada i teraz wypunktować jego istotnych cech.


Dopasowanie.


 Pustelnia - kapliczka św. Urbana. Iwkowa, przedproże Beskidu Wyspowego.

 Stare Wierchy, Gorce.

Przede wszystkim Osprey Kestrel (tu domyślnie odnoszę się do litrażu 38) jest plecakiem który można precyzyjnie dopasować do swej postury. Produkowany jest w dwóch rozmiarach - S/M i M/L. Dzięki temu już na wstępie można wybrać gabaryt korespondujący z długością pleców i układający się według indywidualnych preferencji.
Dla porządku dodam, że Kestrel jest modelem męskim, choć - jak zauważyłem - równie chętnie wybieranym przez kobiety, mające swoją odmianę - Kyte.

Obok rozmiarówki, system nośny ma dość sporą regulację umiejscowienia górnego punktu mocowania szelek. Pozwala to na dobranie takiej konfiguracji w obrębie rozmiarówki, by zbliżyć się bardziej do wielkości "S" bądź "M". O takim rozwiązaniu większość modeli konkurencji może tylko pomarzyć... ;-)

Wspomniane szelki mają regulowaną długość paskami łączącymi z dolnymi punktami mocowania, a odległość samego plecaka od pleców, reguluje się odciągami.

Także pas piersiowy ma płynnie regulowaną wysokość ustawienia, a rozstaw szelek ustala się jak w większości rozwiązań, poprzez naciąg pasa.

Pas biodrowy jest bardzo dobrze profilowany anatomicznie, odpowiednio wyścielony, a po lekkim dociągnięciu, bardzo dobrze przenosi obciążenie nawet sporym ładunkiem.
Oczywiście przekroczenie sugerowanych przez producenta obciążeń obniża komfort noszenia, ale nie wynika to z ułomności systemu nośnego... Czasem trzeba mocniej dociągnąć pasa ;-) ale wtedy z kolei trzeba pamiętać o poluzowaniu go co jakiś czas, by zapewnić prawidłową cyrkulację krwi w obrębie uciskanych okolic. Bo objawy nie zawsze są jednoznaczne. No, ale to w warunkach pozastandardowych...

 Pustelnia - kapliczka św. Urbana. Iwkowa, przedproże Beskidu Wyspowego.

 Pustelnia - kapliczka św. Urbana. Iwkowa, przedproże Beskidu Wyspowego.


Ergonomia obsługowa. 


Załadowany, założony i dopasowany plecak towarzyszy nam przez cały czas wędrówki. Mam na myśli czas marszu, gdy spoczywa na plecach i biodrach. Jak wtedy wygląda dostęp do niektórych opcji?
Za głową z łatwością znajdziemy zamek od klapy, który bez większych problemów można otworzyć bez zdejmowania plecaka, sięgając właśnie za głowę. Dlatego też w klapie lubię nosić rzeczy, po które muszę sięgnąć raczej szybko, a zdejmowanie plecaka byłoby wtedy niecelowe. Tak właśnie jest gdy zaczyna padać deszcz. W klapie noszę poncho, które łatwo mogę wydobyć przy pierwszych kroplach ulewy. Niemal od razu zakładam je na siebie i plecak, skracając do minimum czas całej operacji. Podobnie mieszkają tam rękawiczki i czasem coś do przegryzienia w marszu. Pakuję tam też wiatrówkę i okulary.

Ćwilin, Beskid Wyspowy. Fot. Małgorzata N.

Boczne kieszenie na komorze głównej nie mają już tak wygodnego dostępu. Ich wylot w modelu 2016 jest na tyle wysoko, że sięgnięcie po butelkę wymaga niesamowitej ekwilibrystyki, że jest praktycznie niemożliwe. A wystarczyło tylko zaimplementować wycięcie znane choćby z lekkich Exosów czy Talonów... Tam wyjmowanie i wkładanie butelki do bocznych kieszeni to czysta poezja... :)

Ćwilin, Beskid Wyspowy. Fot. Małgorzata N.

Najwygodniejszy jest oczywiście dostęp do kieszeni na pasie biodrowym. Mają one optymalną pojemność i bez nich ten plecak nie byłby moim ulubionym :) Do lewej wkładam czołówkę z zapasowymi bateriami, sztyft do ust, zapalniczkę BIC Mini i czasem batoniki owsiane. W prawej czeka w pogotowiu "scyzorynox" :) - scyzoryk Victorinox - większy Outrider, bądź podobnie wyposażony, mniejszy Huntsman. Dodatkowo batonik owsiany, chusta bawełniana (w czaszki) i niekiedy zapasowy akumulator do aparatu. Tak w lewej jak i prawej kieszeni coś jeszcze może się zmieścić.

Polana Średnie - Gorce.


Kieszeń na grzbiecie, to dyżurne miejsce dla map, tabliczki czekolady, sporka i noża ogólnobiwakowego owiniętego w chustę medyczną jako serwetę. I jest tam miejsce na banana czy inne małe gabaryty. Do tej kieszeni bez zdejmowania plecaka nijak nie sięgnę... :)

 Pod Ogorzałą - Beskid Wyspowy.

Pod klapą jest kieszeń siatkowa, do której idealnie pasuje mała kosmetyczka od Deutera i lekki ręcznik. Mieści też zapasowe chusteczki higieniczne.

Turbacz, Gorce.

Dolna komora zwykle jest dedykowana śpiworowi, ale u mnie mieszkają tam klapki, czasem też dodatkowa podłoga pod namiot. A i inne drobiazgi niewrażliwe na zgniatanie można tam upakować.

Boczne troki, będące w zasadzie paskami kompresyjnymi mają dość znaczny rozstaw i są użyteczne dla długich gabarytów. Ale można je spiąć na grzbiecie np. w celu przymocowania karimaty. Tą można także umieścić pod dolną komorą w poprzek, po wpięciu w dedykowane paski troczące.

W domu :)

 Kaplica pod Turbaczem, Gorce.

Bardzo doceniam chwilowe mocowanie kijków trekkingowych przez patent o nazwie Stow-On-The-Go. Prosty, genialny i przydatny :)

Do kompletu są jeszcze standardowe punkty mocowania czekana bądź kijków.


Wrażenia z użytkowania.


Dbam o moje wyposażenie. Dla mnie to dobrze, dla ciekawych odporności plecaka na trudy użytkowania - nie bardzo... ;-)
Mam kolegę - umownie nazwę go "Kuba Rozpruwacz" :) Miał większego Kestrela, zakupionego zresztą po moich rekomendacjach. Kilka miesięcy na poważnej wyprawie ...i kieszenie streczowe - boczne i grzbietowa - praktycznie przestały istnieć... No i kilka innych śladów bezpardonowego traktowania... Ale że to była poważna wyprawa i nie można się było cackać, no to efekt był wymierny...
A jak u mnie...?

Kamionna, Beskid Wyspowy.


Czarny Dział, Beskid Wyspowy.

Przede wszystkim niezmiennie podtrzymuję zdanie, że plecak jest fantastycznie wygodny. Ale trzeba go umieć dopasować do swojej figury, co najczęściej czyni się tylko raz - na wstępie. Po przytyciu czy schudnięciu na długim szlaku, zostaje drobna regulacja :)
Czasem plecak poskrzypuje, czym daje informacje, że ma swoje obciążenie. Ale nie jest to jeden skrzypiący plecak i też nie dojmująco to czyni, więc nawet to lubię - w końcu dzieje się tak podczas wspaniałej przygody... :)
Słyszałem hasła o luzujących się paskach. Ja pakuję się raczej lekko, to i paski mają lekko. Gdyby jednak się luzowały, mam na to patent, który z innymi modyfikacjami chcę przekazać producentowi. Czy wysłucha i zastosuje - zobaczymy...


Trwałość.


Tutaj dochodzimy do momentu, kiedy muszę zasygnalizować swoje krytyczne uwagi i lekkie rozczarowanie. Mianowicie rozciągliwe kieszenie - boczne i grzbietowa - są najsłabszym punktem obrony w arsenale Ospreya - i to nie tylko w modelu Kestrel...
Kieszeń grzbietowa w Gorcach uległa ...mapie. Gdzieś plecak osunął się oparty o ścianę i przy podsunięciu - najprawdopodobniej wtedy - zaliczył małe, ale jednak rozprucie tej kieszeni...
Gdy wspomnimy na straty Kuby Rozpruwacza i dołożę do tego rozprucie bocznej kieszeni Exosa u mnie, Talona u koleżanki i innych raportowanych ale nieudokumentowanych, to mocno zalecam producentowi zmianę materiału rozciągliwych kieszeni. W plecaku tej klasy to nie może mieć miejsca. Wiem - trzeba uważać, wiem - może się zdarzyć, wiem - nic nie jest wieczne, ale wiem, że da się wzmocnić te elementy. Na szczęście to jedyna uwaga wynikająca z dość długiej i dość intensywnej eksploatacji.

W domu :)

 Pod Ogorzałą - Beskid Wyspowy.

Podsumowanie.


Plecak Osprey Kestrel to konstrukcja udana i okrzepła. Jest to bardzo uniwersalna pozycja do klasycznej wędrówki, łatwa w dopasowaniu do większości "nosicieli". Z ostatnim zastrzeżeniem - jest to także plecak trwały i sprzyjający rozsądnemu traktowaniu. Przy drobnych modyfikacjach i wzmocnieniu newralgicznych elementów, ma szansę być dobrym i docenianym w użytkowaniu wyborem przez poszukujących uniwersalnego plecaka.

 Nowa Huta, Kaszuby (!)

Występuje w szerokiej gamie litrażu: 28, 38, 48, 58 i 68, w rozmiarach S/M i M/L.
Ma szereg praktycznych i wygodnych kieszeni. Komora główna jest dzielona z regulacją proporcji góra/dół.
Kieszeń na bukłak pomiędzy przedziałem głównym a systemem wentylacyjnym pleców.
Pełna regulacja elementów systemu nośnego.
Wybitna wygoda noszenia w sugerowanym przedziale obciążeń.
Trwałość systemu nośnego i przedziału ładunkowego - brak deformacji elementów.
Estetyczny i harmonijny kształt całości.
Umiarkowana waga.

Po Kestrela sięgam chętnie. Wygodnie się go pakuje dzięki prostej komorze głównej dzielonej z dolną. Łatwo go dopasować i wygodnie się go nosi. Mocno postuluję wymianę materiału na elastyczne kieszenie, reszta to kosmetyka i widzimisię ;-)
Sam go lubię i zdecydowanie polecam!

 Pustelnia - kapliczka św. Urbana. Iwkowa, przedproże Beskidu Wyspowego.


 Mirachowo, Kaszuby.

Bacówka nad Kowańcem, Gorce.

 Pod Ogorzałą - Beskid Wyspowy.

 Pod Ogorzałą - Beskid Wyspowy.

Polana Średnie - Gorce.

Baza namiotowa Hala Górowa, Beskid Żywiecki.

Baza namiotowa Hala Górowa, Beskid Żywiecki.

Pilsko (szczyt słowacki), Beskid Żywiecki.

Hala Izerska - Góry Izerskie.



4 komentarze:

  1. Melduje się "Kuba Rozpruwacz";-) Chyba przydała by się moja recenzja z użytkowania Kestrela 68, ale powstrzymam się. Jeszcze przed wyjazdem do Nowej Zelandii testowałem go pod kątem obciążenia i byłem dobrej myśli, ale ponad 5 miesięcy codziennego użytkowania sprawiło, że ta konstrukcja wg. mnie w ogóle nie nadaje się na tego typu wyprawy.
    W zasadzie nie mam zastrzeżeń do całego plecaka, a tylko do systemu nośnego i przywołanych przez Ciebie bocznych kieszeni. Chyba projektanci przekombinowali z odchudzaniem tego modelu, bo pasy naramienne powinny być jednak szersze i grubsze, by mogły wytrzymać przynajmniej te 20 kg obciążenia przy jako takim komforcie. A tak to powykręcały się one jak stary pasek u spodni. W końcu nie po to kupuje się 68 litrowy plecak by nosić w nim powietrze! A na 10-15 kg to raczej przewidziano mniejsze wersje Kestrela.
    Kieszenie boczne to temat rzeka, ale skoro w Twoim plecaku załatwiła je mapa, to moje przedzieranie się przez kłujące krzaki, pomiędzy ostrymi skałami czy kilka niekontrolowanych zjazdów po piargu - biorę za wypadek przy pracy;-) Materiał tylko mógłby być mniej rozciągliwy, a przez to wytrzymalszy i myślę, że to załatwiło by sprawę.

    Plecak oczywiście był na gwarancji i złożyłem reklamację, ale odpowiedź dobiła mnie jeszcze bardziej! "Ze względu na złe użytkowanie plecaka nie możemy uznać niniejszej reklamacji" - w przyszłym roku stuknie mi 30 lat przygody z górami i dalej nie potrafię używać plecaka!

    Po takiej odpowiedzi wyroby tej wietnamskiej manufakturki więcej na moich plecach nie zagoszczą! Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj "Kuba Rozpruwacz" :) Skoro się ujawniłeś i wspomniałeś o ułomności największego Kestrela, to może warto by było choć pokrótce temat naświetlić od siebie. Bo zakładając że producent słucha i reaguje, to jest szansa, by te ułomności przekuć w siłę :) ...pojechałem frazesem... ;-)

      Sam mam zamiar napisać bezpośrednio do producenta, bo choć może jestem jednym z wielu, to chciałbym by moje doświadczenia i spostrzeżenia przełożyły się na to, co chciałbym w tym modelu widzieć.

      Niedawno w Izerach oglądałem Talona 33 najnowszej generacji, no i tam kieszenie budziły większe zaufania. Może już do nich dotarło to, z czym sami mieliśmy kłopot...

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Yatzek na wstępie dzięki za super blog. Wiele "lekkości" wniosłeś w moje wędrówki :)
    Wracając do tematu. Posiadam Kestrela 48 zabieranego na jedno i wielodniówki od ponad roku. Plecak się sprawdza, ale mając 186 cm wzrostu mam wrażenie że jak bym miał 1 cm więcej to nie byłbym wstanie go już spasować do swojej sylwetki. Chodzę po naszych Beskidach i Sudetach, dlatego przejścia rzadko wymagają przedzierania się przez chaszcze. Kieszonki wytrzymują ale rzeczywiście są rachityczne. Na razie się nie rozpadły.

    Piszesz o luzowaniu się pasków i niestety muszę to potwierdzić. Jak wrzucę więcej niż 10-12 kg to i pas biodrowy i lewa szelka podczas zrzucania plecaka lub zakładania (nie wiem nawet kiedy) potrafią się poluzować. Troszkę jest to irytujące, choć chyba już się przyzwyczaiłem i odruchowo dociągam luzy.

    Plecak jednak u zwykłego statystycznego piechura się sprawdzi, a producenci jak to producenci najczęściej celują właśnie w tę największą grupę.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maćku, Maćku!
      Dzięki za dobre słowa - właśnie taka świadomość, że moje przemyślenia się przydają, jest motywacją do prowadzenia bloga, mimo mojego lenistwa do pisania :) Gdybym tyle pisał ile wędruję, byłbym literatem z niezłym dorobkiem ;-)

      Ja także mam wrażenie, że Osprey bazuje na klientach masowych, aczkolwiek nieco bardziej wymagających. Niemniej czasem zauważam większą dbałość o rozwiązania designerskie, modowe, niż praktyczne. Dlatego też chcę znowu do nich napisać, choć nie wiem, czy ktoś się moimi refleksjami tam przejmie...
      Świetne paski stosuje Małachowski w swoim worku kompresyjnym do zimowego śpiwora. Nazywam je "paskami zębatymi", bo mają profil o przekroju zygzaka czy zębatki, troche podobnie jak paski klinowe w samochodach. Chodzi o zamysł niż realne podobieństwo. Taki pasek po mocnym skompresowaniu śpiwora doskonale się klinuje, ale wystarczy tylko unieść klamerkę przez którą się go dociąga, by łatwo go zluzować. Jeśli Osprey się temu przyjrzy i zastosuje, to odbierze zasłużone pochwały i umocni swą pozycję na rynku.
      Natomiast doraźnie można to usprawnić przez kapnięcie gorącym klejem z pistoletu tak np. co centymetr. Może to być inny klej, lakier wsiąkliwy i twardniejący, - nawet odpowiednie przeszycie dratwą załatwia sprawę.
      Mam jeszcze inne przemyślenia, którymi chcę się podzielić z producentem. Dla naszego dobra.

      Pozdrawiam.

      Usuń