Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

wtorek, 4 października 2022

Liofilizaty, czy domowe alternatywy, - część II - Przepisy.

Na dłuższe wędrówki - zwłaszcza w teren oddalony od cywilizacji, zabieram zwykle zapas jedzenia dający mi nie tylko walory smakowe, kalorie i zbilansowane wartości odżywcze, ale też niezależność od zaopatrzenia. 

Początkowo była to prosta owsianka i żywność liofilizowana, jednak ekonomia zmusiła mnie do poszukiwania alternatywnych dań, które spełnią warunki podobne liofilizatom. Istotny był długi termin przydatności do spożycia, proste przyrządzanie - najlepiej przez zalanie wrzątkiem i lekkostrawność przy możliwości dostarczenia zróżnicowanych składników odżywczych.

Wędrując, nie przykładam wagi do celebrowania wyszukanych dań. Jem proste potrawy, czasem na granicy głodu, który jest moim dobrym towarzyszem wędrówek, bo pozwala maszerować bez obciążania organizmu pełnym żołądkiem. Nie sięgam po przekąskę zaraz po tym gdy zaatakuje mnie "mały głód". Mam jednak świadomość, że czasem trzeba dodać sobie kalorii będących paliwem dla mojego nożnego napędu, więc małe co-nieco także gości w moim pasza-bagu. Ale tym razem nie o tym, a o głównych daniach.

Oprócz wspomnianych liofilizowanych dań od przeróżnych producentów, pierwszą moją receptą była owsianka czekoladowa. Przez lata modyfikowałem jej skład, dbając by była zbilansowana energetycznie i zawierała składniki, które wnoszą swoje istotne wartości. Oczywiście wszystkie składniki są sypkie i suche, niektóre niemal jak liofilizowane, a zatem lekkie i trwałe w przechowywaniu. Oczywiście proporcje dopasowałem do swoich preferencji, tak objętościowo jak i smakowo. Pierwotni tworzyłem trzy różne wielkości, by ostatecznie poprzestać na opakowaniu 200 gramów, zalewanych do postaci rzadszej konsystencji niż przyrządzane w domu. Bo w terenie nawodnienie ma znaczenia :-)

Na sklepowych półkach znalazłem też gotowe musli firmy Vitanella w wersjach czerwonej i zielonej, różniących się dodatkami. Były na tyle dobre, że użyłem ich jako bazy i nieco wzbogaciłem. W zasadzie i u innych producentów można znaleźć podobne składy, te były akurat bardzo niedrogie, więc zagościły w mojej kuchni outdoorowej.

Dawno temu kuskus nie mógł się przebić na dłużej, głównie z braku wzbogacenia go optymalnymi składnikami. Wreszcie się za to zabrałem i stworzyłem dwie wersje - słodką i na słono. Może jeszcze wprowadzę drobne modyfikacje, bo cały czas mam umysł i smak otwarty na optymalizacje.

Puree ziemniaczane - tanie i nieźle zapychające, po dodaniu czegoś urozmaicającego, tworzy całkiem akceptowalne danie dnia. Zawsze można je wzbogacić o wkładkę mięsną, której nie chcę dodawać wcześniej na etapie pakowania, mając świadomość obniżenia długotrwałości takiego zestawu. Bo czego nie zjem dzisiaj i jutro, mogę spokojnie spożytkować za miesiąc czy w następnym sezonie.

No i jeszcze jajecznica. To moje ulubione śniadanie przed wyjściem z domu w teren, więc czmuż by go nie zabrać na trasy wielodniowe, ciesząc się lubianym śniadaniem poza domem. Wespół z szakszuką nie są jeszcze receptami ostatecznie dopracowanymi, ale moje kulinarne laboratorium terenowe pracuje w trybie ciągłym.

I to na razie tyle z moich pakietów przygotowywanych w całości we własnym zakresie. Zapakowane próżniowo i opisane, gotowe są na podbój odludnych terenów i tam świetnie się spisują. Liofilizaty sklepowe dokupuję już sporadycznie, wyszukując inne gotowe dania i produkty, jak kabanosy, kiełbaski na ognisko czy cokolwiek innego co udźwignę na krótszych dystansach.

Ale dzisiaj miały być moje autorskie przepisy, więc oto są :-)


 Owsianka Negev 200 masa
 Płatki owsiane górskie 80
 Czekolada (hot chocolate) 30
 Mleko pełnotłuste w proszku 30
 Rodzynki sułtańskie 30
 Ksylitol 12
 Banany suszone 15
 Cynamon 1






 Musli mleczne 170 red masa
 Musli ban-kok-dak-fig-an-pap 150
 Mleko pełnotłuste w proszku 20






 Musli mleczne 170 grn masa
 Musli rdz-bnn-gr-mrl-śl–brzsk-apl 130
 Mleko pełnotłuste w proszku 20
 Nasiona Chia 15
 Cukier trzcinowy 9






 Kuskus pomidorowy 170 masa
 Kuskus 150
 Kostka rosołowa “Kogutek” 5
 Czosnek niedźwiedzi 1
 Suszone pomidory 10
 Suszone warzywa 5
 Sól himalajska 2






 Puree ziemn.-ceb. 120 masa
 Puree ziemniaczane EDEKA 85
 Cebula suszona 30
 Czosnek granulowany 5
 Sól himalajska 2






 Jajecznica 5 jaj 100 masa
 Jaja w proszku 50
 Cebula suszona 25
 Czosnek niedźwiedzi suszony 3
 Sól, pieprz 2
 Woda 200
 Olej do smażenia 20






 Szakszuka 4 jaja 165 masa
 Jaja w proszku 40
 Suszone pomidory 25
 Suszona cebula 20
 Czosnek granulowany 5
 Papryka słodka, sól, pieprz 5
 Woda 200
 Olej do smażenia 20
 Ketchup pikantny 50



czwartek, 15 września 2022

Liofilizaty, czy domowe alternatywy, - część I - Idea

Na długich i dalekich wyprawach na obrzeżach cywilizacji, żywność liofilizowana ma oczywiste zalety. Jest lekka, zabiera relatywnie mało miejsca, a do jej przygotowania potrzebna jest woda i to nie zawsze wrzątek. Stosują ją himalaiści, polarnicy i długodystansowcy, choć oczywiście nie ma ograniczeń dla grupy docelowej. Ale pakiety z żywnością liofilizowaną są drogie i nie każdy chce bazować jedynie na nich.

Liofilizaty nie są złe...


...ale nie są też tanie!


 

 

Drogo, tanio, gotowe czy po swojemu...?

 

Aby przynajmniej częściowo zastąpić kosztowne jedzenie czymś tańszym ale nie pozbawionym zalet tamtych, początkowo opracowałem własną wieloskładnikową owsiankę. Okazała się trafionym rozwiązaniem, dopracowanym przez lata w terenie, więc poszedłem dalej tym tropem. 

Cena najwyższa spośród moich kompozycji, ale skład bogaty :-)

 

Po szerszym rozpoznaniu tematu, wytypowałem składniki bazowe, które swymi właściwościami były zbliżone do właśnie liofilizatów. Można je kupić w dobrze zaopatrzonych sklepach spożywczych, a wyszukując większe opakowania w nierzadko korzystnych cenach, można skomponować w warunkach domowych pakiety żywnościowe, które będąc niedrogie, są równie lekkie, trwałe i łatwe w przyrządzeniu jak ich drogie wzorce.

No to teraz postawię do porównania wybrane nienaturalnie drogie liofilizaty w zestawieniu z moimi alternatywami. Nie wszystko da się porównać jeden do jeden, - zwłaszcza dania z dodatkiem mięsnym, niemniej jednak zestawienie robię dla siebie, ale też by innym uzmysłowić, jak sięgając po produkty sklepowe, przygotować główne menu na dłuższą wędrówkę i nie przepłacić…

Bardzo tanie musli - podstawa bogatszej owsianki
 
Lekko wzbogacone musli Vitanella - koszt składników: 3,50 PLN :-)

Skromnie licząc - dziesięć razy droższa owsianka...

 

Co więcej, część dań liofilizowanych jest marketingowo tak obłożona chwytliwymi hasłami, że mam wrażenie, iż cena wynika w połowie ze składu, a w połowie z epatujących połączeń nazw składników odżywczych. A tymczasem mój kuskus z warzywami czy wspomniana owsianka potrafią kosztować nawet osiem razy mniej, bez upośledzania ogólnej wartości odżywczej i ich trwałości.

TAKTYCZNE ziemniaki z bekonem - 55 PLN

Cywilne zimioki z cebulą i czosnkiem - 2,3 PLN. to 20x taniej! Ale bez bekonu...

Ile ziemniaków a ile wołowiny? Znana jest za to waga i cena całości...
 
 
Taktyki wyciągania kasy ciąg dalszy...

 
Ledwie 90g za trzy dychy! Jakąż to musi mieć taktyczną moc rażenia!

Dwa razy więcej, za ledwo 3,5 zeta... :-)

 

Porównania akurat tutaj nie mam, bo stwierdziłem, że koszta przemówią bez oglądania się na konkurencję.

I można sobie robić jaja w terenie! :-)


 

 

Jak to wygląda w praktyce.

 

Wybrałem kilka podstawowych produktów jako bazę do własnych dań. Są nimi: kuskus, płatki owsiane, puree ziemniaczane, jaja w proszku.

Przygotowując swoje pakiety, najpierw gromadzę półprodukty, a następnie zestawiam je w konkretne dania. Nie prowadzę kalkulacji wagowo - cenowej, ale doskonale widzę, że koszt wyprodukowania jednego dania zamyka się w kwotach od 2 do 4 zł za danie.

Na bazie tych produktów skomponowałem kilka dań, niekiedy dość podobnych. Dodatkowo włączyłem do diety makaron błyskawiczny, soczewicę i kasze preparowane, a oprócz płatków owsianych, także inne płatki zbożowe i ryżowe.

Płatki jęczmienne ratują od monotonii

Potrafią skutecznie zakleić żołądek do następnej pory karmienia :-)

 

Wszystkie te komponenty mają długą przydatność do spożycia, są produktami sypkimi i suchymi, przez co są lekkie i pakowne, a do spożycia nie wymagają skomplikowanej obróbki, zazwyczaj wystarczy zalanie wrzątkiem i odczekanie stosownego czasu.

Kilka dni smacznie, pożywnie i ...tanio!

 

Do produktów bazowych dodaję suszone owoce, mleko i czekoladę w proszku, przyprawy, czyli to, co wykazuje podobne cechy trwałości i łatwości przyrządzania. Cukier zastępuję ksylitolem bądź cukrem trzcinowym, dbając o skład dań sprzyjający dobremu trawieniu i minimalizowaniu obciążenia układu trawiennego po zjedzeniu obfitej obiadokolacji. Owoce kawałkuję, by lepiej nasączały się po zalaniu wrzątkiem. Różnica w wadze pomiędzy składnikami liofilizowanymi a suszonymi, jest bardziej niż uzasadniona ich kosztem.

Kilogram liofilizowanych bananów - 345 PLN

Kilogram suszonych bananów - 19,80 PLN

 

Zapewne udało się zauważyć, że w moich daniach nieobecne jest mięso. Dzieje się tak głównie z powodu mniejszej trwałości produktów mięsnych niż wymienionych wyżej pozycji. By jednak nie rezygnować całkowicie z białka zwierzęcego - bez którego jednakowoż znakomicie się obchodzę - uzupełniam jego wkład na bieżąco bądź to z produktów w miarę możliwości świeżych, bądź w dłuższej perspektywie - z mięs i wędlin suszonych. Te jednak są przeznaczone do spożycia w czasie znacznie krótszym, niż w przypadku pakietów bezmięsnych.

Kabanos - nieodłączny towarzysz długodystansowca :-)

Salami - kaloryczne i smaczne

 

Aby przedłużyć trwałość zestawów i podnieść ich praktyczność w przenoszeniu, pakuję je próżniowo. Zabierają przez to minimalną ilość miejsca i są bardzo odporne na trudy transportowania. Ma to kluczowe znaczenie przy pakowaniu się do samolotu, gdzie waga i objętość to najistotniejsze parametry. Inna sprawa, że takie zgrabne pakiety mogą wydać się podejrzane w trakcie lotniskowej kontroli bezpieczeństwa, więc i taki czynnik trzeba wziąć pod uwagę. 

Tego dnia tylko część produktów.


Miejsce pracy "próżniaka" ;-)


Kilka godzin i gotowe!

Nie, to nie kontrabanda na lotnisku :-)

 

W swojej diecie nie pomijam też „zupek chińskich”. Po wzbogaceniu we wkładkę mięsną, stają się samodzielnym daniem, bez niej świetnie komponują się z kanapkami czy podobnymi przekąskami. Są tanie, lekkie i łatwe w przyrządzaniu, więc posiadają pożądane atuty. Pełną u mnie rolę pomocniczą i tu się sprawdzają jako gorące danie dodatkowe.

Zupka od Knorra...


Zupka od Amino...


A Thai Nudlim od Taim - czyli smaczne i koszerne :-) Izrael.


Oprócz samodzielnie przygotowanych pakietów zwykle zabieram różne przekąski typu batony, ciasteczka owsiane, czekoladę i tym podobne.  Niemniej podstawą są opracowane przeze mnie dania, czasem jednak dochodzą liofilizaty, ale gdy patrzę na ich ceny, nader rzadko po nie sięgam. Często bowiem są to porcje niemal głodowe, poniżej 100g masy netto. Jeśli już decyduję się na zakup, wyszukuję dania podwójne, co najmniej 160g i obfitsze, które po całym dniu wędrówki w wymagającym terenie, uzupełnią utracone kalorie i dadzą poczucie sytości.  I tu właśnie przy samodzielnie zestawionych daniach, mogę regulować ich wagę, dopasowując do swoich potrzeb, które zdążyłem dokładnie poznać. Mam wszystko skomponowane pod własny smak, uwzględniam kaloryczność, bilans mikroelementów, łatwość trawienia, a nawet zapewnienie poczucia sytości.

Moje liofy mają to, co ja chcę mieć.

 

Część posiłków jest na słodko, część na słono. To oczywiście wynika z indywidualnych preferencji i każdy może we własnym zakresie modyfikować takie dania. Akurat kuskus który osobliwie jest makaronem, świetnie się komponuje w wielu smakach.

Kuskus jadałem na słodko, a tu wersja na słono.

 

Uwzględniam też niemożność przyrządzenia dania na gorąco, więc idea znana wśród długodystansowców jako „cold soaking” - nasączanie na zimno, także jest w odwodzie, choćby na bazie kuskusu. Wtedy też i inne rezerwy jak Peronin, czekolada w tabliczkach, batony, ciasteczka czy kanapki, wraz z innymi opcjami mogą zabezpieczać i taką ewentualność. 


Kuskus można zalać wrzątkiem, można też zimną wodą.

Peronin - daje kopa!

 

Gorące dania u mnie to głównie zalewajki. Czyli gotowanie wody i zalewanie wrzątkiem dań w torebkach lub w pojemniku - misce, kubalu, zamieszanie i odczekanie aż konsystencja się ustabilizuje, czyli danie „dojdzie”.

Wpół do kolacji na Turbaczu :-)
 

...i w trakcie :-) Puree ziemniaczane z cebulą.



Unikam długotrwałej obróbki termicznej, a więc gotowania, smażenia czy pieczenia. Głównie z powodu używania kartuszy gazowych i oszczędności zużycia gazu. W sytuacji gdy w rachubę wchodzi ognisko, sytuacja nieco się zmienia, ale na tym rozwiązaniu nie bazuję z kilku powodów.

Przynajmniej opał dostępny... :-)

Tego kociołka nosić nie będę :-)

Ognisko...? Czemu nie!

Nie zawsze w terenie jestem w opcji namiotowej...

 

Trwałość moich pakietów to co najmniej pół roku. Sprawdziłem kilka z nich po roku i nadal zachowały swoje cechy i po zjedzeniu nie dawały ujemnych skutków trawiennych.  Tym samym raz do roku przygotowuję większą ilość pakietów i wystarczają mi na cały następny sezon.

Na razie nie mam środków na dobrą suszarkę do żywności, więc suszenie wkładu mięsnego nie wchodzi w rachubę. Myślałem bowiem nad suszonymi kawałkami kurczaka, tuńczyka czy innego chudego mięsa, niemniej aktualnie temat pozostaje w poczekalni. Pozostaje uzupełnianie diety tymi dodatkami konfekcjonowanymi sklepowo, niestety, w opakowaniach większych i cięższych.

Tuna non tuning ;-)


A może jednak coś ze sklepu...?

Niedawno namierzyłem w handlu dania gotowe na ciepło od Lubelli i są to makarony w sosach / dodatkach bezmięsnych, - pięć dań, które kupowałem od 5 do 6 zł (jak się dobrze wyszuka). Porcje są opisywane jako dla dwóch osób, ale po dniu wędrówki zjadam zawartość torebki niczym dość syte danie pojedyncze. Według opisu należy gotować 10 minut, lecz po zalaniu wrzątkiem i dokładnym wymieszaniu, po 20 minutach są al dente, zaś po kolejnych 10 - w sam raz. Torebka co prawda nie jest opisania „do zalania wrzątkiem”, ale metalizowane wnętrze wytrzymuje wrzątek bez problemu, zaś w kwestiach oddziaływania na zdrowie się nie wypowiadam. Po kilku - całkiem smacznych - daniach zjedzonych prosto z torebki, skutków niepożądanych u siebie nie zaobserwowałem. Zawsze można zalać w dedykowanym naczyniu…

Całkiem jak liofy! No, prawie...


Wszystko co trzeba

Dzięki kilku smakom jest różnorodność niemal przez tydzień.


Szybkie w przyrządzeniu

Co wymarsz to inny smak :-)

Zalać i zamieszać...

 

...a potem już tylko się delektować :-)


...i nawet smaczne!

A w tabeli poniżej receptura z cenami na połowę sezonu 2022. Część cen z wiosny, część z września. Niemniej jednak dania komponowane w domu wychodzą bardzo tanio, a ich skład i wielkość porcji zależy od każdego indywidualnie. Można zrobić danie główne, przekąskowe, deserowe.

Nie liczyłem kosztów związanych z zakupem zgrzewarki próżniowej, zgrzewarki z szerokim szwem-zgrzewem, woreczków do pakowania próżniowego. No i oczywiście nie liczyłem swojej robocizny.

Owsianka Negev 200 198g  
  3,91 zł  
składniki
masa g
 cena kg  koszt
  Płatki owsiane górskie 80           6,50 zł           0,52 zł
  Czekolada (hot classico) 30         37,00 zł           1,11 zł
  Mleko pełnotłuste w proszku 30         35,00 zł           1,05 zł
  Rodzynki sułtańskie 30         15,00 zł           0,45 zł
  Ksylitol 12         32,00 zł           0,38 zł
  Banany suszone 15         23,00 zł           0,35 zł
  Cynamon 1         50,00 zł           0,05 zł

Pakowanie próźniowe daje oprócz dłuższej trwałości, także i sporą oszczędność miejsca, co zawsze jest istotne przy pakowaniu bagażu. Ale mimo intensywnych poszukiwań, nie udało mi się znaleźć torebek / woreczków wyraźnie dopuszczonych do kontaktu z wrzątkiem i otwatrych na szerszym brzegu czy też kwadratowych, jak większość konfekcjonowanych liofilizatów. Byłoby to wygodne i w zalewaniu i przy jedzeniu standardowej długości łyżką. Zatem poszukiwania nadal trwają.


Skoro sam, co jeszcze mam...?


Pokusiłem się też o upieczenie własnych bułeczek według przepisu na "smaczne chrupiące bułeczki chłopskie". Jak widać - nawet nieźle mi się udają. Są bardzo syte, więc w terenie świetnie komponują się w roli bazy kanapkowej bądź na podjadanie do zupki. Oczywiście niewiele mają wspólnego z żywnością liofilizowaną, suszoną, nie są nawet lekkie, ale na pierwsze dwa dni mogą się znaleźć w menu, a potrafią wytrzymać do czterech dni.

Rumiane bułeczki z czarnuszką


Mając motywację ekonomiczną, skomponowanie własnych dań nie jest trudne. W sieci jest całe mnóstwo porad, recept i przepisów, choć w lwiej części w języku angielskim. Jeśli znajomość tego języka nie jest wystarczająca, tłumaczenia on-line pomagają już bardzo skutecznie.
Przez kilka lat gotowe zestawy pakowałem do zwykłych woreczków śniadaniowych. Pakowanie próżniowe przenosi konfekcjonowanie żywności na wyższy poziom, a posiadając dobrą suszarkę do żywności, mógłbym poszerzyć gamę dań. Ale i tak na tym etapie w zasadzie nie muszę sięgać po drogie liofilizaty, bazując na daniach swoich bądź kupnych gotowych dań. 
Bodaj największym deficytem w tej operacji jest czas, ale ja mam go dużo, a tym samym nie muszę kupować jedzenia wyprawowego tylko dlatego, że nie mam kiedy sam go sobie przygotować...

...a swoje podobno lepiej smakuje :-)
 
Smacznego!

.