Główny Szlak Beskidzki 2012/2013 * Wyposażenie * Ubranie * Jedzenie * Zaopatrzenie i woda * Podsumowanie * Podziękowania
********************************************** 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17 * 18 * 19 * 20 * 21 * 22
Główny Szlak Sudecki 2014/15 * Wstęp * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14 * 15 * 16 * 17
Główny Szlak Świętokrzyski 2014 * Wstęp * Wyposażenie * GSŚ 01 * GSŚ 02 * GSŚ 03 * GSŚ 04 * GSŚ 05
Mały Szlak Beskidzki 2015 * Wstęp * Wyposażenie * MSB 01 * MSB 02 * MSB 03 * MSB 04 * MSB 05 * MSB 06
Szlak Nadbużański * Wyposażenie * 00 * 01 * 02 * 03 * 04 * 05 * 06 * 07 * 08 * 09 * 10 * 11 * 12 * 13 * 14
Szlak Niebieski Graniczny * Wstęp * cz. 1 - Beskid Niski * cz. 2 - Bieszczady * cz. 3 - Pogórza * Wątek sprzętowy 2016/2018
Główny Szlak Beskidzki 2017 * Wstęp * cz. 1 - Ustroń - Maciejowa * cz. 2 - Maciejowa - Kąty * cz. 3 - Kąty - Wołosate * Wątek sprzętowy
______________________________________________________________________________________________________________________
W PRZYGOTOWANIU: Test worków wodoodpornych i klika innych testów...
______________________________________________________________________________________________________________________

poniedziałek, 25 lipca 2022

Szósta piesza pielgrzymka do grobu św. Szymona z Lipnicy, 25.07.2022.

 

Po raz szósty podjąłem trud pielgrzymowania od miejsca narodzenia świętego Szymona z Lipnicy do jego grobu w kościele O.O. Bernardynów na Stradomiu w Krakowie. Ta tradycja po odpuście Świętego, już od ponad pięćdziesięciu lat odbywa się w formie autokarowej.  Wiedząc, że trasę tę niejednokrotnie przebywał pieszo św. Szymon, postanowiłem i ja pójść - niemal dosłownie - w jego ślady.

W poprzednich latach pielgrzymowałem bądź to sam, bądź w towarzystwie. W tym roku jeszcze gdy kładłem się spać przed wczesnym wyruszeniem na pątniczy szlak, byłem przekonany, że będę go przemierzał samotnie. Jakże się ucieszyłem, gdy po pobudce o 2:15 odczytałem w telefonie zapytanie, czy start o 3:00 jest aktualny! Oznaczało to, że pani Małgosia, która już dwukrotnie uczestniczyła w takiej pielgrzymce, także i dzisiaj podejmie się tego wyzwania.

Sprzed kościoła św. Szymona wyruszyliśmy o godzinie 3:06. Było jeszcze ciemno, ale drogę w kierunku Połomia Dużego znaliśmy doskonale, w ramach bezpieczeństwa wspomagając się czołówką i odblaskami.

 

Na Połomiu zaczęło świtać. Było lekko chłodnawo, ale nie zimno. Ponadto dobre tempo marszu utrzymywało odpowiednią termikę ciała. Brak pośpiechu ustrzegł nas od wczesnego zmęczenia, aczkolwiek nie udało się zwolnić w ramach oszczędzania sił, a tych zapewne dodawał nam święty Szymon, pewnie nas prowadzący.


O świtaniu nad Królówką widać był o jeszcze poranne mgły, a nieco dalej wzniesienia na które będziemy podchodzić. Górą chłód nieco zelżał, choć spodziewałem się zimna mgieł doliny.


Do Królówki skręcaliśmy z drogi wojewódzkiej. Jej krótki odcinek na szczęście miał chodnik, bo mimo wczesnej pory, ruch na drodze był zauważalny.


Przed nami Królówka. Zanurzamy się w chłód ciągnący od rzeki w dolinie. Nie jest jednak za zimno, - tak na granicy komfortu. Zresztą, kto by na to zwracał uwagę, gdy kilometry szybko mijają, a kondycja cały czas utrzymuje się na wysokim poziomie.





Mijamy Królówkę i powoli podchodzimy w stronę Woli Nieszkowskiej. W Przyśnicy obserwujemy wschód słońca na niemal bezchmurnym niebie. Opuszczamy mglistą, chłodną dolinę, a promienie słońca powoli obdarzają ledwie wyczuwalnym ciepłem.



Wola Nieszkowska jest na tyle wysoko, że spoglądając na południe, dostrzegamy szczyty Tatr Wysokich. A za sobą zostawiamy znane wzniesienia Beskidu Wyspowego.



Dochodzimy do Sobolowa, gdzie zwykle przy sklepie mamy zaplanowany pierwszy odpoczynek po pokonaniu około 18 kilometrów. Jednak bardzo dobra kondycja i równie dobre tempo sprawia, że do sklepu dochodzimy o 6:30, czyli na pół godziny przed jego otwarciem... Nie czekamy, ale przy pobliskiej remizie przegryzamy ciasteczka owsiane, trzeba też dać wytchnienie stopom i sprawdzić ich stan. Po krótkiej chwili ruszamy dalej.





Od Sobolowa do mostu na Stradomce mamy bardzo spokojny i malowniczy odcinek. Od mostu przez następne dziesięć kilometrów nie będzie pobocza, a ruch na bocznej drodze się nieco wzmaga. Jednak nie stanowi to uciążliwości, - ot, taki koloryt na trasie.



Niegowić to nasz półmetek. Tak około 28 kilometrów od Lipnicy. Tu zazwyczaj mamy zaplanowany półgodzinny odpoczynek po zaopatrzeniu się w małe co-nieco w pobliskim sklepie. Na schodach po zachodniej stronie kościoła panuje jeszcze przyjemny cień, więc z braku ławki i stolika tutaj się posilamy i odpoczywamy. Czas mamy wręcz rekordowy, więc połowę tego zysku przeznaczamy na dodatkowy odpoczynek, choć nawet początków zmęczenia jeszcze nie odczuwamy!

 

Bocznymi drogami idzie się spokojnie. Raczej płasko, ruch niewielki, więc nawet dołożenie kilometra tu czy ówdzie owocuje spokojnym wędrowanie, a dodatkowo drzewa rosnące tuż przy drodze dostarczają sporo cienia. Przy kaplicy w Zabłociu zatrzymujemy się na krótką chwilę.


Do Wieliczki dochodzimy już drogą wojewódzką, ale chodnik pozwala odseparować się od sporego ruchu. Zaś w Wieliczce zgodnie z planem odpoczywamy przed przeskokiem do Krakowa. W parku obok Magistratu znajdujemy wolną ławkę w głębokim cieniu i cały czas dziwimy się doskonałej kondycji, która jakby nie chciała nas opuścić. Aż zastanawiamy się, w czym tu tkwi haczyk ;-)



Granica miast i już jesteśmy w Krakowie! No przecież właśnie do Krakowa zmierzaliśmy. Przed nami węzeł autostradowy, a nad nami słońce palące już mocno od kilku godzin. Czuję na łydkach i przedramionach coś więcej niż opaleniznę, ale do celu już niedaleko.




Na Kozłówce mała korekta profilaktycznego opatrunku na stopach, - tak na wszelki wypadek. A kondycja - nadal żelazna!


Czas mamy tak dobry, że jakby nie ostatni odpoczynek na ławce w cieniu przy dawnym K.L. Płaszów, to do Bernardynów doszlibyśmy na 16:30. Zasiadamy więc na chwilę - bardziej dla ochłody, bo w Krakowie żar leje się nie tylko z nieba, ale i od asfaltu i betonu.
Już na kilometr przed celem nadmiar czasu wygubiliśmy na lodach - wynalazek w sam raz na taki gorący dzień :-)


No i doszliśmy! Około 17:30 stanęliśmy przed klasztorem O.O. Bernardynów. Po przejściu 58 kilometrów kondycja nadal bez zarzutu, że wsparcie świętego Szymona aż samo przychodziło jako wytłumaczenie. Dziękujemy Ci św. Szymonie!

Weszliśmy do niemal pustego kościoła. Podziękowaliśmy w przyjemnym chłodzie za opiekę nad naszym pielgrzymowaniem i zanieśliśmy niesione intencje, prośby i podziękowania. 

Mając jeszcze sporo czasu, przeszliśmy na tyły klasztoru, gdzie spotkaliśmy innych pielgrzymów przybyłych samochodami, ale także ks. Kapelana Prezydenta R.P. - Zbigniewa Krasa, który wraz jeszcze jednym młodym pątnikiem, pielgrzymował nocą z Lipnicy.  A gdy przybyły autokary z Lipnicy, udaliśmy się na Mszę Świętą przed grobem św. Szymona.



Dziękujemy Ci święty Szymonie!

.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz