"Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas..." - taką przyśpiewkę nuciłem sobie czasem, wędrując Głównym Szlakiem Beskidzkim.
Będąc bez pracy, dysponowałem wystarczającą ilością czasu, by przejść Czerwony Szlak.
Jednak braki sprzętowe i "dyskomfort finansowy" mogłyby znacząco utrudnić pokonywanie trasy, lecz Ludzie Dobrej Woli sprawili, że ta wędrówka mogła się w ogóle odbyć - i co więcej - zakończyła się z uśmiechem na twarzy!
Wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób przyłożyli swą pomocną dłoń do planu mojej wędrówki, czyniąc ją realną, z całego serca dziękuję i dedykuję im moją relację, moje fotografie i zapewniam o swej wdzięczności.
Szczególnie dziękuję zaś:
- Firmie Alp, a szczególnie panu Pawłowi (zgodnie z prośbą, nie napiszę wprost za co),
- Firmie Szanti, a szczególnie pani Hanusi - za przekazanie do testów dwóch par świetnych skarpet Fjord Nansen,
- Firmie Cumulus - za przekazanie do testów śpiwora Quilt 250,
- Firmie Arten - za przekazanie folii Tyvek Soft na płachtę pod namiot,
- Koledze Wawrzynowi - za wsad żarełka i latarkę,
- Koleżance Anuś Anuś - za wspieranie zupami i daktylami,
- Firmie Jura z Rajbrotu - za przekazanie zapasu świetnego makaronu,
- Mojej rodzinie - za wsparcie finansowe i duchowe.
Dziękuję także wszystkim, którzy okazywali mi w trakcie wędrówki swą pomoc, podwożąc i odwożąc na punktach krańcowych, za udzielane zniżki i rabaty, za przechowanie sprzętu, za wszelkie rady i każde dobre słowo. Spotkać na szlaku ludzi - to oczywistość, spotkać Człowieka - to duża rzecz!
Dziękuję!
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz