Strony

czwartek, 12 czerwca 2014

GSS 04 - Bukowiec - Lubawka

-

Bukowiec - Lubawka. Dystans - 30 km. Suma podejść - 1050m, suma zejść - 970m.


Na szlaku: Bukowiec - 416m,Wilczysko - 687m, Skalnik (Ostra Mała) - 935m, Liściasta - 755m, Szarocin - 526m, Bukówka - 505m, Lubawka - 500m. 


Rano, po śniadaniu i serdecznych pożegnaniach, spoglądając na zabudowę Bukowca, powoli opuszczamy tą gościnną miejscowość. Ze znakami nie ma kłopotu - są tam, gdzie być powinny.






Za ostatnimi ruinami i pobliskimi domami, zgodnie ze znakami kierujemy się lekkim podejściem w stronę lasu.


Wchodząc między drzewa, na rozstajnych drogach wypatrujemy znaków. Rozbujała zieleń przysłoniła je nieco, ale są - dróżka w lewo, bo w prawo wiedzie szlak rowerowy.


Na dalszym fragmencie szlaku znakarz widać oszczędzał farbę, bo odcinki od znaku do znaku się wydłużały, a na kamiennej ścieżce przez długi odcinek nie było ich wcale. To pierwszy taki przypadek od początku wędrówki. Ja jednak ufałem, że kamienna ścieżka, choć nieco przysypana i zarośnięta, jest zarazem szlakiem. Potwierdziło się to przy skręcie w dół, gdzie znaki się pojawiły.


Dochodząc do drogi asfaltowej, natrafiliśmy na źródło "Jola", z którego korzystając, uzupełniliśmy zapasy wody.


Stare polodowcowe, ale i poniemieckie kamienie prowadziły nas do Kamiennej Ławki. To miała być nasza alternatywna baza noclegowa.




Wiata wyglądała przyzwoicie, choć część dachówki bitumicznej z dachu zniknęło, odsłaniając znajdującą się pod spodem folię. Przy dobrej pogodzie nie mogłem potwierdzić, czy nie cieknie.



Dochodzimy do Skalnika. To trzy minutki od szlaku i lektura obowiązkowa. Przy okazji będzie to miejsce na wsunięcie małego co-nieco.


Schodów jest oczywiście mniej niż od Karpacza pod Śnieżkę. ;-) Na dodatek plecaki zostają u stóp skałki, więc na górę się po prostu podfruwa! :)))


O tym, że ze skały Skalnika (poprawka - punkt widokowy to Ostra Mała, Skalnik niedaleko, przy niebieskim szlaku. Dzięki krzy82) roztacza się pełna panorama, nie muszę wspominać. Przyjemny wietrzyk urywa łeb, na szczęście są relingi mocno zakotwiczone w kamieniu.



 

Dzięki wytrenowanej krzepie i sporemu brzuchalowi, porywy wiatru widać jedynie po łopocącej osłonie karku. :)


Skromna przekąska w cieniu drzew z wichrem w koronach, jest jak uczta u Wierzynka. Jedynie nie zakrapialiśmy jej przednim winem, ale nawet zwykła woda miała niezwykły smak...




Lawirując między skalnymi formami, wróciliśmy do czerwonych znaków prowadzących zboczem w dół.



Rudawy przywitały nas tablicą i licznymi minerałami z których bliższa i dalsza okolica słynie. Rzeźba terenu także złagodniała.








Na dojściu do Szarocina minął nas długonogi wędrowiec, z którym spotkaliśmy się przy lokalnym sklepie. Sunął dalej jak dalekobieżny expres. :)



Pod Skalnikiem nie mieliśmy wina, ale pod starym dębem z pięknym widokiem na łąki i pagórki, rozpracowaliśmy piwo. Przejeżdżająca na rowerze sympatyczna dziewczyna, uwieczniła na fotografii tę sielankę.




Rudawy też mają niezaprzeczalny urok. Łagodne pagórki, jeziora, pola i lasy, - a wszystko tak harmonijnie poukładane. Więc gdyby ktoś pytał po co ja wędruję, to proszę - na poniższych zdjęciach ma odpowiedź.











Za jeziorem Bukówka spotkaliśmy kolegę wcześniejszego długonogiego. Ich dystanse budziły nasz podziw, więc dzieliliśmy się opowieściami o górach.

Wieczór nadchodził i my też. Tyle, że jeszcze nie wiedzieliśmy gdzie nadejdziemy... ;-)




Lubawka. Ten kto malował tu znaki, powinien stanąć pod pręgierzem. Dodatkowo przez pogubienie się w tej niewielkiej mieścinie, straciliśmy chyba z godzinę, co wieczorem nie wróży najlepiej. Nie znajdując dobrego miejsca na rozbicie biwaku, wynajęliśmy niewykończoną chatkę za niską cenę. Ale przynajmniej dzisiejszy dystans nadawał się do zaliczenia na plus. :)


.


3 komentarze:

  1. Ten szczyt na którym popasałeś to Ostra Mała a te ostańce to Konie Apokalipsy. Szczyt Skalnika jest przy szlaku niebieskim ok. 600m dalej. Dwa razy popasałem na tej platformie widokowej, raz idąc GSS a prawie tygodnie temu szlakiem zielonym Szklarska Poręba-Wałbrzych. Do kanapek miałem jeszcze piwko, już nie takie zimne ale smakowało fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za poprawienie mojego błędu. Dowiedziałem się o swojej pomyłce niedługo po zredagowaniu wpisu, ale zastanawiałem się czy poprawić, no i tak zostawiłem. Mapę przejrzałem przed wyjściem tego dnia, a na miejscu już nie konfrontowałem, no i skucha...
      A skałki owszem - fantazyjne i z nazwami, które zresztą do nich pasują.
      Ciągnie mnie w Sudety. Może jeszcze w tym roku, jeśli nie będzie lało ciągiem do jesieni... ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Będąc w zeszłym tygodniu na zielonym szlaku dodałem Izery i Karkonosze. Zawitałem na Halę Izerską - klimaty jak z Beskidu Niskiego, Chatka Górzystów - klimatyczna. Mnie też już ciagnie spowrotem w tamte rejony, myślę o szlaku Tłumaczów-Słonecznik i prawdopodobnie dodam sobie Góry Stołowe po polskiej i czeskiej stronie.

      Usuń