Po doświadczeniach z Głównego Szlaku Beskidzkiego, gdzie dobór i waga wyposażenia miała istotne znaczenie dla ogólnopojętego komfortu wędrówki, przed wyruszeniem na Główny Szlak Sudecki przejrzałem listę sprzętu pod kątem wymiany i uzupełnień.
W arkuszu kalkulacyjnym od pewnego czasu miałem umieszczone wszystkie moje elementy wyposażenia, więc łatwo było wyszukać pozycje najcięższe, oraz zastanowić się nad alternatywą dla nich.
Z czasem przybywało też kolejnych pozycji, które - jak można się łatwo domyślić - były weryfikowane przez pryzmat wagi. Sporządzenie więc nowej listy sprzętu na kolejną wędrówkę było łatwe i pokazało co już mam lżejszego i gdzie szukać kolejnych oszczędności na wadze.
Namiot i plecak już były lekki, więc zostały. Lżejszego aparatu też nie pozyskałem. Pojawił sie natomiast lżejszy śpiwór - Cumulus Quilt 250, do którego jednak w ramach komfortu zabrałem materac samopompujący zamiast leciutkiej karimaty. Czyli jednak na pojedynczej pozycji zanotowałem przyrost wagi...
Lżejsze też było poncho, podłoga pod namiot, warstwa termiczna (bluza), naczynia, spodnie i kilka pomniejszych drobiazgów.
Po zestawieniu listy załadunkowej stwierdziłem, że kilka pozycji nadal czeka odchudzenie - lekki pełny śpiwór, poncho przydało by się jeszcze lżejsze, aparat fotograficzny z dodatkami to około kilograma, więc i tu byłoby pole do popisu, poszukuję też ultralekkich klapek. Na liście była także lżejsza samopompa - ta weszła do "spisu treści" już po sudeckiej wędrówce.
Zmienną wagę miało oczywiście jedzenie i picie. Zabrałem z sobą żelazną porcję jedzenia, zatem nie na pierwsze dni marszu, a na odcinki gdzie nie uda się uzupełnić zaopatrzenia, bądź na sytuacje nieprzewidziane. Były to głównie owsianka mojego przepisu i kilka batonów i zupek.
Po zakończeniu wędrówki przeanalizowałem listę - co było nieużywane, a co trzeba będzie wymienić.
Okazało się, że nieużywana była apteczka - na szczęście! Nie sięgnąłem też po zestaw naprawczy - taśma i linka. Jednak te elementy wyposażenia bierze się na wszelki wypadek, który szczęśliwie nie nastąpił. Natomiast tuż przed wyruszeniem postanowiłem nie zabierać powerbanku, wobec dostępności cywilizowanej energii elektrycznej i umiarkowanego jej zużycia przeze mnie.
Poniżej można zatem zobaczyć rozkładówkę wyposażenia na wędrówkę Głównym Szlakiem Sudeckim. Niemal w takim komplecie wyposażenie to towarzyszyło mi w ciągu dwutygodniowej wędrówki uroczymi szlakami Sudetów.
Zdjęcie jest umieszczone na zewnętrznym serwerze.
Podana masa poszczególnych pozycji została przeze mnie zweryfikowana na wadze dającej dokładność +- 1 gram.

Witam,
OdpowiedzUsuńWybieram się na GSS 28 lipca br. Mamy w planie z kolegą spać pod tarpem. Widzę, że miałeś lekki namiot i do niego podłogę, co mnie trochę zastanawia. Mógłbyś napisać coś o noclegach. Dlaczego taki wariant, jak z wyborem miejsca na biwak? Będę bardzo wdzięczny za podzielenie się doświadczeniem, bo ja takowego jeszcze nie mam i w razie potrzeby mogę jeszcze odejść od pomysłu spania pod tarpem :)
Hej,
UsuńWybierając się na GSS, planowałem się na 14 dni. Na tak długi czas wolę mieć namiot, który zabezpieczy mnie od pogody, gryzoni i komarów. Podłoga pod namiot jest łatwa do umycia, a w razie czego służy jako podłoga dla materaca pod wiatą.
Tarp z podłogą jako całość jest niewiele lżejszy, a nigdy nie da pełnej osłony od wiatru i wspomnianych czynników. Jest dobry na krótki wypad, lub w ciepłe rejony z stabilną pogodą. Z pewnością nie zabrałbym go na dłuższą wędrówkę w niestabilnym pogodowo okresie.
GSS szedłem z koleżanką, więc szukaliśmy więcej komfortu. Sam zwykle wybieram miejsca spontanicznie i wystarczy kawałek płaskiego terenu i ew. dostęp do wody. Namiot ustawiam by był nasłoneczniony od rana.
Zachowując porządek na biwaku, nigdy nie miałem problemów ze spaniem na dziko. W innych wpisach możesz prześledzić moje noclegi.
Pozdrawiam!