----- Styczeń 2012 -----
Ponad rok temu zakupiłem kijki Fizan
Trek Antishock. Miały zastąpić moje wysłużone kilkuletnie chińczyki,
więc miałem już pewne pojęcie o kijach, chodzeniu z nimi i miałem w
miarę sprecyzowane oczekiwania co do nowego nabytku.
Określiłem sobie następujące parametry:
- niedrogie (do stówki),
- z antishockiem (acz byłem w stanie poddać ten element),
- nie ważące więcej niż 0,5 kg / para,
- wytrzymałe (może bardziej niż wcześniejsze chińczyki).
Po wykonaniu zwiadu w internecie, na
polu boju pozostały właściwie tylko Fizan Trek Antishock, tym bardziej,
że przy mieszczeniu się w zakresie cenowym, posiadały nadto rękojeść z
gumo-korka.
Jako, że w internecie jest cały komplet pełnych danych o tych kijach, zamieszczę tylko skrótowe dane:
- Liczba segmentów: 3..
- Regulacja wysokości: 67-140 cm.
- Waga 1 kija: 245 g.
- Materiał: Aluminium 6013.
- Grot: E-Basket z końcówką karbidową.
- Rękojeść: korkowa z miękkim paskiem.
- System blokowania: Flexy 2.
Już następnego dnia po zakupie, zabrałem
Fizany na piętnastokilometrową przechadzkę po lesie. Rozkładanie,
składanie, włączanie/wyłączanie antishocka, blokowanie segmentów,
regulowanie taśmy nadgarstkowej - czynności prozaiczne, niewarte
opisywania. Dosyć stwierdzenia, że wszystko gra. I tak po kilka dni w
tygodniu, kije wspomagały mnie w moich wędrówkach po Beskidzie Wyspowym,
gdzie mieszkam. Trasy wiodły po lasach, po drogach polnych, drogach
bitych, a czasem - tak dla testu - po asfalcie. Najmniej było terenu
skalistego, jako bardziej ode mnie odległego. Po kilkuset kilometrach i
kilku miesiącach użytkowania (a kilkunastu posiadania), wykonałem
przegląd nie tylko techniczny, ale i kompetencyjny:
- czy kije się
sprawdziły...?
Tak. Kije się sprawdziły.
Raz zdarzyło mi się w szybkim marszu
wetknąć je pomiędzy konary zwalonego drzewa, no i jeden dolny segment
nieco się wygiął. Po oporze odczuwalnym na chwycie, już myślałem, że
będzie tylko suchy trzask, ale segment wytrzymał. Wygiął się jedynie
nieco, ale po obserwacji krzywizny, przyłożyłem przeciwny wektor siły i
tym sposobem naprostowałem wygięcie.
Próbowałem też odporność blokady na pełne obciążenie (ważę 65 kg bez odzienia) i blokada wytrzymała. Raz jedynie w terenie przy potknięciu, dość dynamicznie oparłem się na rękojeści i tym razem jeden segment wsunął się z dosyć mocnym oporem, ale zapewne dlatego, że staram się zbyt mocno nie dokręcać blokady z obawy o trudność w jej późniejszym zwolnieniu. Przy podchodzeniu z plecakiem, nigdy nic takiego się już nie zdarzyło.
Próbowałem też odporność blokady na pełne obciążenie (ważę 65 kg bez odzienia) i blokada wytrzymała. Raz jedynie w terenie przy potknięciu, dość dynamicznie oparłem się na rękojeści i tym razem jeden segment wsunął się z dosyć mocnym oporem, ale zapewne dlatego, że staram się zbyt mocno nie dokręcać blokady z obawy o trudność w jej późniejszym zwolnieniu. Przy podchodzeniu z plecakiem, nigdy nic takiego się już nie zdarzyło.
Miałem też obawy co do wytrzymałości
grotu, - czyliż jest on odporny na bezwzględne traktowanie? Także i w
tym względzie, kilkaset kilometrów po zróżnicowanym terenie nie
zostawiło na nim żadnych śladów. Nawet po ostatnim trekkingu w nieco
błotnistym terenie, odstawiłem kije bez mycia i konserwacji i okazało
się, że grot nie łapie rdzy, natomiast jego oprawa łapie ślady
powierzchniowej korozji.
Kolejny zatem plus dla Fizanów.
Kolejny zatem plus dla Fizanów.
No a jak się ma kontakt z dłońmi? Chwyty
są wykonane z mieszaniny korka i gumy, co przy żłobieniach i właściwym
profilowaniu, daje komfort użytkowania gołą dłonią. Nie ślizgają się,
nie czuć żadnej oślizłości dzięki wspomnianej mieszance, ale za to
rękawiczki szybciej się zużywają, niż przy gładkiej gumie. Jest to o
tyle łatwe do przewidzenia, że chropowatość mieszanki nie pozostaje bez
interakcji z delikatniejszymi (i nie tylko delikatniejszymi)
rękawiczkami.
Paski nadgarstkowe reguluje się bardzo
łatwo dzięki systemowi samozaciskowemu, natomiast ich luzowanie się w
trakcie używania nie jest uciążliwe, zwłaszcza przy wędrówce "na lekko".
Przy podchodzeniu z plecakiem zdarzało mi się czasem dociągnąć taśmy, ale zjawisko nie było dokuczliwe. Jedyną kwestią która mi nie podeszła, to zbyt twardy antishock, być może obliczony na cięższych trekkerów...
Przy podchodzeniu z plecakiem zdarzało mi się czasem dociągnąć taśmy, ale zjawisko nie było dokuczliwe. Jedyną kwestią która mi nie podeszła, to zbyt twardy antishock, być może obliczony na cięższych trekkerów...
Tak więc na przestrzeni roku, kije u
mnie się sprawdziły. Wygląda na to, że Fizan po uwagach przekazywanych
przez użytkujących wcześniejsze wersje, dobrze odrobił zadanie domowe.
Ja bym jeszcze optował za talerzykami zimowymi w komplecie, ale za
niecałe sto złotych za kije z letnimi talerzykami - nie wybrzydzam. W
każdym razie, gdyby mnie ktoś zapytał, czy ponownie kupiłbym Fizany,
odpowiem zgodnie z moimi zapatrywaniami - tak, ale tym razem w ramach
zgodności z trendem Light&NiezbytFast, wziąłbym dla odmiany kijki
Fizan Compact. Ale nie mam nic przeciwko samej marce.
-
Jacku, czemu chciałeś kijki z amortyzatorem?
OdpowiedzUsuńps. może w końcu uda mi się poprawnie dodać komentarz