Strony

środa, 1 sierpnia 2012

Palniki - FM300G PROVIDUS+

-

----- Kwiecień 2011 -----



Chodził za mną i chodził... No i kupiłem ten palnik :-) PROVIDUS+ FM300G




Mały, lekki, bliźniaczo podobny do optimusowego Crux-a. 
Zainstalowałem go na najmniejszym kartuszu 100g.



Mały i pakowny, nie sprawia kłopotu z transportem. 
W komplecie z wspomnianym małym kartuszem, zajmuje naprawdę niewiele miejsca, 
a na profanach robi spore wrażenie ;-)




Wykonanie bardzo staranne, z jednym "ale". Przegub łamany daje małe wymiary i dobrą pakowność, 
ale niestety, powoduje, że palnik nie jest stabilny i kiwa się przez luzy na tymże przegubie... :(





Wymyśliłem, że wymienię na mocniejszą sprężynę w zatrzasku przegubu, by poprawić stabilność, lub dorobię blokadę ramkową, bo owo "gibanie" mnie nieco irytuje, a takich gibonów nie toleruję. Jak zrobię, to się pochwalę.


Garnek półlitrowy ma średnicę równą rozpiętości ramion palnika.




Po złożeniu, palnik wraz z kartuszem mieszczą się we wspomnianym mniejszym naczyniu
(Opisywany wcześniej przeze mnie Coleman Mini Cook Set).





A tu film z pierwszego użycia.


Na pochwałę zasługuje precyzja regulacji płomienia, jak i jego moc, bo daje rzeczywiście jak smoczek wawelski ;-)
Niestety, nie miałem litrowego naczynia, by przeprowadzić pokojowy test na zagotowanie jednego litra wody, ale buchnę siostrze z szafki jakiś gar kuchenny, choć puryzm odorowy to już nie będzie :D

W każdym razie, pierwsze wrażenia są pozytywne, pół litra wody w czajniku zagotowałem w niecałe dwie minuty, ale nie rozkręcając palnika na maksa.


Na razie cieszę się nowym nabytkiem  :)


______________________________________  Minął rok...  ______________________________________


Po rocznym używaniu, "gibanie" nadal mnie irytowało.
Zabrałem się za to przy pomocy deski kreślarskiej, kawałka płytki aluminiowej, imadła, piłki, młotka i wiertła.
W efekcie wykonałem blaszkę w kształcie litery "U", która wchodzi na dolną część trzpienia palnika.
Ruchomy kołnierz służący do składania głowicy, po przekręceniu opiera się na dorobionym elemencie i klinując się, usztywnia całą konstrukcję.
Patent sprawdził się już w kilkunastu użyciach, aż dziw, że nie został fabrycznie zastosowany...





-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz