-
GSB II etap - Dzień drugi - 18 czerwca 2013.
10 dzień na GSB – Przehyba – Polana Kretówki – 18 km.
Trasa: Przehyba (1142) – Wierch Przehyby (1130) – Radziejowa (1225) – Wielki Rogacz (1136) – Niemcowa (980) – Kordowiec (762) – Rytro (344) – Polana Kretówki (718).
Po spokojnej nocy w pobliżu schroniska na Przehybie i śniadaniu w tymże obiekcie, bez zbędnego pośpiechu, bo o godzinie 10:30, wyruszyliśmy na następny dzień wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim.
Prowadzeni czerwonymi znakami, z nielicznych poręb leśnych obserwowaliśmy południowe pasma gór – Pieniny i Tatry.
Przy gorącym dniu, przejrzystość powietrza nie była rewelacyjna, jednak pozwalała na wystarczająco dalekie obserwacje. Wieża na Radziejowej stanowiła „lekturę obowiązkową”, a widoki z niej roztaczały się na cały widnokrąg, pozwalając obok wszelkich innych, dostrzec miejsca już przez nas odwiedzone, jak i będące na planowanej trasie marszu.
Szeroka ścieżka leśna niezawodnie prowadziła dalej poprzez kwietne łąki, gospodarstwo na Niemcowej, aż do malowniczego wzniesienia na Poczekaju, gdzie przy starej szopie-stodole, stanęliśmy na kolejny odpoczynek.
Gdy zabrałem się za fotografowanie okolicy, na jednym z plecaków przysiadł czarny motyl. W górach taki symbol jest zwiastunem śmierci. Cóż się okazało. Być może wielu znało Babcię Nowakową mieszkającą w kurnej chacie na Poczekaju. Otóż Babcia Nowakowa zmarła w niedzielę – dwa dni wcześniej, a następnego dnia miał się odbyć jej pogrzeb. Legenda tego miejsca, osoba niezwykle życzliwa i serdeczna wobec zapuszczających się w tę okolicę, przestała być już żywą legendą…
http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/piwniczna-zdroj-zmarla-ludwika-nowakowa-krolowa-beskidu-sadeckiego,48145#.UemUMqzN58E
Minąwszy opustoszałą chatę Babci, niebawem doszliśmy do poidła z świetną wodą, która biła z leśnego źródła tuż przed Kordowcem. I znowu krótki popas i pojenie ;-), po czym oszczekiwani przez trzymającego się w bezpiecznej odległości psa, minęliśmy kolejne znane miejsce – chatę na Kordowcu.
Niebawem otworzyły się przed nami widoki na okolice Rytra, do którego powoli się zbliżaliśmy w popołudniowym, ciepłym słońcu. Rozliczne kopy siana i ludzie krzątający się w polu, dodawały malowniczości łagodnym zboczom porośniętym soczystymi trawami. Od jednego z mężczyzn pracujących w polu, dowiedzieliśmy się właśnie o Babci Nowakowej…
Niebawem, Leśna Dusza wypatrzyła ławeczkę pomiędzy dwiema brzozami, więc była kolejna sesja fotograficzna i okazja do tak przez nią lubianego odpoczynku :)
Wreszcie Rytro. Jeden sklep, drugi, stacja paliw z ciepłą wodą zmywającą kurz dzisiejszej wędrówki i kolejny odpoczynek połączony z kolacją, tuż obok wartko płynącego Popradu.
Rytro z wszystkimi zdobyczami cywilizacji było jednak zbyt rojne i gwarne, należało więc poszukać spokojniejszego miejsca na nocleg. Już w zapadającym zmroku, przegapiając znaki, na chwilę gubimy szlak, by po krótkim powrocie nań wrócić i w ostatnich minutach dnia rozbić się na i przy Polanie Kretówki. Namiot ustawiłem tak, by o świcie mieć dobry widok na okoliczne góry i doliny, po czym koncert świerszczy i jakichś nocnych ptaków, ukołysał mnie do snu.
>> Dzień jedenasty --> Polana Kretówki - Runek >>
_
Hej, a co to za plecaczek ma Lesna Dusza, Osprey Exos 46 czy 58?.
OdpowiedzUsuńLeśna Dusza ma dokładnie Osprey Exos 46 w rozmiarze "S".
UsuńMój - jak gdzieś tam napisałem, to Exos 34, także "S".