-
16 dzień na GSB – Przełęcz Hałbowska – Chyrowa - 17 km.
16 dzień na GSB – Przełęcz Hałbowska – Chyrowa - 17 km.
GSB II etap - Dzień ósmy - 24 czerwca 2013.
Trasa: Przełącz Hałbowska (540) – Kamień (714) – Kąty (309) – Pod
Grzywacką Górą (527) – Łysa Góra (641) - Schronisko w Chyrowej
(459).
Rano wstaliśmy skoro świt po dziesiątej ;-) Na przełączy
zatrzymał się autobus i wysadził trójkę plecakowców, który po chwili zniknęli
gdzieś na szlaku. Ja rozgotowałem wczorajszą zupkę, po czym zrobiłem herbatę z
mięty słodzoną daktylami. Jeszcze krótka sjesta pośniadaniowa i poszedłem
zobaczyć mogiłę 1250 żydów zamordowanych w 1942 roku.
Wreszcie ruszyliśmy na szlak. Na początku trzeba się było
zmierzyć z przewróconą brzózką, którą za pomocą mojego Vicka odpiłowałem. Na
Kamieniu rzeczywiście natrafiliśmy na kamień, zdobyty zresztą metodą klasyczną
przez Duszę Leśną. Dalszy odcinek marszu, to las, las i las… Pojawiały się
strumienie, ale jakości wody nie sprawdzałem. Wreszcie po przydługawym zejściu,
las się łaskawie skończył i wyszliśmy na rozległe przestrzenie pół i łąk, na
brzegu których rozlokowano kilka ambon myśliwskich. Nie wiem, czy były otwarte i
jaki miały standard, ale wyglądały na zadbane i solidne.
Krajobrazy Beskidu Niskiego mają w sobie coś urzekającego. Ta
spokojna, lekko pofalowana linia krajobrazu, te bezkresne łąki i zalesione
wzgórza, tworzą klimat trochę jakby z sienkiewiczowskich powieści. Luźno
rozrzucone wśród krętych dróg wsie, nie psują kompozycji krajobrazu, a wręcz ją
harmonijnie uzupełniają. Spokojnie szumiące zboża i ukwiecone łąki, to prawie
jak żywcem wyjęte z obrazów, na których czas się zatrzymał.
Grzbietem wzniesienia powoli dochodzimy do wsi. Mapa
informuje, że będą to Kąty, a most na Wisłoce będzie najniższym punktem na całym
Szlaku. Po drodze mijamy jeszcze miejsce upamiętniające wędrującego Wojtyłę i
docieramy do wsi. Za mostem już widać zdala dwa sklepy, więc z zaopatrzeniem nie
ma problemów, a zapasy trzeba uzupełnić, bo nie dość, że ostatni stopniały, to
nieprędko znowu trafi się taka okazja – przy szlaku dopiero w Lubatowej, czyli
prawie 30 km dalej. Zapasy trafiają więc do plecaków, a na miejscu przy stoliku
objadamy się na zapas.
Tak wzmocnieni, powoli podchodzimy pod Grzywacką Górę, której
szczyt z krzyżem będącym jednocześnie wieżą widokową leży jednak poza trasą
szlaku.
Na wzgórzu brak drzew, więc nie widać czerwonych oznaczeń.
Brak też oznakowanych kamieni, więc sięgamy po mapę. Wykonujemy zatem lekki łuk
w prawo i maszerując grzbietem, po dłuższej chwili dostrzegamy nasze znaki.
Zdecydowanie na tym odcinku przydałoby się poprawić nawigację. Spotykamy też
sympatyczną kobietę z tych okolic, która bardzo często – wręcz codziennie tu
wędruje. Po miłej rozmowie ruszamy dalej.
Droga trochę się dłuży, na szczęście pogoda dopisuje i można
się porozglądać. Po meandrowaniu pagórkowatymi łąkami, zauważamy przed sobą
dolinę, a za nią obszerną kopę. To góra Chyrowa. We wsi nie ma sklepu, jest
natomiast schronisko „Pod Chyrową”, do którego dochodzi się obok pięknie
położonej cerkwi. Pogoda zdaje się być zagadką, więc po naradzie, postanawiamy
odpuścić pole namiotowe i w tej samej cenie przespać się pod daszkiem przy
schronisku. Pokój w schronisku kosztuje 30 zł, gleba – 20 zł, a pole namiotowe
lub wspomniany daszek – 10 zł. Mamy też dostęp do wrzątku i łazienki - do
wieczora, a później do osobnych toalet. Jest zatem całkiem nieźle, a pod
daszkiem jesteśmy sami. Ja układam się na złączonych ławkach, koleżanka w swojej
konstrukcji tuż obok. Zapowiada się deszcz, więc trzeba się odpowiednio
przygotować, bo pewnie też i powieje mocniej.
W nocy się okazuje, że na szczęście zrezygnowaliśmy z pola
namiotowego. Rozpętała się tak widowiskowa burza z piorunami, wichrem i ulewnym
deszczem, że nawet pod daszkiem nie było za ciekawie. Tuż obok mnie daszek
przeciekał i spadające obok krople rozpryskiwały się na stole, pryskając na mój
śpiwór. Doraźnie nakryłem się ponchem, ale trzeba było odsunąć stół, bo ulewa
spowodowało, że pluskało z niego jak z fontanny. Dwie piękne błyskawice udało mi
się uwiecznić na zdjęciach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz