-
17 dzień na GSB – Chyrowa – Lubatowa - 19 km.
17 dzień na GSB – Chyrowa – Lubatowa - 19 km.
GSB II etap - Dzień dziewiąty - 25 czerwca 2013.
Trasa: Schronisko w Chyrowej (459) – Pustelnia św. Jana (504) –
Nowa Wieś (369) – Cergowa (704) – Lubatowa (397).
Z Chyrowej szlak biegnie początkowo asfaltem, co nie jest
zaznaczone na starszych mapach i tych nienajnowszych. Prowadzi poza zabudowania
w kierunku Mszany, by na wzgórzu tuż przed skrzyżowaniem, skręcić w lewo w stronę lasu, przy którym znajduje się spory skład drewna, ściąganego przez drwali. Droga leśna która prowadzi szlak jest przez to całkowicie zmasakrowana, a jak to wygląda po deszczu, to już wolę nie wspominać.
w kierunku Mszany, by na wzgórzu tuż przed skrzyżowaniem, skręcić w lewo w stronę lasu, przy którym znajduje się spory skład drewna, ściąganego przez drwali. Droga leśna która prowadzi szlak jest przez to całkowicie zmasakrowana, a jak to wygląda po deszczu, to już wolę nie wspominać.
Na szczęście po kwadransie wychodzimy na lepszą ścieżkę, by
po niedługim podejściu osiągnąć kulminację wzgórza i zacząć schodzić w stronę
pustelni św. Jana z Dukli. O bliskości tej lokalizacji informują pojawiające się
instalacje Drogi Różańcowej i Drogi Krzyżowej. Po chwili naszym oczom ukazuje
się drewniany domek pełniący funkcję plebanii i znajdujący się tuż za nim
zbudowany z okolicznego kamienia – kościółek.
Przez krzątającego się przy domku Ojca Tadeusza, zostajemy
zaproszeni na herbatę, przy której wywiązuje się miła rozmowa.
Każdy z nas ma jednak plany na dzień, więc dziękujemy za
gościnę i przechodzimy kolejno w stronę kościoła, do źródła z świetną wodą i do
malutkiego domku – właściwej pustelni św. Jana.
Schodząc do Nowej Wsi, na porosłych wysoką trawą łąkach,
standardowo gubimy szlak. Nie przejmuję się tym jednak, bo zza drzew słychać
ruch
na drodze prowadzącej do przejścia granicznego w Barwinku, którą po chwili osiągamy i cofając się kilkaset metrów, odnajdujemy czerwone znaki.
na drodze prowadzącej do przejścia granicznego w Barwinku, którą po chwili osiągamy i cofając się kilkaset metrów, odnajdujemy czerwone znaki.
Przekraczamy most na Jasiołce i robimy krótki odpoczynek.
Czeka nas podejście pod Cergową, jakieś 350 m przewyższenia. Wspinamy się
mozolnie,
a góry jakoś powoli ubywa. Jeszcze jeden las, jeszcze kilka połaci bukowin i oto wreszcie stajemy na szczycie.
a góry jakoś powoli ubywa. Jeszcze jeden las, jeszcze kilka połaci bukowin i oto wreszcie stajemy na szczycie.
Tu wpisujemy się do zeszytu i po krótkim odpoczynku, ruszamy
przez siodło na drugi wierzchołek. Tuż za nim na stromym zboczu jest mała
przecinka
i doskonale widać okolicę w kierunku północnym i wschodnim. Lubatowa w oddali prezentuje się malowniczo, okolona wzgórzami, za którymi dalej na wschód schował się Iwonicz-Zdrój.
i doskonale widać okolicę w kierunku północnym i wschodnim. Lubatowa w oddali prezentuje się malowniczo, okolona wzgórzami, za którymi dalej na wschód schował się Iwonicz-Zdrój.
Stary, gęsty i wysoki las prowadzi nas prostą ścieżką, by po
dojściu do końcowego cypla skręcić w prawo na strome zbocze. Znaki dalej
prowadzą do drogi leśnej, na którą wstępujemy tym razem w lewo. Z kolejnego
prześwitu spoglądamy na zielone, dalekie pasma wzgórz, w kierunku których będzie
nas prowadzić czerwony szlak.
Tuż za lasem rozpoczynają się pasma pól uprawnych, a jak
okiem sięgnąć, nie widać niemal zabudowań. Przed wyjściem na asfalt na sągach
drewna odpoczywamy, patrząc na dopiero co zdobytą Cergową.
Wąska wstęga wijącego się między polami asfaltu powoli opada
ku miasteczku. Lubatowa wita nas kilkoma sklepami, więc z odnowieniem zapasów
nie ma najmniejszych problemów. Zapachy pobliskiej piekarni przekonują nas do
rogalików i sztangielek, by na wieczór posmakować świeżego jedzenia.
Tuż za kościołem, przy mostku, szlak pnie się między domami
pod gorę, by na jej szczycie jeszcze raz umożliwić nam spojrzenie na Cergową
i zatopione w zielonej dolinie miasteczko.
i zatopione w zielonej dolinie miasteczko.
Schodząc w stronę Iwonicza, napotykamy na agroturystykę, a ja
spontanicznie zapytuję o cenę. Zdaje się być za wysoka jak na nasze oczekiwania,
ale moje negocjacje dają pozytywny efekt, tym bardziej, że gospodarze wcześnie rano muszą wyjechać, więc jeśli i my się zbierzemy z rana – co dla nas nie było takie oczywiste jak dotąd, - to będzie extra zniżka.
ale moje negocjacje dają pozytywny efekt, tym bardziej, że gospodarze wcześnie rano muszą wyjechać, więc jeśli i my się zbierzemy z rana – co dla nas nie było takie oczywiste jak dotąd, - to będzie extra zniżka.
Wobec perspektywy deszczowej nocy i zachęceni zniżką,
zostajemy. Gospodarze są bardzo mili, pokój bardzo przytulny, łazienka full
wypas, gorącej wody nie brakuje, no i w pełni wyposażona kuchnia dla nas – to w
porównaniu z pamiętnym drogim noclegiem w Mochnaczce – niebo a ziemia! W
doskonałych humorach po dobrej kolacji, niemal natychmiast zasypiamy.
>> Dzień osiemnasty --> Lubatowa - Pod Tokarnią >>
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz