Strony

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Jednodniówki 2014 - Dominiczna Góra (27-01-2014)

Dominiczna Góra.
Idzie się do niej przez Kramarzówkę, można też przez polanę przy kamiennym krzyżu, albo od "pól naftowych", gdzie niegdyś były prowadzone wiercenia.

W lesie są dziesiątki dróg, idą równolegle, prostopadle, krzyżują się i rozchodzą. Jak w mieście, w którym zamiast drapaczy chmur, są drzewa.

Idąc na Dominiczną, staram się wyszukać drogę jeszcze przeze mnie nieprzebytą i nią podążać.
Na Dominicznej, na rajbrockim stoku przycupnęły domy. Coraz liczniejsze, coraz okazalsze, ale w srogą zimę odcięte od świata. Właśnie dlatego tu jeszcze wypieka się po domach chleb, bo inne domowe przetwory są tutaj oczywistą codziennością.

Dociera tu cywilizacja w każdym calu i w pełnej krasie, jednocześnie nie wchodząc w drogę tradycji sprzed lat. I nawet nie stanowi to żadnych kontrastów. Bo Dominiczna Góra to magiczna góra, zwykli ludzie, - rano żyją przeszłością, w południe teraźniejszością, a wieczorem przyszłością... A czasem - zwłaszcza w ostrą i śnieżną zimę, żyją jak za dawnych lat - marzeniem o lepszym jutrze...

Z Dominicznej schodzę do Potoku Piekarskiego, w naturalny sposób oddzielającego Dominiczną od Piekarskiej Góry.  To właśnie tu, na zachodnim stoku znajduje się las "stopierwszy", który został pozbawiony drzew iglastych, przez co osamotnione buki odsłaniają widok na dopiero co opuszczoną Dominiczną i nieco dalsze pasmo Paprotnej.
Pobielone krajobrazy nadają okolicy srogi pozór zimy, choć ta tym razem była nadzwyczaj łagodna. No, - ale zawsze to zima!

Byle do wiosny!








































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz