Strony

czwartek, 13 lutego 2014

Jednodniówki 2014 - Do Bacówki (13-02-2014)

-
Jak nie mam gdzie pójść, to idę do Urbanka albo do Bacówki. Te dyżurne trasy znam na pamięć, - często przechodzę je "na niewidziane" - jak u Leśmiana, w wyobraźni, z pamięci, pod powiekami. Wiem jak przejść potok, które drzewo obejść przy szlaku, skąd są widoki i gdzie stoi zapomniana kapliczka.

Rynek Lipnicki to też dla mnie cenny symbol, więc tu robię zdjęcie numer 1. Tak żeby wiedzieć o której wyruszyłem.
Stara chata, do niedawna jeszcze zamieszkana, coraz bardziej pustoszeje, głównie za sprawa amatorów eksploracji, liczących na cokolwiek, co jeszcze można znaleźć. Okna straszą wybitymi szybami i zieją pustymi ramami...
Niedaleko jabłoń pilnująca dróżki na pagórku, - za każdym razem inna - tym razem lekko zamglona.
Chmury snują się wilgocią, liżąc zmarzłą ziemię. Komu to chce się w taką pogodę wychodzić z domu...? Ale to przecież świetna pogoda na włóczęgę!
Mokre śniegi za przyczyną dogrzewającego słońca podnoszą opary, doskonale komponujące się w prześwitujących przez gałęzie promieniach. Długie smugi rdzawych wachlarzy nagradzają stąpanie po błocie.
Z rozmarzających gałęzi spadają kropelki szronu zamieniającego się ni to w kapuśniaczek, ni to w parę, spowijając mgiełką wodną przestrzeń między niebem a ziemią.
Coraz odważniej światło słoneczne przebija się górą, choć dołem jeszcze zimno i śnieżnie. Za kołnierz co chwile wpada mała kiść mokrego śniegu, a buty ślizgają się w brązowej mazi.
Mokra ścieżka prowadzi mnie obok drogi przez błota, których rozlewisko omijam sobie tylko znaną ścieżką. Choć właściwie na tyle ją wydeptałem, że stała się już oficjalnym obejściem. Za lasem ocieniona droga jeszcze zaśnieżona na dobre, ale pod Bacówką słońce feerią promieni dogrzewa tam, gdzie tylko sięga.
Las dyszy parą, kapie rozmakającym śniegiem, którego krople mienią się w promieniach słońca. A za lasem śnieżna mgła! Górna łąka prawie sucha. pole orne poniżej bucha oparami mgły chłodzonej śniegiem chronionym ściana lasu. Dla takiego widoku i zjawiska warto było przemoczyć buty!
Ubiegłoroczne liście grzeją się w słońcu, choć to już nic nie znaczące relikty dawnej wegetacji...
Światła, cienie, śnieg i słońce... Wracam do domu...

...ale Wam przynoszę zdjęcia.

-



































-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz