Strony

sobota, 15 listopada 2014

Jednodniówki 2014 - Urbanek (#23) (15-11-2014)

 
Nie ma w moich wędrówkach bodaj nic bardziej rytualnego, niż wędrówki do Urbanka.
To doskonała trasa na dłuższy spacer, na lekki trening, na utrzymanie kondycji, na nudę i na brak czasu na dłuższe wypady.

Tym razem na tę jesienną przechadzkę zabrałem z sobą lekki filtr wody, który otrzymałem do testowania od sklepu outdoorzy.pl, za pośrednictwem forum testowego NGT.pl. Dobroczyńcom zatem niniejszym dziękuję.

Filtr wody w naszych polskich realiach nie jest niezbędnym wyposażeniem wędrowca. Owszem, przemierzając dziksze szlaki i ostępy gór i lasów, nie zawsze mamy dostęp do wody pitnej, a dobry filtr pozwala wykorzystać wodę, której bez oczyszczenia nigdy byśmy nie zaryzykowali przeznaczyć do spożycia.

Jednak zanim po raz pierwszy użyłem owego filtra, mijając barwne jesienne krajobrazy, nadkładając drogi rzadziej odwiedzanymi ścieżkami, dotarłem do kapliczki św. Urbana, przy której bije źródło wody.











 
 


Pierwsze użycie filtra miało na celu nie tyle oczyszczenie wody, co pokazanie jego sposobu działania i określenie przydatności poprzez łatwość i wydajność systemu.




Filtr dokręciłem do bukłaka firmy Platypus, ale z uwagi na fakt, iż filtr posiada standardowy gwint znany z butelek PET, można go zestawić z większością plastikowych butelek spotykanych w handlu i ...w zaśmieconych górach i lasach...

Tak czy inaczej, po chwili do kubka zaczęła cieknąć woda. Niewielka to strużka, ale przy czynnościach obozowych, odfiltrowanie systemem grawitacyjnym litra wody, zajmie kilka minut.




Odfiltrowana woda miała całkowicie neutralny smak, a zauważyłem też, że szybko wysusza ślinianki, zapewne przez pozbawienie jej dodatkowych składników i za sprawą filtra węglowego, który w pierwszych użyciach nadaje wodzie właściwości niemal sterylne.

To tyle na zapoznanie się z gadżetem.
Z uwagi na krótki dzień, po spakowaniu się, ruszyłem w powrotną drogę do domu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz