Strony

środa, 5 lutego 2014

Jednodniówki 2014 - Lipnicki plener (05-02-2014)

Tym razem nie wybrałem się na przechadzkę. Wybrałem się na plener fotograficzny. Właściwie, to wybraliśmy się, - ja i dwie fotografujące koleżanki. Każde z nas skupione na tematach fotograficznych.

Na Wielkiej Drodze jest kilka miejsc, z których rozpościera się rozległa panorama Lipnicy, która otoczona zalesionymi wzgórzami, u stóp Duchowej Góry, mając w tle Szpilówkę i Piekarską Górę, pośród mgieł osadziła się w dolinie.

Mgły i dymy w tonacjach szarości, nadają temu miasteczku wiele uroku. Bielejąca strzelista wieża lipnickiej fary, z daleka stanowi punkt nawigacyjny i rozpoznawczy. Nierzadko właśnie ona jako pierwsza, przebija poranne opary, a i dzisiaj wyróżnia się z niskiej, zwartej zabudowy.

Słońce zza przydrożnego drzewa rzuca podłużny cień, prosto na asfalt, gdzie rozjeżdżanie i deptanie go nie unicestwia... A w lesie drzewa wysokie wyciągnięte w stronę nieba, rozmawiają ze sobą przeplatając gałązki w swych koronach. To jeden z okolicznych lasów bukowych. Bukowiec. Las i rezerwat, podobnie jak Bukowiec za Szpilówką. Tu napotykamy jedną z atrakcji okolicy - kompleks głazów "Kamień Grzyb". Leżąc poniżej głównej kulminacji wzniesienia, na północnym stoku, zachował jeszcze resztki śniegu, bielejącego w jaskrawym słońcu.
Cienie drzew układały się pasami na ścianach skały, opasując je niczym taśmy mocujące kamień do ziemi...
Sam Kamień Grzyb też mienił się światłami i barwami, wyłaniającymi się spod pasiastego cienia.
W małej niszy u nasady trzonu gigantycznego grzyba, mógłby się zmieścić w stosownej proporcji olbrzymi ślimak. Jednak na posłaniu z liści buczynowych, nie widać było śladów bytności niczego większego od polnej myszy...

Kamienie znaczone działaniem natury ulegają powolnej erozji. Jednak nie tylko czynniki atmosferyczne odciskają swe piętno. Ludzka twórczość od lat odbija się na skałach. Imiona ukochanej z dalekiej przeszłości czy współczesne przejawy frustracji osobników z niedowładem intelektualnym, kamień przyjmuje w milczeniu. Jedynie z tych niezbyt wyszukanych treści zaśmiewają się łupiny owoców buczyny... :)

Las nie jest wieczny. I znowu niekoniecznie za sprawą sił natury, a przez ingerencję człowieka. Mnogość pni z świeżymi ranami informuje nas, że las wyjeżdża na spotkanie z cywilizacją. Cóż za ironia! Ja przychodzę do lasu by spoglądać na drzewa, a tu wnet się okaże, że to las wyjechał do tartaków, bo popatrzeć na ludzi... Nad składem gołych pni, smutno kołysze się zasuszony wiecheć...

Jedziemy na Wyski Dział. Spod podwójnej brzozy widoki rozciągają sie po odległe krańce horyzontu. Na Działach Południowych pola i domy, w oddali Dominiczna Góra, zza której wyziera Rogozowa. Widać jeszcze resztki śniegu na ocienionych zboczach.

Wracamy do Lipnicy. W pizzeri zatrzymujemy się na kawę i chwilę rozmowy - oczywiście o fotografii. A za oknem niestrudzenie nad lipnickim rynkiem góruje święty Szymon. To już koniec naszego pleneru.




























.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz